Labs Raport: Zwycięski powrót Caseya do Toronto, przegrany debiut Butlera, LeBron piąty na liście all-time

Paweł Mocek Strona Główna Wyniki 1

11 spotkań rozegrano w środę i mieliśmy kilka znakomitych historii. Dwane Casey dzięki game-winnerowi Reggiego Bullocka wygrał w swoim powrocie do Toronto. Jimmy Butler zaliczył swój debiut w koszulce Sixers, ale mimo dużego prowadzenia jego zespół wyrzucił zwycięstwo w ręce Magic. Nad ranem, LeBron James przegonił Wilta Chamberlaina na liście najlepszych strzelców w historii i wygrał mecz dla Lakers. Poza tym mieliśmy między innymi rekordowo złą drugą połowę Utah Jazz, zwycięstwo Grizzlies w Milwaukee, a KAT i Wiggins wygrali po raz kolejny po transferze Butlera.


Dwane Casey powrócił do Toronto po raz pierwszy jako trener Detroit Pistons i swoją dodatkową motywację dał też swoim zawodnikom. Ci przegrywali już 19 punktami w trakcie meczu i jedenastoma w czwartej kwarcie, ale przejęli prowadzenie na 5 minut przed końcem. Losy meczu ważyły się do samego końca.

Raptors mieli szansę na zwycięstwo na 10 sekund przed końcem, ale Kawhi Leonard stracił piłkę kozłując ją o swoją stopę, co dało gościom 2 sekundy na przeprowadzenie ostatniej akcji. Te szybko zamieniły się w 1.2 sekundy po zablokowanym przez Pascala Siakama rzucie Glenna Robinsona, ale wystarczyło to, by game-winnerem mecz dla Tłoków wygrał Reggie Bullock.

Blake Griffin miał 30 punktów i 12 zbiórek dla Pistons, którzy wygrali tylko 2 z ostatnich 8 spotkań. Dwie kolejne porażki na swoim koncie mają za to już Raptors, po tym jak zaliczyli najlepszy start w historii organizacji. Przegrana zakończyła także ich 6-meczową serię wygranych nad Pistons. 26 punktów miał Leonard. Gospodarze trafili tylko 4 z 20 prób za trzy punkty.

Detroit Pistons 106 @ 104 Toronto Raptors

Wydarzeniem wieczoru w Orlando był oczywiście debiut Jimmy’ego Butlera w barwach 76ers. Wszystko szło świetnie dla gości od trzeciej kwarty, gdy zaczęli budować 16-punktowe prowadzenie. Wtedy jednak w ostatniej ćwiartce to Magic złapali wiatr w żagle i zdobyli 21 kolejnych punktów, przejmując prowadzenie. Spotkanie rozstrzygało się na samym finiszu, a trójkę przy stanie 106-106 trafił dla gospodarzy Terrence Ross. To w efekcie dało Orlando wygraną.

Butler zdobył 14 punktów w swoim pierwszym meczu w barwach Philadelphii. Nikola Vucević miał 30 punktów dla Magików, wygrywając match-up z Joelem Embiidem. Kameruńczyk zakończył spotkanie z triple-double – 19 punktów, 13 zbiórek i 10 asyst. Sixers przegrali siódmy z 9 dotychczasowych meczów na wyjeździe.

Philadelphia 76ers 106 @ 111 Orlando Magic

Już w nowej koszulce, LeBron James w czwartej kwarcie wyprzedził byłego gracza Lakers Wilta Chamberlaina na liście najlepszych strzelców wszechczasów. James łącznie zdobył najlepsze w sezonie 44 punkty i jest już piątym najlepiej punktującym zawodnikiem w historii NBA. 28 oczek miał w samej drugiej połowie, w której poprowadził Jeziorowców do wygranej nad Blazers.

James miał też 10 zbiórek i 9 asyst, będąc blisko swojego 75. triple-double. Blisko takiej zdobyczy był także Damian Lillard z 31 punktami, 11 asystami i 8 zbiórkami. 23 punkty dodał C.J. McCollum. Dla Lakers 20 oczek dodał JaVale McGee, a Jeziorowcy wygrali po raz szósty w ostatnich 7 meczach. Po meczu Luke Walton podzielił się informacją na temat złamanej ręki Rajona Rondo, który opuści kilka następnych tygodni.

Portland Trail Blazers 117 @ 126 Los Angeles Lakers

Grizzlies zbudowali 15-punktowe prowadzenie w trzeciej kwarcie, ale mecz z Bucks był daleki od rozstrzygnięcia. Gospodarze runem 19-2 wrócili do spotkania i w czwartej kwarcie powiększyli różnicę do 8 na swoją korzyść. Nawet to nie wystarczyło jednak do zwycięstwa. Niezwykle waleczni goście odrobili stratę i na 26 sekund przed końcem Mike Conley trafił dagger powiększając różnicę do 4 punktów.

Potem Bucks mieli jeszcze szansę na wyrównanie w ostatnich sekundach, ale trójki nie trafił Khris Middleton. Marc Gasol zdobył 29 punktów, a 26 dodał Conley. Dla gospodarzy 31 oczek miał Giannis Antetokounmpo, a Middleton zdobył 25 punktów. Bucks tym razem nie byli skuteczni zza łuku – 9/35 za trzy punkty – i nie potrafili złapać odpowiedniego rytmu od początku spotkania.

Memphis Grizzlies 116 @ 113 Milwaukee Bucks

Swoje debiuty w nowej drużynie zaliczyli Robert Covington i Dario Sarić, ale gwiazdami spotkania były „stare-nowe” Wilki z Minnesoty. Wolves zdobyli 38 punktów w pierwszej kwarcie i w pierwszej połowie zdecydowanie przeważali. Pelicans wrócili do gry w trzeciej kwarcie i nawet przejęli na chwilę prowadzenie. Potem liderzy Timberwolves wzięli sprawy w swoje ręce i po fantastycznej akcji i wsadzie Andrew Wigginsa gospodarze przejęli 7-punktowe prowadzenie na 2 minuty przed końcem i już go nie oddali.

Karl-Anthony Towns zdobył 25 punktów i 16 zbiórek, a Wiggins dodał 23 oczka. W dwóch meczach po wymianie Butlera, Wolves odnieśli dwie wygrane. Jeff Teague miał 14 punktów i 14 asyst. E’Twaun Moore miał season-high 31 punktów dla Pelicans. Anthony Davis zdobył 29 punktów i 11 zbiórek.

New Orleans Pelicans 100 @ 107 Minnesota Timberwolves

Jazz zdobyli 22 punkty – słownie „dwadzieścia dwa punkty” – w… całej drugiej połowie. To najlepszy defensywny wynik w jednej połowie Mavericks i drugi najgorszy ofensywny wynik Jazz. Już po pierwszej połowie gospodarze prowadzili, ale w drugiej części meczu po prostu zdominowali Nutki. Mavs trafiali aż 58% z gry, w tym 43% za 3 punkty. J.J. Barea miał 14 punktów. Najlepszym strzelcem Jazz był Ricky Rubio z 11 punktami.

Utah Jazz 68 @ 118 Dallas Mavericks 

Celtics wrócili do domu po 5 meczach na wyjeździe, w których zaliczyli słaby bilans 1-4 i odnieśli przekonywujące zwycięstwo nad Bulls. Runem 12-0 w drugiej kwarcie przejęli kontrolę nad meczem, a całą drugą ćwiartkę wygrali 32-11. Jaylen Brown zdobył 18 punktów, a 17 dodał Kyrie Irving. Bulls popełnili aż 22 straty (najlepsze w sezonie 12 przechwytów Celtics) i przegrali po raz trzeci w ostatnich 4 spotkaniach. 16 punktów zdobył Shaquille Harrison.

Chicago Bulls 82 @ 111 Boston Celtics

Thunder wciąż nie mogą liczyć na Russella Westbrooka, ale tym razem do wygranej poprowadził ich drugi z liderów. Paul George zdobył najlepsze w sezonie 35 punktów, a jego zespół spokojnie prowadził od pierwszej kwarty, którą wygrał 37-22 i trafiał w niej 65.2% z gry. Steven Adams dodał 19 punktów i 7 zbiórek, a 15 punktów i 12 asyst miał Dennis Schroeder. Dla Knicks 20 punktów miał Tim Hardaway Jr., a 19 dodał Enes Kanter. Od czasu kontuzji Westbrooka, Thunder wygrali 4 z ostatnich pięciu spotkań.

New York Knicks 103 @ 128 Oklahoma City Thunder

Dwa razy gracze Suns musieli odjeżdżać swoim rywalom, ale ostatecznie udało im się zrobić blow-out na Spurs. Gospodarze prawie stracili duże prowadzenie z pierwszej kwarty, gdy Ostrogi zbliżyły się na jeden punkt w trzeciej kwarcie. Wtedy jednak podopieczni Igora Kokoskova wzięli się do roboty i spokojnie dojechali do mety ze zwycięstwem. T.J. Warren zdobył 16 ze swoich 27 punktów w pierwszej połowie. Dla Spurs 24 oczka zdobył DeMar DeRozan.

San Antonio Spurs 96 @ 116 Phoenix Suns

Zdziesiątkowani Nets podejmowali wczoraj Heat i gościom udało się przerwać trzymeczową serię porażek. Po stronie gospodarzy zabrakło zarówno kontuzjowanego Carisa LeVerta, jak i chorego Jarretta Allena. Heat wygrali pierwszą kwartę 37-21, trafiając w niej 63% z gry i zatrzymując rywali na 6 trafionych rzutach. Potem zbudowali 23-punktowe prowadzenie i pewnie kontrolowali spotkanie do samego końca. Najlepsze w sezonie 24 punkty zdobył Tyler Johnson, a 21 dodał Goran Dragić. Dla gospodarzy 18 oczek miał Spencer Dinwiddie.

Miami Heat 120 @ 107 Brooklyn Nets

Cavaliers nie mieli do dyspozycji aż czterech graczy podstawowej rotacji i to tylko ułatwiło zadanie Wizards. Gospodarze odjechali już w pierwszej połowie, zbudowali 27-punktowe prowadzenie i nie oglądali się za siebie. Bradley Beal zdobył 20 punktów, a Czarodzieje wygrali już trzecie kolejne spotkanie. Najlepsze w karierze 24 punktów miał Collin Sexton. Cavs popełnili aż 24 straty, po których gospodarze zdobyli 29 punktów i trafili 4 z 21 rzutów za 3 punkty.

Cleveland Cavaliers 95 @ 119 Washington Wizards

Komentarze

  1. Wybacz pop mój komentarz – ale nic tak nie cieszy jak zwycięstwo ze Spurs (ew. z LAL). Takie przełamanie z takim rywalem – miód.
    ***
    swoją drogą w Phoenix powinien być dożywotni zakaz dla wszystkich, których imię jest Ryan. Najpierw niewypał McD .. a teraz jeszcze ten Anderson.

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *