Labs Raport: świetna czwarta kwarta McColluma, koniec serii porażek Lakers, łatwe wygrane Nuggets i Bucks

Sebastian Niedzielski Strona Główna Wyniki 0

Dzisiejszej nocy na parkietach naszej ulubionej ligi rozegrano siedem spotkań. Trzeba przyznać, że dzisiejszej nocy obyło się bez niespodzianek – Lakers odrobili dwadzieścia punktów straty w starciu z Bulls, C.J. McCollum zapewnił Blazers zwycięstwo z Clippers, natomiast osamotniony Karl-Anthony Towns nie był w stanie wpłynąć na losy spotkania z Denver Nuggets. Zapraszamy na Labs Raport.


New York Knicks 98@103 Indiana Pacers

Indiana Pacers wygrali u siebie z New York Knicks, doświadczając ich siódmą porażką z rzędu. Nowojorczycy wyszli na dziesięciopunktowe prowadzenie w środku drugiej kwarty, lecz gospodarze szybko odpowiedzieli, dzięki czemu po pierwszej połowie Pacers prowadzili trzema oczkami. W trzeciej kwarcie udało im się wypracować kilkupunktową przewagę, której nie stracili już do końca spotkania. W samej końcówce Knicks zbliżyli się na trzy punkty, lecz to było wszystko, na co ich było stać w tamtym momencie. Jest to istotna wygrana dla Pacers, która sprawia, że nadal dzielą trzecie miejsce  w konferencji wschodniej z Philadelphią 76ers. Jest to również czwarte zwycięstwo z Knicks w tym sezonie, co oznacza, że Pacers wygrali wszystkie pojedynki przeciwko nim. Najwięcej punktów dla Pacers zdobył Bojan Bogdanović – 24. Spośród zawodników Knicks najbardziej skuteczny był Allonzo Trier, który zakończył spotkanie z dorobkiem 21 punktów.


Cleveland Cavaliers 99@106 Philadelphia 76ers

Cleveland Cavaliers nie powtórzyli sukcesu z ubiegłej nocy, gdy udało im się pokonać Toronto Raptors. Tym razem Kawalerzyści przegrali z Philadelphią 76ers w pojedynku drużyn konferencji wschodniej.  Pierwsza kwarta była tragiczna w wykonaniu Cavaliers, którzy zdobyli w jej trakcie zaledwie 12 punktów. 76ers roztrwonili jednak przewagę z początku spotkania i przez większość meczu obie drużyny szły niemal łeb w łeb. W czwartej kwarcie 76ers ponownie odskoczyli rywalom, lecz run 11-0 Cavaliers sprawił, że ci wyszli na prowadzenie na trzy minuty przed końcem spotkania. Ostatecznie celna trójka Mike’a Scotta i wsad Joela Embiida rozwiały marzenia gości o zwycięstwie. 76ers zanotowali znacznie więcej strat (22-8), lecz byli również dużo bardziej skuteczni w zbieraniu piłek (60-37). Świetne spotkanie rozegrał Ben Simmons, który – mimo że nie dysponuje rzutem za trzy punkty – uzyskał 26 punktów, 10 zbiórek i 8 asyst. Niezadowolony ze swojej dzisiejszej dyspozycji Joel Embiid zdobył 17 punktów, 19 zbiórek oraz 4 bloki. Dla Cavaliers najwięcej punktów zdobył pierwszoroczniak Collin Sexton – 26. Obie drużyny postanowiły dać odpocząć swoim podstawowym zawodnikom – na parkiet nie wyszli Jimmy Butler i Kevin Love. Boban Marjanović powrócił po urazie kostki i zdobył 11 punktów.


Los Angeles Lakers 123@107 Chicago Bulls

Los Angeles Lakers w końcu wygrali spotkanie, lecz ich szanse na awans do fazy play-off wciąż są bliskie zeru. Jeziorowcom udało się odwrócić losy spotkania, w którym po pierwszej kwarcie przegrywali już niemal dwudziestoma punktami z Chicago Bulls. Na przełomie drugiej i trzeciej kwarty Lakers przeprowadzili odsiecz, wygrywając je łącznie z przewagą 32 punktów. Utrzymanie wyniku w czwartej kwarcie było tylko formalnością. Natchniony niedawnym pobiciem wyniku Michaela Jordana LeBron James zdobył 36 punktów przeciwko dawnej drużynie MJ. Wracający po urazie kostki Kyle Kuzma uzyskał 21 punktów, a wchodzący z ławki Kentavious Caldwell-Pope zbliżył się do najlepszego wyniku w sezonie, zdobywając 26 punktów. W drużynie przeciwnej najwięcej punktów zanotowali Robin Lopez – 20, oraz Otto Porter Jr. – 19. Narzekający na uraz kolana Zach LaVine opuścił drugie spotkanie, ale prawdopodobnie powróci jeszcze w tym sezonie.


Milwaukee Bucks 130@113 New Orleans Pelicans

Do środka drugiej kwarty żadna z drużyn nie potrafiła wypracować sobie większej przewagi. Wystarczyły dwie celne trójki z asystami Giannisa Antetokounmpo – i było już sześć punktów. Na przerwę Bucks schodzili prowadząc ośmioma oczkami. W trzeciej kwarcie obie drużyny się rozstrzelały. Za sprawą dobrej skuteczności Anthony’ego Davisa, który zdobył 17 punktów w trzeciej kwarcie, Pelicans zdobyli aż 41 punktów. To jednak nie pomogło, ponieważ Bucks mieli w te odsłonie… 45 oczek. Obie drużyny trafiły po 10 rzutów za trzy punkty w spotkaniu, lecz Bucks potrzebowali do tego wyniku jedenastu prób mniej (Bucks 36, Pelicans 47 – ich nowy rekord ilości prób). Giannis Antetokounmpo zdobył 24 punkty, a jedno oczko mniej uzyskał Khris Middleton. Anthony Davis zdobył tym razem 21 punktów w 21 minut. Więcej punktów od niego w barwach Pelicans zdobył tej nocy tylko Julius Randle – 23, natomiast Elfrid Payton zanotował triple-double (14 pkt, 15 zb, 11 as).


San Antonio Spurs 112@105 Dallas Mavericks

Walczący o jak najwyższą pozycję w drabince play-off San Antonio Spurs wygrali z Dallas Mavericks, przedłużając ich serię porażek do sześciu. Dla Spurs jest to natomiast szóste zwycięstwo z rzędu. Spurs wyszli na prowadzenie w pierwszej kwarcie i udanie bronili kilkupunktowej przewagi przez resztę spotkania. Luka Dončić, który pomimo urazu kolana wyszedł na parkiet, zagrał jedno z najgorszych spotkań w tym sezonie. Słoweniec zdobył zaledwie 12 punktów, trafiając zaledwie 5 z 18 rzutów z gry, i zanotował rekordowe 9 strat. Dirk Nowitzki zaczął spotkanie w podstawowym składzie. W pierwszej kwarcie zdobył osiem punktów, dzięki czemu jest coraz brakuje mu już tylko 27 punktów do wyprzedzenia Wilta Chamberlaina w ilości zdobytych punktów w karierze. Najwięcej punktów dla Mavericks zdobył jednak inny pierwszoroczniak – Jalen Brunson – 34, ustanawiając tym samym swój nowy rekord kariery. Spurs wygrali jednak dzięki dobrej grze trójki zawodników. DeMar DeRozan miał 33 punkty, LaMarcus Aldridge uzyskał ich 28, natomiast Derrick White – 23. Spurs awansowali już na szóste miejsce w tabeli konferencji wschodniej, tracąc 2.5 spotkania do Portland Trail Blazers i Oklahoma City Thunder.


Minnesota Timberwolves 107@133 Denver Nuggets

Denver Nuggets nie mieli większych problemów z ograniem Minnesoty Timberwolves na własnym parkiecie. Osłabione brakiem Derricka Rose’a, Andrew Wigginsa oraz Jeffa Teague’a Leśne Wilki mogły liczyć wyłącznie na Karla-Anthony’ego Townsa. Ten nie zawiódł, zdobywając 34 punktów oraz notując 10 zbiórek i 3 bloki, lecz jego świetna gra nie wystarczała na powstrzymanie rozpędzonych Nuggets, którzy z każdą kolejną kwartą poszerzali swoją przewagę. Ostatecznie Nuggets wygrali spotkanie aż 26 punktami. Najwięcej punktów dla Nuggets zdobył Jamal Murray – 30. Kolejny raz swoją wszechstronność udowodnił Nikola Jokić, uzyskując 18 punktów, 8 zbiórek i 7 asyst. Warto wyróżnić również Paula Millsapa, który zdobył 23 punkty, a drużyna zdobyła 25 punktów od przeciwników, gdy ten znajdował się na parkiecie. Wygrana z Timberwolves oznacza, że Nuggets ponownie zbliżyli się do Golden State Warriors, tracąc już tylko jedno zwycięstwo.


Portland Trail Blazers 125@104 Los Angeles Clippers

Los Angeles Clippers dzielnie walczyli z Portland Trail Blazers, lecz tylko do początku czwartej kwarty. Wówczas C.J. McCollum zdobył aż szesnaście kolejnych punktów dla Blazers, a w międzyczasie rezultat spotkania zmienił się z 97-94 na 113-99. McCollum potrzebował aż siedmiu niecelnych rzutów z gry, aby się obudzić. Gdy już pierwszy raz trafił, trafiał nieustannie – 12 z 14 oddanych prób. Złożyło się to na dorobek 35 punktów. Po 20 punktów dla Blazers zdobyli Jusuf Nurkić i Damian Lillard. Lou Williams, który stał się niedawno najlepiej punktującym rezerwowym w historii, zdobył tym razem 18 punktów wchodząc z ławki. Więcej od niego w barwach Clippers uzyskał tylko inny rezerwowy – Montrezl Harrell, który uzyskał 22 punkty. Danilo Gallinari otrzymał dzień odpoczynku od Doca Riversa. Porażka z Blazers oznacza koniec serii pięciu zwycięstw Clippers.

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *