Labs Raport: Game-winner Thompsona, Mavericks dalej w gazie

Marta Kiszko Strona Główna Wyniki 1

Kolejne zaskoczenie ze strony Cavaliers, wygrana Nuggets nad Thunder oraz game-winner Klaya Thompsona – to najważniejsze wydarzenia z ostatniej nocy. Zapraszamy na Labs Raport.


Houston Rockets 108 @ 117 Cleveland Cavaliers

Gdy wydawało się, że Houston Rockets wreszcie stanęli na nogi, pojawili się Detroit Pistons i dzisiejszej nocy Cleveland Cavaliers. Rakiety bez Chrisa Paula nie potrafiły znaleźć rytmu, mimo że James Harden zaliczył solidny występ, w którym zanotował 40 punktów i 13 asyst. Cavaliers zniszczyli Rockets na deskach 30-49, z czego aż 20 piłek zebrał Tristan Thompson. Cleveland zaskakująco nieźle radzą sobie ostatnio, czego dowodem był wyrównany, acz przegrany mecz z Lakers i dzisiejsza wygrana z 9. zespołem konferencji zachodniej, Houston Rockets. Wbrew ostatnim plotkom i krytyce Colina Sextona, to właśnie Young Bull poprowadził zespół z Ohio do zwycięstwa. Zawodnik zdobył career-high 29 punktów, choć Cavs z nim na parkiecie byli tylko 7 oczek do przodu. Dla osieroconych przez Jamesa Kawalerzystów jest to druga wygrana z rzędu.


New Orleans Pelicans 114 @ 124 Washington Wizards

Na brak emocji nie mogli narzekać dziś kibice Pelicans i Wizards, których drużyny toczyły wyrównaną walkę do trzeciej kwarcie. W decydującej odsłonie Czarodzieje zatrzymali przyjezdnych na 38.1% z gry, a cichym bohaterem został Austin Rivers, który zdobył wówczas 11 z 18 oczek. Brak Anthony’ego Davisa Pelikany odczuły bardzo boleśnie, ponieważ pozwolili Wizards na aż 70 punktów w pomalowanym. Do pierwszej piątki wskoczył dziś Julius Randle, autor najlepszej linijki dla NOP w postaci double-double złożonego z 29 punktów i 15 zbiórek.


Chicago Bulls 96 @ 111 Minnesota Timberwolves

Dla fanów Minnesoty Timberwolves zwycięstwo nad Chicago Bulls mogło być co najwyżej słodko-gorzkie. Choć w czwartej kwarcie Wilki przypieczętowali swoje 9. w sezonie zwycięstwo, to występ Andrew Wigginsa pozostawiał wiele do życzenia. 0/12 z gry, w tym 0/4 zza łuku i w konsekwencji ZERO punktów w ciągu 28 minut gry. Spuśćmy na to kurtynę milczenia…

Karl-Anthony Towns za to nadrabiał za dwóch i zakończył spotkanie z dorobkiem 35 punktów (13/23 z gry) i 22 zbiórek. Kolejny solidny występ zaliczył Derrick Rose, autor 22 oczek i 4 asyst.

Timberwolves zniszczyli przeciwników na deskach 40-58, natomiast wybitnie nie szła im dziś gra na obwodzie. Bulls zatrzymali ich na 20.6%.


Denver Nuggets 105 @ 98 Oklahoma City Thunder

Pierwsze dwie kwarty starcia Nuggets z Thunder sugerowały, że Oklahoma zaliczy gigantyczny blamaż we własnej hali, ale Westbrook i spółka wzięli się do roboty w obronie i stopniowo zaczęli odrabiać 21-punktową stratę do gości. Na trzy minuty przed regulaminowym czasem gry Jerian Grant trafił trójkę i Thunder zmniejszyli prowadzenie Nuggets już tylko do 6 oczek. Kluczowe jednak okazały się wolne w wykonaniu Jokicia i Hernangomeza oraz blok Masona Plumlee na minutę przed końcem i Nuggets zaliczyli 14. wygraną w sezonie.


Boston Celtics 104 @ 113 Dallas Mavericks

Problemów Boston Celtics ciąg dalszy. Tym razem ulegli Dallas Mavericks, których do zwycięstwa poprowadzili J.J. Barea i Harrison Barnes (obaj 20 punktów). Celtics znów nie mieli pomysłu na ofensywę i pomimo solidnego występu Jaysona Tatuma (21 punktów) i Kyriego Irvinga (19 punktów, 6 asyst), nie dali rady ograć dobrze dysponowanych Mavs.


San Antonio Spurs 129 @ 135 Milwaukee Bucks

14 z 34 oczek Giannisa Antetokounmpo padło w czwartej kwarcie, a Grek aż 13 razy stawał na linii rzutów wolnych. Spurs do trzeciej odsłony kontrolowali to spotkanie, ale w tej decydującej to Bucks rewelacyjnie radzili sobie na obwodzie (6/11), zatrzymując przy tym Ostrogi na zaledwie jednej trafionej trójce.

DeMar DeRozan zanotował 34 punkty (13/26 z gry) i 7 asyst. Ginnis Antotokounmpo do swoich 34 oczek dołożył jeszcze 18 zbiórek i 8 asyst. Dla Milwaukee Bucks to 14. zwycięstwo w tym sezonie.


Sacramento Kings 116 @ 117 Golden State Warriors

Kevin Durant ma ewidentnie dość narracji, że nie jest liderem i dziś wziął sprawy w swoje ręce i w thrillerze w Oracle Arena rzucił przyjezdnym Kings 44 punkty (13/23), zebrał 14 piłek i rozdał 7 asyst. Mógł jednak liczyć jedynie na Klaya Thompsona (31 punktów), bo żaden z pozostałych graczy GSW nie był wystarczającym wsparciem punktowym.

Widać w grze Warriors jak bardzo kluczowi są nieobecni Steph Curry i Draymond Green. Gdyby na pięć sekund przed gwizdkiem sędziego Klay Thompson nie zebrał piłki po bloku Caulie-Steina i nie trafił layupa, byłoby w tym meczu po Warriors.

Komentarze

  1. Doncic szacun. Naprawdę jest dobry, dużo lepszy niz myślałem

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *