Labs Raport: 51 punktów Duranta i porażka Warriors po dogrywce, wygrane Clippers i Lakers

Mateusz Połuszańczyk Strona Główna Wyniki 0

Dzisiaj liga zaserwowała nam trzy spotkania. Fenomenalny pojedynek okraszony dogrywką stoczyły między sobą drużyny Golden State Warriors i Toronto Raptors. Ze zwycięstwa – mimo 51 punktów Kevina Duranta – cieszyć się mogli ci drudzy. Swoje triumfy święciły także obydwa zespoły z Miasta Aniołów. Zapraszamy na krótkie podsumowanie minionej nocy w NBA.

Golden State Warriors 128@131 Toronto Raptors/OT

Na początku premierowej odsłony widowiska, od stanu 7-6, gospodarze zaliczyli run 15-2, wygrywając pierwszą kwartę 38-25 (13 punktów Kawhi Leonarda, 12 oczek Kevina Duranta). Oba zespoły grały ultra-ofensywny basket. Zawodnicy Toronto trafili 16/22 rzutów z gry, zaś ich oponenci 11/19. Świetnie spisywał się frontcourt miejscowych, dzięki czemu prowadzili oni w pewnym momencie różnicą 18 oczek. Do przerwy tercet Siakam-Leonard-Ibaka uzyskał 47 z 67 punktów drużyny (19/25 FG), a rezultat brzmiał 67-58 na korzyść jedynej kanadyjskiej ekipy w NBA. W trzeciej kwarcie Wojownicy wciąż utrzymywali się w meczu za sprawą Durantuli, który w tym fragmencie gry zdobył 18 oczek. To właśnie on doprowadził do dogrywki szalonymi, acz celnymi, trójkami podczas finałowej ćwiartki. Doliczony czas gry ostatecznie padł łupem Toronto (dwie straty Iguodali: najpierw piłka wytrącona z rąk przez Kyle’a Lowry’ego, później błąd kroków). Kevin Durant zgromadził 51 punktów, zebrał 11 piłek i zaliczył 6 asyst. Klay Thompson rzucił 23 oczka, a Jonas Jerebko osiągnął 20 punktów. Wśród gospodarzy prym wiódł Kawhi Leonard, autor następującej linijki: 37 oczek., 8 zbiórek, 3 asysty. Brawa należą się też Pascalowi Siakamowi (24pkt), Serge’owi Ibace (20pkt) i Kyle’owi Lowry’emu (10pkt, 12ast, 8zb, 3stl). Raptors wymusili na rywalach 15 strat piłki, po których uzyskali 26 punktów.

Indiana Pacers 96@104 Los Angeles Lakers

Po kwarcie otwierającej zmagania w Staples Center, wygranej 38-15 przez gospodarzy, wydawać by się mogło, że już pozamiatane i właściwie nie ma na co dalej patrzeć. Nic bardziej mylnego. Wprawdzie, w tej partii Jeziorowcy trafiali ze skutecznością 69.6% rzutów z gry (16/23 FG), jednocześnie ograniczając poczynania gości do 20% celnych prób z pola (5/25 FG), ale podczas drugich dwunastu minut nie było tak różowo. Przegrana 35-18 i schodząc na przerwę, ekipa Los Angeles miała tylko sześć oczek przewagi. Jak trwonić, to trwonić. W trakcie trzeciej ćwiartki Pacers zanotowali ucieczkę 15-6, wychodząc na czoło rywalizacji. Miejscowi zdążyli się pozbierać i przejąć inicjatywę. Dobitniej rzecz ujmując – upiekło się im. Głównym bohaterem zespołu z Miasta Aniołów był LeBron James (rzuty osobiste do poprawy!), który zdobył 38 punktów, miał 9 zbiórek oraz 7 asyst. W drużynie Indiany na wyróżnienie zasłużył Domantas Sabonis (20pkt, 15zb). Lakers rzucili zdecydowanie więcej oczek z pomalowanego (58-38).

Los Angeles Clippers 133@121 Sacramento Kings

Los Angeles Clippers nadal są na fali wznoszącej. Mecz z Sacramento Kings był ich czwartym zwycięstwem z rzędu. Pierwsza kwarta, wzięta szturmem przez przyjezdnych (42-26), potwierdziła tylko ich wysoką dyspozycję w bieżących rozgrywkach. Gospodarze nie zamierzali jednak oddać pola tak łatwo, triumfując w drugiej odsłonie 42-29. Na przełomie trzeciej oraz czwartej części pojedynku koszykarze Doca Riversa zanotowali zryw 12-3 i nie pozwolili wyrwać sobie korzystnego rezultatu do końca zawodów. Z nieciekawych informacji: Marvin Bagley doznał urazu i musiał przedwcześnie opuścić parkiet. Bardzo dobrym występem może pochwalić się Tobias Harris (28pkt, 6zb), wspomagany z ławki rezerwowych osobą bezcennego Montrezla Harrella (24pkt, 8/10 FG). Popisy gry defensywnej dał Avery Bradley, a także Shai Gilgeous-Alexander. Clippers trafiali ze skutecznością 55.6% prób z pola (12/28 3PT).

 

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *