Labs Raport: Rekordowe 9 trójek Curry’ego i przejęcie meczu w czwartej kwarcie, 2-0 Warriors

Paweł Mocek Strona Główna Wyniki 11

Golden State Warriors dużo lepiej weszli w mecz niż w Game 1, ale Cavaliers utrzymywali się cały czas w grze i wygrali nawet kluczową w starciach z Wojownikami trzecią kwartę. W ostatniej jednak najjaśniej świeciła gwiazda Stephena Curry’ego, który absolutnie przejął kontrolę nad meczem i kolejnymi trafionymi trójkami zabierał energię swoim rywalom. Warriors wygrali 122-103, trafiali 57% z gry i utrzymali przewagę parkietu.

Warriors wyglądali na dużo lepszą defensywnie drużynę od pierwszych minut Game 1, nabierając też Cavaliers w obronie szybkimi akcjami z wykorzystaniem slip-zasłon dla kozłującego. Goście przetrwali jednak wczesną burzę i spokojnie, cierpliwą ofensywą odrobili straty i choć do końca pierwszej odsłony nie wyglądało to najlepiej, przegrywali tylko 4 punktami wchodząc w drugą kwartę.

LeBron James nie wyglądał w niej tak, jak w Game 1. Nawet nie próbował rzucać z półdystansu i dystansu (0 rzutów zza łuku w pierwszej połowie), nie trafił też kilku łatwych rzutów spod samej obręczy. Wciąż znajdował jednak swoich partnerów po penetracjach, ale właśnie jego koledzy – poza Georgem Hillem – dali z siebie za mało w tej części meczu. Warriors zbudowali pierwszą dwucyfrową przewagę w tym meczu, a dzięki późnym trójkom Curry’ego powiększyli różnicę do 13 oczek schodząc na przerwę.

Cavaliers wrócili jednak na parkiet niezwykle skoncentrowani. LeBron rozbijał obronę Warriors swoimi szybkimi penetracjami, gorący zrobił się Kevin Love i ponownie goście wrócili do tego meczu. Niestety dla nich, Warriors dzięki indywidualnemu talentowi nie pozwolili się dogonić i nawet po złych posiadaniach potrafili zdobywać punkty. Słaba końcówka kwarty pozwoliła gospodarzom zwiększyć różnicę do 90-80.

Na początku ostatniej kwarty wydawało się, że Cavaliers jeszcze powalczą. Wtedy zdarzył się jednak Stephen Curry.

To zupełnie rozbiło Cavaliers i po kilku następnych akcjach, w których Curry asystował lub sam trafiał rzuty, obaj trenerzy ściągnęli swoich starterów z boiska. Ball-game.

Curry pobił rekord Finałów z 9 trafionymi rzutami za 3 punkty i zakończył mecz z 33 punktami, 8 asystami i 7 zbiórkami. Kevin Durant dodał 26 punktów, 9 zbiórek i 7 asyst na 10/14 z gry, a Klay Thompson trafił 8 z 13 rzutów i miał 20 punktów. Wychodzący dziś w pierwszej piątce JaVale McGee nie pomylił się przy żadnym z 6 rzutów i miał 12 punktów, a Shaun Livingston był 5/5 z gry i zdobył 10 oczek.

LeBron James zagrałby cały mecz, gdyby nie blow-out w ostatnich minutach, miał 29 punktów, 13 asyst i 9 asyst. Dostał pomoc od Kevina Love’a – 22 punkty i 10 zbiórek – oraz George’a Hilla – 15 punktów – ale brakowało wsparcia od ławki rezerwowych oraz J.R.’a Smitha (2/9 z gry).

Warriors wykorzystali słabości Cavaliers w obronie i trafiali 57.3% z gry, w tym 15/36 za 3 punkty. Jednocześnie zatrzymali swoich rywali na 42-procentowej skuteczności i nie dali się pobić na tablicach (41-41). Cavaliers mieli 15 ofensywnych zbiórek, ale tym razem nie stworzyło to dla nich takiej przewagi, jak w Game 1.

Mecz numer trzy już w środę, w Cleveland.

11 Komentarze

  1. Ehhh, gdyby ktoś w tej lidze miał rozum i patrzył z nieco innej perspektywy, niż „najlepszy na świecie”, „król”, „lepszy niż MJ”, to może dzisiaj miliony ludzi nie musiałyby skończonych Cavs tylko np. głodnych Pacers, uważam że pokazaliby się z lepszej strony bo walczyliby o siebie, o swoją pozycję w NBA (indywidualnie i zbiorowo).

    1. ***musiałoby oglądać***

      1. Jakie szczęście, że nie musimy oglądać SAS.
        Ich nie da się oglądać. Jeszcze ta szopka z KL.
        Oj długo poczekasz na Spurs w finale.

        1. takie teksty mnie ruszają, nie kibicuje pod kątem występów w finałach, nie zawsze jest szansa w ogóle o nie zawalczyć, i nie zawsze się wygrywa, a na zachodzie to każdy długo poczeka na finały jakbyś nie wiedział

        2. Nie polemizuj z trollem, skoro widzi Pacers jako realne zagrożenie dla GSW, to nie ma o czym gadać. No i ten ból o Brona.

    2. ?
      LeBron jest najlepszy na świecie, więc nie rozumiem, co mogłoby wyglądać inaczej po zmianie tego statusu? Pacers zabrakło doświadczenia, Toronto jaj, a Celtics lidera, który mógłby dźwignąć game7. Oglądamy skończonych Cavs, bo Wschód jest tak słaby, że jeden koszykarz jest w stanie wbiec do finału z 4 pasożytami na barkach. I nie sądzę, by Pacers mogli się pokazać z lepszej strony.

    3. Nie zrozumiałem co prawda tego komentarza, ale korzystając z okazji – jakim cudem udało ci się zdobyć tylko 4 punkty w typerku?

  2. Nie rozumiem Tyronn Lue. Po co on na siłę trzyma na parkiecie JR ? Przez całe PO nie może się wstrzelić, w grze 1na1 nie pokazuje umiejętności handlera jednak niczego one nie dają i rzuty z mid range też nic nie dają. Do tego w obronie też wygląda kiepsko. Dlaczego nie daję więcej minut Korver ? Zdecydowanie lepszy strzelec z dystansu plus nie odpuszcza w obronie. Owszem brakuje mu umiejętności defensywnych ale nadrabia zaangażowaniem i ambicją a JR nie ma żadnych z tych rzeczy. Do tego nawet można włączyć do rotacji Hooda. Też, żaden z niego obrońca ale przynajmniej w ataku potrafiłby wypracować sobie pozycje do rzutu.

    1. Bo Korver jest pożerany w defensywie. Nie, nie tłumaczę decyzji trenera, ale Warriors bardzo dobrze switchują i brak umiejętności obronnych Kyle’a widać aż nadto. Niemniej faktycznie Lue powinien zacząć coś zmieniać, bo pachnie sweepem. Durant i Curry się rozkręcają, a być może niebawem do rotacji powróci Iguodala – źle to wróży Cavs.

  3. Steph jest po prostu niesamowity…Rzuca z 9 metra, z obrońcą na twarzy, w ułamku sekundy. Dziś odebrał Cavs wolę walki. Kiedy Cleveland zdobywali punkty i próbowali odrobić straty, on trafiał niesamowite trójki.
    Gwiazdy GSW dostały dziś ogromne wsparcie od pozostałych graczy. McGee i Livingston rzucili 11/11 z gry, West 3 zb, 2 as, 3 blk i do tego jeszcze trójka.

    @Pop myślisz, że Indiana nie przegrała tylko z Cavs, ale też z sędziami? Nie widziałem tych meczów, więc ciężko mi się wypowiadać.

  4. Grzegorz Kowalczyk

    A przy okazji Paweł – ekspresowo podsumowałeś mecz. Zajrzałem na stronę z przyzwyczajenia, a tu patrzę już podsumowanie 🙂

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *