Labs Raport: Już tylko jeden mecz dzieli Rockets od Finałów!

Mateusz Jakubiak Strona Główna Wyniki 4

Rywalizacja w Finałach Konferencji Zachodniej powróciła do Houston, gdzie miejscowi Rockets mierzyli się w Game 5 z Golden State Warriors. Miejscowa ekipa okazała się lepsza od wciąż aktualnych mistrzów ligi, a to oznacza, że James Harden i spółka muszą wykonać jeszcze jeden krok, aby znaleźć się w najważniejszej serii sezonu.

„Rakiety” do sukcesu poprowadził Chris Paul, jednak w Teksasie będą teraz drżeli o jego zdrowie, ponieważ rozgrywający pod koniec spotkania doznał urazu nogi i nie znamy jeszcze diagnozy lekarzy. Paul nie rozmawiał po meczu z dziennikarzami. Cała sytuacja tutaj:

Playmaker najlepszej drużyny rozgrywek zasadniczych zapisał na swoim koncie 20 punktów, 7 zbiórek i 6 asyst, a zdecydowanie najciekawszym zdarzeniem z jego udziałem było to z trzeciej kwarty, czyli niesamowity rzut i jego celebracja na oczach Stephena Curry’ego.

Świetne wsparcie z ławki dla Paula dał Eric Gordon, który ukończył zawody z dorobkiem 24 oczek oraz 4 zbiórek. Jego dyspozycja zdecydowanie przybliżyła Rockets do pierwszych Finałów NBA od sezonu 1994/1995, kiedy to obronili tytuł mistrzowski.

Na 1:15 minuty przed końcową syreną zza łuku trafił Draymond Green i sprawił, że „Wojownicy” tracili do swoich rywali zaledwie jeden punkt. Następnie podobną próbę wykonał James Harden, ale spudłował i dał Warriors szansę na przejęcia prowadzenia. Warto dodać, że lider miejscowych spudłował wszystkie jedenaście prób za trzy punkty w Game 5, a jeśli weźmiemy pod uwagę również poprzedni mecz, to Harden pomylił się zza łuku już dwadzieścia razy z rzędu. Niebywałe!

Curry pomylił się w następnej akcji, a faulowany Trevor Ariza wykorzystał zaledwie jeden rzut wolny. GSW po raz kolejny zaprzepaścili szansę na sukces, ponieważ Gordon przejął piłkę od Greena i nie pomylił się podczas dwóch prób z linii rzutów wolnych.

Teraz rywalizacja ponownie przenosi się do Oracle Arena. Spotkanie numer sześć w ramach Western Conference Finals w nocy z soboty na niedzielę o godzinie 3:00 czasu polskiego.

Golden State Warriors @ Houston Rockets, 94-98
stan rywalizacji: 3-2 dla Rockets

4 Komentarze

  1. Dziwne uczucie towarzyszyło w trakcie oglądania meczu – jakoś byłem spokojny o zwycięstwo Rakiet. Wprawdzie emocji nie brakowało, ale coś w grze sugerowało, że to zespół z Houston tym razem założy laur zwycięstwa. Przeczucie mnie nie zawiodło (wyjątkowo) i po meczu, w którym Wojownicy tracili piłki jak wściekli (wygrali tę rywalizację 16-10) to Rakiety są bliżej upragnionego tytułu.

    Mówiąc szczerze nie przewidywałem takiego obrotu spraw, ale tez nie zdziwi mnie GSW w 7.

    Muszę oddać CP3, że wielkim koszykarzem jest i po 0-7 z gry w pierwszej połowie pokazał klasę, umiejętności i pewność siebie (20 pkt. 7 zbiórek 6 asyst). Głównie dzięki niemu pozostawali w grze, gdy Wojownicy w 3 i 4 Q wychodzili na prowadzenie.

    James Harden dość słabo poczynał sobie zza linii 3pkt (0-11), ale nadrabiał szalonymi wejściami pod kosz (w sumie 19pkt.). Jestem pewien, że gdyby nie obecność CP3, to byłoby 3-2 w drugą stronę.
    Naturalnie cały zespół z Houston spiął poślady i zagrał bardzo mocno i pewnie w obronie.
    Kluczową akcją meczu był rzut za 3 (a jakże!) Eryka Gordona (3/10 za 3), który dał 4pkt. różnicę na korzyść zespołu z Teksasu. Eryk zdobył najwięcej punktów dla czerwonych – 24 pkt.

    … i kiedy nie szło wojownikom – do akcji wkroczył (cały na biało!) Shrek i Osioł – dwa w jednym, czyli Draymond Green i po rzucie za 3, a potem za 2pkt. zniwelował przewagę do 1pkt.

    Ostatniej szansy nie wykorzystał Curry (bardzo dobry występ 23 pkt. – ciągle zapominam, jak on dobrze broni!) i to emocji nie koniec, bo czekam na mecz nr 7!

    Ważna informacja – na 22 sekundy przed końcem meczu kontuzji doznał bohater Rockets – Cris Paul. Kontuzja wygląda na mięśniową (bez kontaktu) i nie wróży to dobrze HR… Warto wspomnieć, że CP3 opuścił 20 spotkań sezonu zasadniczego z powodu kontuzji. Trzymam kciuki za jego zdrowie, bo nie chciałbym aby takie czynniki jak kontuzje wpływały na stan rywalizacji finałowej.

    Dobry mecz Klaya 22 pkt. – widać, że zaczyna się rozkręcać – mam wrażenie, że jego postawa może być kluczowa dla tej rywalizacji.
    Nieźle zagrał Kevin Durant, ale widać, że nie czuje się on gwiazdą nr 1 w drużynie. Kerr w jednej z przerw powiedział do niego „Trust the teammates”, czyli zaufaj kolegom z drużyny. Nie bierze on również odpowiedzialności w ostatnich akcjach – ktoś wie o co chodzi?

    Nie wiem, czy też tak macie, ale dziwi mnie dzisiejsza tendencja do rakietowych rzutów za 3 (i w sumie za 2 również) z dziwnych i trudnych pozycji, zamiast szukać prostej i łatwej gry.

    To jak – można mieć lepszą skuteczność 44,4% – 37,2% z gry (w tym za 3pkt. 38,5% – 30,2%, za 1pkt. 87% – 84,4%), więcej zbiórek 41-40 (ale w ataku 4-8), więcej asyst 18 – 12 i przegrać? Można – tym razem zadecydowało serducho, którego Rakietnicy mieli więcej. Poza stratami (o 6 więcej GSW), to postawa w obronie zadecydowała (bloki 3-1 dla HR – świetna postawa w obronie Capelli i jego dwa bloki).

  2. No to GSW zagrają z nożem na gardle. To będzie cholernie ciekawe do oglądania, bo… jeszcze w takiej sytuacji nie byli, odkąd dołączył do nich KD. Zresztą, Durant gra słabo już w trzecim meczu z rzędu (w porównaniu do G1 i G2). Warriors jak tlenu potrzebują teraz wsparcia ławki i formy liderów.
    Swoją drogą, nie rozumiem, dlaczego bardziej nie był wykorzystywany Klay – jemu wpadało prawie wszystko.

    Jeśli CP3 wyleci z powodu kontuzji, a Warriors wygrają serię, to do kolejnych playoffs będą słyszeć, że tylko dzięki szczęściu sięgnęli po tytuł (bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że zwycięzca tej serii powinien sobie w finale dość łatwo poradzić z ekipą ze Wschodu).

  3. no właśnie ???
    klay 8/14
    curry 8/17
    durant 8/22.
    czemu nie stawiali na KT?

  4. O dziwo mecze wygrywa się w tej serii obroną a nie atakiem i to jest chyba największe zaskoczenie. Rockets znacznie poprawili obronę w tym sezonie w porównaniu do poprzednich lat ale w tej serii grają o jeszcze poziom wyżej w obronie, nawet Harden miewa przebłyski w D gdzie nigdy tego nie mogliśmy zaobserwować. Przeczuwam game 7 ale oby tylko w nim wystąpi CP3 bo z game 6 chyba odpada, D’Antoni boi się o występ więc może być ciężko, żeby zagrał. Szkoda, żeby przez kontuzje rozstrzygała się seria. Co do kluczowych momentów z G4 i G5 to zupełnie nie rozumiem GSW. W G4 uważam, że dobrą decyzje podjęli nie biorąc przerwy bo wielokrotnie w trackie RS tak robili, KD z piłką w transition i ma trochę miejsca w mid-range na jumpera a on oddaje piłkę do pilnowanego Klaya. W dzisiejszym meczu na parkiecie 4 rasowych strzelców KD, Curry, Kley i Cook a piłka podawana jest do Greena ? Trochę nie zrozumiałe. Kiedy Green walczył o piłkę KD był na środku boiska tak jakby w ogóle nie chciał brać działu w akcji decydującej o meczu. Jak dla mnie KD powinien w tych dwóch momentach przejąć inicjatywę ale wygląda jakby brakowało mu jaj w tych najważniejszych momentach.

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *