Kufel – Cavs, czyli burdel na kółkach

Mr. Cental Felietony Kufel Strona Główna 0

Dzisiaj postanowiliśmy zajrzeć do spiżarki. Coś tam bardzo śmierdziało. Myśleliśmy, że to zgniłe jajo, ale zapach był jeszcze gorszy. Fuuj, chcieliśmy to po prostu wyjąć i wyrzucić. Okazało się, że to Cavs leżeli w kącie i capili niczym zapomniana kanapka w plecaku odnaleziona po wakacjach. W każdym razie też ich wywlekamy i każdy im wyrzuci, co mu leży na sercu. Zazwyczaj jest tak, że jak którejś ekipie lub zawodnikowi „wskażemy drogę”, to zaczyna grać lepiej. Czy tym razem również przyczynimy się do wzrostu formy zawodników z Ohio?

1. Czy to zespół, który zaraz walnie o ziemie  czy ciągle kandydat do mistrzostwa? Jak skończą w tym sezonie?

BigAl:

Nawet chyba najstarsi górale w widzie trzeźwości, jeśli taki stan w ogóle pojawia się w ich organizmie, są w stanie odpowiedzieć na to pytanie. LeBron gra znów hero basketball, tyle że zaczął już w listopadzie. Nie to, żebym mu zazdrościł, ale 5 a w perspektywie 6 miesięcy stania na wysokości zadania powoduje że nawet najgrubszy korzeń spłonie. Wydawało się, że nowa gwardia przyboczna w osobach Larry’ego Nance Jr. i reszty da tą świeżość, zaangażowanie i co to nie mówić promocje własnej osoby przy LBJ’u. Tymczasem po kilku widowiskowych spotkaniach wrócił marazm. Do tego najtęższy trenerski mózg naszych czasów rozchorował się, wymiotuje i nie może już stać przy bocznej linii – tak tak, to o Tobie Tyr(ionie) Lue. Paradoks polega na tym, że James mówi z tęsknotą o Love’ie i używa określenia All Star – no żesz… a jeszcze niedawno było że symuluje, że wymiotuje – kurde co oni tam z tym mają? Powietrze, czy woda zatruta? Jednak Cavs bym nie lekceważył. Jako zespół mają więcej doświadczenia niż pozostała ósemka, która awansuje do Playoffs na wschodzie i co z tego że to inny skład niż ten mistrzowski, skoro filar (korzeń??) jest ten sam. Zakładam, że LeBron być może w swoim ostatnim sezonie nad Jeziorem Erie, będzie chciał pokazać więcej swojej magii i wcale nie wykluczam, że pomimo świecącej się lampki oznaczającej rezerwę, dociągnie Cavs do finału ligi. Dużo zależy od rywala w pierwszej rundzie, jak siądą dwa pierwsze mecze, będzie dobrze.

Mr. Cental:

Są takie Królestwa, gdzie tyran i władca decyduje o wszystkim. Jeśli ma zły humor, to wyda rozkaz, żeby powiesić troje ludzi, a jak ma dobry humor, to wystarczy, że powieszą tylko jednego. Dopóki Król rządzi to niewiele się zmieni, wszystko zależy od jego nastroju i formy. Problem tylko taki, że sielanka się kończy i Królestwo Kawalerii szykuje się na wielką wojnę. Najpierw będą musieli zmierzyć się ze złowrogimi Czarodziejami, którzy na drodze postawią Ścianę (Jasia). Jeśli ich pokonają, to później pojadą do Zielonej Krainy na bój z Leprikonami, którzy mają w swoich szeregach królewskiego zdrajcę Wujka Drew. Jeśli również ich pokonają, to czeka ich walka z krwiożerczymi Dinozaurami. Czy nasz dzielny Król jest w stanie to wszystko wygrać sam? Wątpie, a jeśli nawet, to na koniec zestrzelą go Stwardniałą (Harden) Rakietą. Mi osobiście najbliżej do scenariusza, w którym jeden T-Rex upier… łeb przy samej szyi naszemu dzielnemu The Chosen One.

2. Miłość powróciła, a Lue ma złamane (bolące) serce. O co tu chodzi? Czy ktoś coś tu jeszcze kontroluje?

BigAl:

Jedyną osobą, której zdaje się, że to kontroluje jest wspomniany nieco wyżej, niejaki LeBron James. Był taki odcinek „Ucha Prezesa” pt. „Zarządzanie przez kryzys”. Idealnie pasuje do tego co się dzieje w Cavaliers. Trener nie panuje nawet nad sobą i swoimi czynnościami fizjologicznymi, nie mówiąc o drużynie, GM robi wszystko co „Król” sobie zażyczy, nawet jeśli oznacza to zmianę połowy składu. Okazuje się, że jeszcze niedawno niechciany/nielubiany, nie daj boże nie kochany Kevin Love, jest brakującym ogniwem w zespole. Jednak na wszystko jest metoda – krzycz LeBron, krzycz, a wszyscy pochowają się po kątach i grzecznie zrobią co będziesz pragnął Panie. I znów fenomen, może tak ta organizacja ma działać…

Mr. Cental:

To jest trochę jak telenowela wenezuelska. Różnica jest tylko taka, że w tych serialach (sorry seriale, że Was obraziłem) historia nigdy się nie kończy, a tu się jakoś skończyć musi. Gdy Cavs w tym sezonie mieli bilans 23-7 wydawało się, że Bronek ponownie zagrał wszystkim na fujarce. Od tego czasu mają bilans 22-23, czyli pewnie coś jak Hornets, albo inne Denver. Biorąc pod uwagę, że ostatnio mają 6-1, to znaczy, że maszyna funkcjonuje prawidłowo.  Tyle, że nie wiemy jak długo. Może na wiosnę Miłość znowu zatańczy na ławce (rypnie i stłucze kolejne kolano). Może trener wróci i zrobi Luuu w Lany Poniedziałek. Ja osobiście czekam na jeszcze jeden tak zwany booom (czytaj: upadek na twarz). Pewnie jeszcze nie w pierwszej rundzie Playoffs, ale od drugiej może to nastąpić w każdej chwili.  Czy Bronek to ogarnia? Nie sądzę. Hej on ma już 33 lata, więc powoli zaczyna mieć z górki. Póki co po prostu wychodzi na boisko i goni Michaela Jordana.

3. Bronek to Gracz, Trener, Manager, Bóg, Spoko Koleś? Zakreśl właściwą odpowiedź

BigAl:

Wszystkie powyższe. Do tego dodałbym naczelny książę plemion kaukaskich uralu, car wszechrusi, chan i wróżbita Maciej w jednym.

Mr. Cental:

Z LeBronem jest jak z ekskluzywną kochanką. Trzeba spełniać jej wszystkie kaprysy, a z każdym dniem jej wymagania rosną. Jak się nie da rady, to poszuka sobie innego z większym… portfelem. W tym momencie przypomina mi jednego polityka, który jest zwykłym posłem a pociąga za wszystkie sznurki. Bronek to dalej tylko gracz, ale rządzi wszystkim.

4. Przepowiednia po sezonie? LeKing zostaje czy idzie w piz… znaczy się w świat ?

BigAl:

Idzie w świat, ale z pytaniem czy kolejną organizację będzie chciał podporządkować sobie, zostawiając spalony grunt, czy będzie potrafił się podporządkować jak w czasach Miami. Widzę go w Philadelphii, bo po co się pchać na dziki/już za mocny zachód. Jeśli trochę spuści z tonu i zarobków, 76ers mogą stać się hegemonem na wschodzie.

Mr. Cental:

Cavs zapewne dotrą max do finału konferencji, czyli nastąpi regres. Jak regres, to jak na kapitana przystało, trzeba czym prędzej opuścić statek jako pierwszy. A gdzie? Zachód naszpikowany, jak Brunejka schabowymi, Toronto i Boston (hej Kyrie) odpadają, zostaje Philadelphia albo Milwaukee. Tylko czy on miałby co tam robić? Niech będzie LAL, gdzie będzie dużo lal


i spokojna emerytura.

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *