5 na 5. Krajobraz po Trade Deadline.

Mr. Cental 5-na-5 Strona Główna 0

1. Gasol w Raptors! Czy Toronto już wygrało wschód?

Wojciech Sitkiewicz

Nie tak szybko. Na dzień dzisiejszy Bucks mają 3 porażki mniej od Raptors, wygrali 9 z ostatnich 10 spotkań i też wykonali ruchy przed trade deadline. Niemniej Toronto po tej wymianie powinni być mocniejsi. Delon Wright i C.J. Miles to odpowiednio trzeci rozgrywający i trzeci rzucający obrońca Kanadyjczyków, więc nie powinno ich specjalnie brakować w Toronto. Gasol mimo 34 lat na karku to oczywisty upgrade w stosunku do Valanciunasa, szczególnie biorąc pod uwagę doświadczenie w play-off. Z drugiej strony Bucks za peanuty wzięli Miroticia. Jedno jest pewne – będzie ciekawie!

Mr. Cental:

Toronto grają w tym sezonie ALL IN! Najpierw pozyskali Leonarda a teraz Gasola na spadającym kontrakcie. Oni są w trybie teraz albo nigdy, bo pewnie po sezonie stracą Leonarda i młodszy z braci Gasol na pewno zrobi wszystko, żeby wykorzystać obecny czas i zasmakować mistrzostwa (przynajmniej konferencji). Dlatego uważam, że ich determinacja zaprowadzi ich do wielkiego finału ligi.

Grzegorz:

Raptors dodali kolejnego wybitnego zawodnika do składu. On i Kawhi wygrali nagrodę DPOTY 3 razy. Jeżeli dodamy do tego Ibakę, Greena i Siakama, to przeciwnicy powinni bać się starć z Toronto. Skład mieli szeroki, więc rezerwy dalej będą mocne. Mam tu jednak dużą obawę związaną z wiekiem i zdrowiem Gasola. To już nie jest ten sam dominujący center co kilka lat temu. Jest bardzo dużym wzmocnieniem składu, ale Toronto jeszcze nie wygrali Wschodu. „Fear the Deer”.

Maciej Jaguszewski:

Jeszcze nie… na razie są na 2.miejscu i wydaje się, że czekają ich dwie trudne play-offowe przeprawy przed wejściem do finału NBA. Na pewno Marc Gasol wzmacnia tą drużynę i sprawia, że powinni być jeszcze mocniejsi, jednak nie zaryzykowałbym stwierdzenia, że są zdecydowanym faworytem do wygrania Wschodu.

Miłosz:

Nie, Raptors jeszcze nie wygrali konferencji wschodniej. Zacznijmy od Bostonu – Celtowie grają lepiej, a nawet dużo lepiej. Obecnie mogą pochwalić się bilansem 25-10 od momentu, gdy byli 10-10, a nadal czekamy na przebudzenie Haywarda, które prędzej czy później nastąpi, nie mam co do tego wątpliwości. Gordon potrzebuje ogrania i prawdopodobnie zajmie mu to cały sezon, lecz wróci do formy, z której słynął gdy grał w Jazz. Wzmocnili się Bucks, Nikola będzie znakomitym uzupełnieniem i tak już silnego składu, z opcją rzutu za 3, której w dzisiejszej NBA nigdy za mało. Silniejsi są też 76ers po pozyskaniu Tobiasa Harrisa i bardzo solidnego obrońcy, Jonathona Simmonsa. No i jeszcze pamiętajmy, że Gasol wcale nie tak rzadko łapał w przeszłości kontuzje, w Toronto będą musieli na niego uważać. Tak więc Raptors na pewno nie mogą czuć się już zwycięzcami Wschodu, za to in plus na pewno oceniam ruchy zespołów z tej konferencji w ogóle.


2. Bucks, Sixers, Pacers? Który z pozostałych kontenerów na wschodzie wzmocnił się najbardziej?

Wojciech Sitkiewicz:

Sixers, bez dwóch zdań. W tym sezonie najpierw odważnie poszli po Butlera, teraz dodali Harrisa, którego 43.4% za trzy powinno znacząco pomóc przy niedostatkach rzutowych Bena Simmonsa. Na dodatek wyjaśnili sprawę Fultza, więc tak naprawdę zrobili wszystko to, co potrzebowali zrobić. Bucks byli mocni nawet przed trade deadline, więc jakkolwiek korzystny, deal po Miroticia nie wzmocnił ich tak jak wymiany dokonane przez Sixers. Pacers za darmo wzięli Stauskasa i Baldwina ale ciężko to porównywać z ruchami Bucks czy Sixers.

Mr. Cental:

Najbardziej wzmocnili się Sixers, tyle że najlepszy dodany zawodnik, wcale nie znaczy, że zespół będzie również miał największy postęp. Wg mnie Sixers przedobrzyli z Harrisem i z dużych oczekiwań będzie mały kapiszon. Pacers wykonali dobry ruch z Matthewsem, ale ich skreślam z powodu braku Oladipo. Dlatego najciekawiej wyglądają Bucks a dodanie Mirotica da im szanse na wyrównany pojedynek z Raptors.

Grzegorz:

Pacers po kontuzji Oladipo nie widzieli potrzeby rywalizowania w tym okienku z czołówką. Nik Stauskas i Wade Baldwin nie są dużymi wzmocnieniami. Bucks dostali Mirotica, który będzie kolejnym wysokim po Lopezie zagrażającym rzutem za 3. Bucks byli jak dotąd bardzo słabi w rzutach zza łuku (29 w liczbie celnych za trzy) i to jest obszar w którym musieli się poprawić. Philadephia była bardzo aktywna na rynku i oprócz transferu Gasola dokonała najbardziej głośnej wymiany. Nie wiem czy wystarczy dla nich jedna piłka. Niby mają BIG4, ale obawiam się że ten skład nie będzie funkcjonował poprawnie. Dodanie kolejnego gracza, który potrzebuje piłki może powodować tarcia wewnątrz zespołu. Chyba Philly bardziej się wzmocniło, ale to Bucks są groźniejsi.

Maciej Jaguszewski:

Mimo wszystko Pacers bez Victora Oladipo wyglądają najsłabiej, jednak nie można ich nie doceniać, bo mogą być czarnym koniem. Osobiście sądzę, że zarówno 76ers, jak i Bucks dokonali fajnych wzmocnień, które pomogą w walce w play-offach. Jeśli miałbym wybierać, to 76ers weszli na wyższy poziom wzmocnieniem Tobiasa Harrisa, o ile wszystko będzie dobrze funkcjonowało.

Miłosz:

Nie wiem, na ile to przełoży się na grę 76ers w drugiej części sezonu, ale to chyba Philly zyskała najwięcej na wymianach. Przede wszystkim dostali Tobiasa Harrisa, który gra najlepszy sezon w karierze, notując +20 punktami i prawie 8 zbiórkami na mecz. Do tego udało się pozbyć niechcianego Fultza i otrzymać w zamian Jonathona Simmonsa z Orlando. Co do Fultza – nie jestem przekonany o słuszności tego ruchu, być może zrezygnowano z niego za szybko i trzymam mocno kciuki za tego chłopaka. Simmons natomiast jest wojownikiem, dobrym obrońcą i z pewnością bardzo dużym atutem 76ers w playoffs. Podopieczni Bretta Browna każdy inny wynik niż dotarcie do finału konferencji powinni uznać za porażkę.


3. Czy Barnes i Burks dadzą upragnione play-off dla Sacramento?

Wojciech Sitkiewicz:

Bez wątpienia bardzo ciekawe ruchy Kings, szczególnie korzystna wydaje się być dla nich wymiana po Barnes’a, za którego oddali rezerwowego Jacksona i schodzący kontrakt Z-Bo. Zakładając zjazd Clippers i brak znaczącego regresu w wykonaniu Jazz, w play-off zostaje jedno miejsce, o które Kings będą rywalizować z Lakers. W związku z powyższym, pytanie powinno brzmieć: „czy Barnes i Burks wyrzucą Lebrona z play-offs?”. Odpowiedź brzmi: nie.

Mr. Cental:

Sacramento są pozytywnym zaskoczeniem tego sezonu i tu nie mówię tylko o wynikach, ale o zarządzaniu zespołem. Kings do niedawna byli pośmiewiskiem ligi a ten sezon wygląda, jakby pożyczyli talent od Masaia Ujiri. Wzmocnienie dwoma panami B. wygląda bardzo mądrze i przekornie obstawię, że Kings utrą nosa obu drużynom z L.A. i awansują do playoffs. Sorry LeBron, już nie wszystko zależy od Ciebie.

Grzegorz:

Ktoś z dwójki Sacramento Lakers zajmie miejsce w playoff kosztem LAC. Osobiście kibicuję młodym Kings i chciałbym, żeby Królowie utarli nosa Kingowi. Do końca sezonu obie drużyny mają kalendarz o podobnej trudności. Zmiany w składzie Sacramento oceniam zdecydowanie wyżej niż te w Lakers. W Lakers na pewno atmosfera jest dużo gorsza po zamieszaniu z niedoszłym transferem Davisa. Myślę, że Kings mogą sprawić niespodziankę i awansować do playoff już w tym sezonie. Chyba że Lakers wzmocnią się dodatkowo w najbliższym czasie.

Maciej Jaguszewski:

Myślę, że nie. LeBron James da radę wciągnąć Lakers na ósmą pozycję i zobaczymy epickie starcie LeBron vs GSW w 1.rundzie play-offów, a Kings skończą na 9. miejscu, co i tak jest sporym osiągnięciem wobec przewidywań dla tej ekipy.

Miłosz:

Kings ocierają się o 8. miejsce w konferencji, ale moim zdaniem przypadnie ono LeBronowi. Król jest tylko jeden i nie zmieni tego żaden Harrison Barnes. Oczywiście Sacramento zrobili bardzo dobry ruch, zwłaszcza, że wiele nie ryzykują. Cieszy mnie, że Kings w końcu wykonują sensowne ruchy na rynku, ale ich zmorą jest bardzo silna konferencja. W tym sezonie z rywalizacji o miejsca w playoffs wypadną prawdopodobnie Clippers, Mavs i Wolves, za to do samego końca walczyć będą Lakers. W kolejnym sezonie będzie o jedno z 8 spotów jeszcze trudniej. Ale Sacramento dawno nie byli tak blisko fazy postsezonowej i mogą po cichu liczyć na jakiś cud…


4. Lakers bez Davis i z rozbita chemia w drużynie. Czy Magic mógł zrobić więcej?

Wojciech Sitkiewicz:

Ciekaw jestem jak Lakers zareagują na tą sytuację ale nie przesądzałbym o braku chemii już teraz. Uważam, że oferta złożona Pelicans była więcej niż hojna i w tym temacie Magic nie mógł zrobić nic więcej. Mógł zrobić więcej na innych frontach ale Lakers nie odbudują się zbierając okruchy z innych drużyn a jedynym all-starem, po którego można i warto było handlować był Davis.

Mr. Cental:

Magic praktycznie nic nie zrobił a dodam więcej, nawet popsuł! Poprzez spekulacje i oferty dla Nowego Orleanu praktycznie całej drużyny, zawodnicy (zwłaszcza młodsi) w ekspresowym tempie nauczyli się, że nba to po prostu biznes i taka organizacja jak Lakers poświęci każdego za gwiazdę. Poza tym oddali Zubac, pozyskali Bullocka i przez takie zmiany, przy całym szacunku dla Jamesa, może ich zabraknąć w playoffs. Magic, jednak gra na boisku a zarządzanie organizacją, to dwie różne sprawy.

Grzegorz:

Lakers zachowali się jak pryszczaty nastolatek, który chce poderwać fajną dziewczynę. Magic był tak zdesperowany, żeby ściągnąć Davisa, że wysyłał niedorzeczne propozycje. Ktoś to fajnie podsumował na naszym FB 🙂 Moim zdaniem ta umowa nie była możliwa do sfinalizowania. Właściciele Pelikans zdają sobie sprawę, że w zakulisowych rozmowach Davis był kuszony przez Jamesa i Lakers. Zrobili im trochę na złość i dają sobie możliwość lepszych negocjacji w przerwie letniej. Wtedy do gry mogą wejść między innymi Celtics. Młodzi zawodnicy Lakers zdają sobie sprawę, że dla Magica są tylko mięsem armatnim i to może zaowocować brakiem playoff w tym sezonie.

Maciej Jaguszewski:

Na pewno mógł nie robić wymiany po Mike’a Muscalę… Lakers mieli tyle utalentowanej młodzieży, która odpala dopiero po odejściu z tej organizacji (patrz: Russell, Randle), więc wymiany dobrze rokującego Zubaca za spadającego Muscalę oraz Mykhaliuka z pickiem za spadającego Bullocka, wydają mi się dziwne. Można było spróbować pozyskać choćby Nikolę Miroticia…

Miłosz:

Z tą chemią to się dopiero okaże – Lakers właśnie wygrali wyjazdowy mecz w Boston Garden, co w tym sezonie udało się tylko 6 innym ekipom. Jako osoba bliżej śledząca poczynania Lakers uważam, że niepozyskanie Anthony’ego Davisa jest dla organizacji bardzo szczęśliwym zakończeniem. W przypadku niepowodzenia projektu „AD”, utrata 5 młodych, perspektywicznych graczy i dwóch pierwszorundowych picków mogłaby zamknąć Magicowi i Pelince szanse na przebudowę zespołu na długie lata. AD jest oczywiście wart tego, co zaproponowali LAL, ale w ich sytuacji poniesienie takich kosztów byłoby zaprzeczeniem ostatnich 4 lat działań, czyli mozolnego pozyskiwania młodzieży, by następnie zwabić do klubu gwiazdy z najwyższej półki. Po sezonie dostępnych będzie wielu ciekawych graczy, LeBron już przymila się do Duranta i Irvinga, a i Davis nadal nie jest zamkniętą opcją.


5. Który team przespal deadline?

Wojciech Sitkiewicz:

Hornets, choć prawdę powiedziawszy ich kontrakty nie dawały im wielkiego pola do popisu. Umowy Biyombo i MKG dopiero w przyszłym sezonie mogą być pożądane przez drużyny planujące przebudowę. Niestety wszystko wygląda na to, że Hornets też mogą być wtedy w przebudowie.

Mr. Cental:

Królowie drzemki to Hornets i Pistons. Charlotte poprzez swoje ruchy (albo raczej ich brak) stracili szanse na zatrzymanie Kemby Walkera w nadchodzące lato. Pistons mieli ambitne plany ściągnięcia Conleya I Gasola, a oddali dwóch skrzydłowych i kolejny rok spędzą poza playoffs. Do tego towarzystwo dorzuciłbym jeszcze Celtics. Podczas, gdy reszta czołówki wschodu się zbroiła, to tam cisza i może się okazać, że finał konferencji, to dla nich za wysokie progi.

Grzegorz:

GSW zamiast wysłać do Pelicans pakiet w postaci picków w latach 2045-2050, Jacoba Evansa, Quinna Cooka i Marcusa Dericssona zupełnie pogubili się w tym okienku. A tak na poważnie to liczyłem, że Utah uda się ściągnąć Conleya. W zamian pewnie chcieli wysłać Rubio, ale do tego musieliby dodatkowo wysłać jeszcze zawodników za 16 mln (Conley ma kontrakt 30mln…) i jakieś wybory w drafcie. Ogólnie to nie mam poczucia, że ktoś zaspał i przez to zostanie w tyle za konkurentami.

Maciej Jaguszewski:

Boston Celtics – w zasadzie gdyby Pelicans wysłali gdzieś Davisa, to Celtics byliby zdecydowanie największym przegranym Deadline. Mimo, że to się nie stało, to czołówka Wschodu się znacznie wzmocniła, co nie ułatwi drogi Celtics w tym sezonie. Ponadto LA Clippers zapewne wypadną z play-offów, czyli Celtics nie dostaną ich wyboru w drafcie, Memphis powinno skończyć ze słabym bilansem i wyborem w pierwszej ósemce, czyli utrzymają swój wybór kosztem Celtics, a Kings walczą o play-offy, więc Boston otrzyma znacznie gorszy wybór niż oczekiwany przed sezonem. Jak widać – mimo żadnego złego ruchu, sytuacja Bostonu się pogorszyła…

Miłosz:

Topowe drużyny pokroju Warriors, Celtics czy Nuggets nie potrzebowały wykazać się przed trade deadline. Hornets bardzo chcieli pozbyć się kontraktu Kaminsky’ego, co się nie udało. Lakers nie pozyskali żadnego gracza pokroju all-star, co być może będzie rozpatrywane jako porażka. Skupiłbym zatem swoją ocenę na ekipach, które będą do samego końca walczyć o playoffs i jak najlepsze miejsce w drugiej części tabeli: Spurs, Jazz, Pacers. Nikt nie wyciągnął Mike’a Conleya, Spurs nie udało się wytransferować Pau Gasola. Nie jestem też przekonany do wzmocnień Rockets – czy pozwolą one w Houston optymistycznie spoglądać na serię z Warriors? Śmiem wątpić, pomimo niesamowitej formy Jamesa Hardena.

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *