Labs Raport: Gorący zza łuku Thompson i Russell; triple-double Doncicia to za mało na Bucks i Giannisa

Marta Kiszko Strona Główna Wyniki 7

11 spotkań mieliśmy w MLK Day. Milwaukee Bucks pokonali Dallas Mavericks w starciu europejskich liderów, New Orleans Pelicans wygrali mimo braku kontuzjowanego Anthony’ego Davisa, a Philadelphia 76ers wygrała pewnie z Houston Rockets, chociaż nie zagrał Jimmy Butler. Ponadto znakomite spotkania zaliczyli Kyrie Irving, D’Angelo Russell oraz Klay Thompson, a ich drużyny zwyciężyły. Zapraszam na Labs Raport.


Oklahoma City Thunder 127 @ 109 New York Knicks

31 punktów Paula George’a oraz będący blisko triple-double Russell Westbrook (17 oczek, 10 zbiórek, 9 asyst) zapewniło Thunder wygraną nad New York Knicks. Dla zespołu z Wielkiego Jabłka to szósta porażka z rzędu i czternasta w ostatnich piętnastu meczach sezonu 2018/19. Knicks przegrali aż dziewięć poprzednich spotkań, które rozgrywali we własnej hali – Madison Square Garden.

Otwierające Martin Luther King Day starcie między przyjezdnymi OKC i lokalnymi Knicks od samego początku zwiastowało, że to goście wyjadą z literką „W”. Mimo, że George i Westbrook całą czwartą kwartę spędzili na ławce rezerwowych, Thunder i tak udało się pewnie rozprawić z gorzej dysponowanymi NYK. Dobry występ zaliczył zmiennik Russa, Dennis Schroder, który dodał od siebie 17 oczek. Jerami Grant i Abdel Nader zapisali na swoim koncie po 16 punktów.

Oklahoma City Thunder wygrała pojedynek na tablicach 49-36. Mimo, że zespół duetu Westbrook-George znajduje się w ogonie ligi pod względem skuteczności na obwodzie, to goście bardzo pewnie poczuli się dziś w tej strefie i trafili 51.7% prób zza łuku.


Chicago Bulls 104 @ 88 Cleveland Cavaliers

Pojedynek, który włączyli tylko fani obu zespołów lub desperaci, między Bulls i Cavaliers w pewnym momencie przypominał starcie drużyn z kategorii „kto bardziej nie chce wygrać”. Stety-niestety, zwycięstwo przypadło dziś Bykom, którzy dzielnie kontrolowali przebieg meczu od samego początku.

Ukłon za tę wygraną należy się Zachowi LaVine’owi, który zapewnił Bulls 25 oczek, ale na swoim koncie zapisał jedynie dwie zbiórki i jedną asystę. Po pierwszej połowie wydawało się, że swój dzień ma także Bobby Portis, który w ciągu niecałych 12 minut zanotował 13 oczek, ale ostatecznie spędził na parkiecie tylko 18 minut, nie zdobywając w drugiej połowie żadnych punktów.

Ci bardziej uszczypliwi liczyli, że dzisiejsze spotkanie między Bulls a Cavaliers będzie okazją dla Camerona Payne’a, aby odgryźć się na Bykach za to, że wymienili go do ex-drużyny LeBrona Jamesa, ale Payne – jak to Payne – żadnego wrażenia swoją grą nie zrobił i zakończył spotkanie z dorobkiem 11 oczek, 4 zbiórek i 3 asyst.

W odróżnieniu od Bulls, którzy spośród 30 oddanych trójek trafili równo 50%, czyli 15, Cavaliers pokazywali lidze co dokładnie oznacza termin „ceglić zza łuku”. Rzucali z obwodu na poziomie 22%. Tylko 6 z 27 prób znalazło drogę do kosza i tak Chicago Bulls po raz trzeci w tych rozgrywkach pokonali Kawalerzystów z Ohio.


Detroit Pistons 87 @ 101 Washington Wizards

Wizards osłabieni brakiem Johna Walla nie dali gościom z Detroit wyjechać z hali w Waszyngtonie z wygraną. Pistons prowadzili w spotkaniu tylko i wyłącznie na początku pierwszej kwarty i to zaledwie jednym punktem, a Czarodzieje w pewnym momencie w trzeciej odsłonie dobili do aż 24 oczek przewagi.

Mimo, że nie był to dokładnie dzień Bradleya Beala, który w ciągu 34 minut na parkiecie zdobył niepodobne do niego 16 oczek (4/12 z gry; 1/3 zza łuku), to Wizards mogli liczyć na bardzo dobrą dyspozycję rzutową Trevora Arizy, który trafił 7 z 13 oddanych prób, z czego dwie zza łuku i zapewnił gospodarzom 20 oczek. Wychodzący z ławki Otto Porter Jr. dołożył z kolei 19 oczek.

29 punktów, 9 zbiórek i 4 asysty w wykonaniu Blake Griffina nie były wystarczające, aby pokonać dobrze dysponowanych Wizards. Koledzy gwiazdy Pistons nie mogli znaleźć ofensywnego rytmu w tym meczu i tylko Reggie Bullock był w stanie punktować dwucyfrowo. Dzisiaj Detroit wyszli na parkiet bez ich środkowego, Andre Drummonda, którego w pierwszej piątce zastąpił Zaza Pachulia (4 pkt, 3 zb).


Dallas Mavericks 106 @ 116 Milwaukee Bucks

W najciekawszym spotkaniu między Dallas Mavericks a Milwaukee Bucks nie brakowało emocji. Pierwsza odsłona zapowiadała rychły koniec Mavs, którzy nie mieli odpowiedzi na rozciągającego grę Brooka Lopeza. Center Kozłów trafił wówczas już trzy trójki i Milwaukee wypracowało dziewięcio-punktową przewagę przed rozpoczęciem drugiej kwarty, która padła łupem gospodarzy, którzy wykorzystali run 8-0 i bardzo dobrą dyspozycję Wesa Matthewsa (12 punktów w Q2). Bucks schodzili do szatni z pięcioma punktami w plecy, ale nie minęła nawet połowa trzeciej odsłony i wrócili do kontrolowania tego spotkania.

W decydującą odsłonę wchodzili już, gdy wynik brzmiał 84-92 i nie pozwolili wypuścić z rąk szansy na wygranie tego spotkania. Luka Doncić był blisko, trafiając trójkę zmniejszającą prowadzenie Bucks do sześciu oczek, ale na zegarze widniała już tylko minuta do końcowego gwizdka sędziego. Doncić został drugim najmłodszym zawodnikiem w historii ligi, który zanotował triple-double. Dzisiaj popisał się 18 oczkami, 11 zbiórkami i 10 asystami.

Tradycyjnie liderem Kozłów był Giannis Antetokounmpo, zdobywając 31 oczek oraz 15 zbiórek. Greek Freak po raz pierwszy miał okazję zagrać na przeciwko swojego młodszego brata, Kostasa, który jest na two-way kontrakcie z Mavericks i właśnie został powołany z G-League. Kostas jednak nie miał szansy dziś wejść na parkiet i cały mecz spędził na ławce rezerwowych.


Orlando Magic 122 @ 103 Atlanta Hawks

Nikola Vucevic i Evan Fournier zdobyli po 29 oczek i poprowadzili Magic do wyjazdowej wygranej w Atlancie. Środkowy zebrał także 14 piłek, a francuski obwodowy rozdał 7 asyst. Oprócz tej dwójki dobrze spisali się Terrence Ross, autor 16 punktów oraz DJ Augustin, który uzbierał 15 punktów. Jeśli chodzi o Hawks, to najlepiej zaprezentowali się Trae Young (21 punktów, 6 asyst) oraz DeWayne Dedmon (24 punkty, 9  zbiórek).


Sacramento Kings 94 @ 123 Brooklyn Nets

Gdy zespoły schodziły na przerwę, to Kings prowadzili 60-55. Jednak druga połowa to już był popis świetnej gry gospodarzy, który drugą część gry wygrali 68-34. D’Angelo Russell był gorący zza łuku (7 celnych trójek), a także świetnie obsługiwał swoich partnerów (8 asyst). Nets znacząco wygrali walkę na tablicach, co pomogło w odniesieniu kolejnego zwycięstwa. Każdy z zawodników gospodarzy wnosił energię do gry i widać było zaangażowanie. Jeśli chodzi o Kings, to dobrze spisali się rezerwowi, Bogdan Bogdanovic (22 oczka, 11 asyst) oraz Justin Jackson (14 punktów), natomiast z podstawowej piątki tylko dwóch graczy skończyło z dwucyfrowym dorobkiem (12 i 11 punktów odpowiednio Cauley-Steina oraz Hielda).


New Orleans Pelicans 105 @ 85 Memphis Grizzlies

Mimo braku Anthony’ego Davisa, Pelicans znaleźli sposoby na punktowanie – 4 graczy zdobyło przynajmniej 20 oczek (Julius Randle, Nikola Mirotić, Jahill Okafor oraz Jrue Holiday), a trójka z nich (oprócz Miroticia) zanotowała także dwucyfrową liczbę zbiórek. Jeśli chodzi o Memphis, to kolejna przegrana sprawia, że play-offy się oddalają… najlepiej zagrali Mike Conley i Marc Gasol (20 i 22 punkty), ale znów dostali oni zbyt małe wsparcie, by móc powalczyć o wygraną.


Miami Heat 99 @ 107 Boston Celtics

Znakomity Kyrie Irving poprowadził Celtics do wygranej. Rozgrywający oprócz 26 oczek i 10 asyst zanotował 8 przechwytów. Oprócz niego dobre spotkania zagrała reszta pierwszej piątki gospodarzy, która wygrała batalię przeciw swoim vis-a-vis z Miami. W barwach Heat z ławki wyróżnili się Dion Waiters oraz Derrick Jones Jr. – autorzy 18 punktów. Okazało się to jednak za mało na Celtics i Heat znów mają więcej porażek niż zwycięstw, zajmują 7.lokatę na Wschodzie.


Houston Rockets 93 @ 121 Philadelphia 76ers

76ers bez Jimmy’ego Butlera pewnie pokonali Houston Rockets. W pierwszej piątce gospodarzy zobaczyliśmy Corey’a Brewera, natomiast dla Rockets pierwszy mecz zagrał Kenneth Faried. Joel Embiid oddał ponad 2 razy więcej rzutów wolnych niż James Harden (17 do 8) i zanotował 32 oczka oraz 14 zbiórek. Dobrze spisał się również Landry Shamet, który dodał 18 punktów. Dla Houston oczywiście James Harden punktował najwięcej (37 oczek), a poza nim Gerald Green (18 punktów).


Portland Trail Blazers 109 @ 104 Utah Jazz

Portland wywiozło cenne zwycięstwo z Salt Lake City. W barwach gości najlepiej spisali się Damian Lillard (26 oczek, 8 zbiórek, 8 asyst) oraz Jusuf Nurkić (22 punkty, 8 zbiórek, 7 asyst, 6 bloków), natomiast u gospodarzy – Donovan Mitchell (36 oczek) oraz Rudy Gobert (10 punktów, 13 zbiórek). Jazz  (u których wrócił dziś Ricky Rubio) utrzymują się na 8.pozycji na Zachodzie, a Blazers aktualnie zajmują 4.lokatę.


Golden State Warriors 130 @ 111 Los Angeles Lakers

Jeśli pozwalasz Klay’owi Thompsonowi na trafienie 10 z 11 oddanych trójek (17 z 20 rzutów z gry), to masz problem. Tak właśnie było dzisiejszej nocy i Lakers nie mieli odpowiedzi na rzucającego obrońcę Warriors. 44 oczka Klay’a okazały się zabójcze mimo słabej dyspozycji Stepha Curry’ego (2/10 za 3, 11 oczek). Dla Lakers najwięcej oczek (18) zdobył Ivica Zubac, a punkt mniej – Brandon Ingram, jednak porażka oddala Lakers od play-offów.

7 Komentarze

  1. Ogladalem wczoraj Bos-Mia i stwierdzam, ze oba zespoly maja przeladowany rooster (zwlaszcza Heat) i paradoksalnie przez to sie nje rozwijaja. Jak wroci Dragic to bedzie 13 zawodnikow mogacych grac w s5, tyle ze brak go to guy’a. Waiters widac, ze ma checi (i ego), ale przy takim rozdrobnieniu minut, to nie poszaleja. Boston podobnie, tylko tu glownie backcourt cierpi. Pamietacie Jay Brothers? Zostal tylko Tatum, bo Brown juz znikl. Do tego Rozier wk…wiony a Hayward strasznie meczy (sie i kolegow).

    1. Maja za to czym handlować. Wymienia kilku pobocznych na Wielka Brew i za rok są w finałach.

  2. Nie żebym się czepiał ale już w tym roku 90% ludzi widziało Boston w finale i to bez większych problemów… w sumie to dalej całkiem możliwe bo Mają potencjał chyba największy na Wschodzie co nie zmienia faktu że oprócz potencjału trzeba mieć to coś i o ile uważam że Brewka to jeden z najlepszych w lidze to chyba jednak nie jest kimś kto pociągnie zespół bo nie ukrywajmy ale NOP też nie mają złegi zespołu

    1. Wręcz dziwne że mając Holidaya, Miro, i Randle’a (razem z AD) nie biją się o top4, z drugiej strony Harden z CP3 i całkiem niezłym składem też nigdy nic nie osiągną, podobnież było z OKC z KD,RW,Harden,Ibaka, więc przypadek AD w NOP to z pewnością nie najgorszy przypadek

      Niejaki Gordon Hayward opuścił Jazz którzy mogli się naprawdę liczyć i dołączył do Bostonu który po tym sezonie już nie będzie na pewno w tym samym składzie, a Gordona już tam nie chcą, poprawił sobie? Czy więc AD poprawi sobie życie i karierę opuszczając NOP?

      1. OKC z KD,RW,Harden,Ibaką – czy tak na bank nic by nie osiągnęli?? …kiedy właśnie raz doszli do finału, to rozwiązali ekipę przez kasę a patrząc np. na GSW poczekali, dali szanse i zamiast rozdać swoje klocki lego, raczej dodali lub podmieniali na bardziej pasujące z czasem (jak oddanie Lee, Bougut, Ellis) podobnie z resztą latami Spurs utrzymywali szeroko rozumiany trzon zespołu zamiast rozmieniać się na gwiazdę i drobne…
        swoją drogą Brew jest tylko rok dłużej w lidze niż Greek i ciekawe, kto szybciej zaprowadzi zespół na szczyt
        a gdzie widzałbyś / widzielibyście Brew w takim razie? (np. spurs, bulls, lal, nyk..)
        lub kogo do niego dopasować (czy może innego trenera i inną taktykę)?

        1. Davis może grać gdziekolwiek, jak dla mnie może sobie zostać w NOP, jest mi obojętne, mówi się często o Bostonie

  3. Boston może i ma kim handlować, ale wartość Browna i Roziera spadła przez siedzenie na ławce a Hayward jest nie do opchnięcia ze wzgledu na kontrakt. Pytanie ile im picków zostało na przyszłość, ktore bez zalu moga oddać, bo pick „bostonski” bedzie ok 20-25 miejsca a to nie zacheca nabywcy za bardzo do oddania Davisa.

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *