Overtime: Denver Nuggets wygrali los na loterii

Marta Kiszko Felietony Overtime Strona Główna 0

Nuggets nie mieli wcale solidnej ławki w ubiegłym sezonie. Największą robotę wykonywał Will Barton, który zdobywał średnio 15.7 oczek na mecz, ale nie był typowym sixth manem. Nuggets polegali na nim w pierwszej piątce głównie wtedy, kiedy jeszcze Paul Millsap leczył kontuzje. Wystąpił w 40 spotkaniach jako starter. Denver jednak podczas tego offseason oddali Wilsona Chandlera i jego prawie 13-milionowy kontrakt do Philadelphii, aby wyczyścić salary po tym, jak zaoferowali nowe lukratywne umowy Jokiciowi i właśnie Bartonowi. Will tym samym z miejsca wskakuje do pierwszej piątki, więc nie mieli innego wyjścia, jak zadbać o to, aby znaleźć kogoś, kto zapewni im punkty z ławki.


Na rynku posucha, w portfelu posucha. Nuggets nie mogli pozwolić sobie na drogich zawodników, żądających długoterminowych umów. Zresztą, weź znajdź teraz kogoś, kto a) będzie punktować, b) zgodzi się na małe pieniądze, c) przyjmie kontrakt na rok, żeby Denver nie musieli zapychać sobie salary. Nierealne?

Okazuje się, że jednak całkiem realne, a na imię mu Isaiah, na nazwisko Thomas. Jeszcze 15 miesięcy temu miał przypuszczalnie otrzymać sowite wynagrodzenie (zbliżone ku maksowi), pomnik w TD Garden, szkoły w Bostonie miały nazwać przedszkola jego imieniem, a tymczasem Ainge bez ogródek spakował go w samolot do Cleveland, Ohio i szybko zapomniał o nim, otrzymując w zamian Kyriego Irvinga. Done deal. Thomas nie potrafił odnaleźć się w nowym systemie i tak szybko, jak wylądował w Cavaliers, tak szybko zmienił otoczenie na Lakers, którzy ostatecznie nie zaoferowali mu przedłużenia kontraktu.

Tymczasem Nuggets zaproponowali zawodnikowi minimum dla weterana. Tak, dobrze widzisz. MINIMUM DLA WETERANA. Przy całej mojej niechęci do Thomasa (tak, napisałam to w końcu), przecież to kradzież w biały dzień. IT zostaje w Denver tylko na rok, co dla zespołu z Colorado jest rewelacyjnym kontraktem. Nuggets nic nie ryzykują tą umową. Jeżeli Thomas odbije się od dna, świetnie. Jeżeli natomiast to nie wypali, też nie będzie dramatu. W końcu organizacja nie musiała rezygnować z innych zawodników, aby pozyskać IT.

* * *

Największym zmartwieniem dla zespołu będzie zdrowie zawodnika. Thomas jest po kontuzji biodra, ale warto przypomnieć, że jeszcze dwa sezony temu, będąc zdrowym, rzucał na poziomie 28.9 punktów na skuteczności 46.3%, w tym 37.9% zza łuku. Do tego rozdawał 5.9 asyst na mecz i był kandydatem na MVP w tamtych rozgrywkach. Grając dla Lakers i wychodząc z ławki – a taką rolę dostanie w Nuggets – zapewniał 15.6 oczek (podobnie do Willa Bartona) oraz 5.0 asyst w ciągu 26.8 minut na parkiecie.

Sam Thomas wydaje się bardzo dobrym fitem. Ciężar kreowania gry nie spadnie w stu procentach na niego, bowiem Nuggets mają w swoim rosterze takich graczy, jak Jamal Murray, Will Barton, czy Nikola Jokić, którzy z powodzeniem mogą prowadzić ofensywę zespołu. Thomas będzie miał jedno zadanie – zapewniać punktowanie z ławki. Jest doskonałym graczem w pick’n’rollu. Być może Mike Malone czasem sparuje go na parkiecie z Nikolą Jokiciem, ale na pewno będziemy często oglądać go razem z Masonem Plumlee. Isaiah grozi przede wszystkim pewnym rzutem, dzięki któremu skupi na sobie obronę przeciwnika. Thomas potrafi dostać się na linię rzutów wolnych, jest zagrożeniem z midrange, penetruje kosz, rzuca zza łuku. Oponenci mogą chcieć go podwajać, a to naturalnie otworzy pozycje pozostałym zawodnikom.

Obecność Thomasa w składzie nie zaburzy tu nijak defensywy Denver Nuggets, której i zwyczajnie nie ma. Mówimy tu 25tej obronie w lidze, pozwalającej przeciwnikowi na 107.7 punktów na sto posiadań (gorsi są tylko Suns, Cavs, Bulls, Kings i Nets). Przeciwnicy grali przeciwko Nuggets na skuteczności na poziomie 47.6% z gry, najwyższej w całej lidze. Zza łuku też mieli najwyższy procent – 37.8%.

Jeżeli chodzi obronę Thomasa, Denver doskonale wiedzieli, że z tej mąki chleba nie będzie. W samym ubiegłym sezonie, zawodnik miał DefRtg na poziomie 118.6 w trykocie Cavs (2. miejsce po Perrantesie, który wchodził na boisko na zaledwie 4.7 minut na mecz) i 109.7 w Lakers (2. miejsce po Nigelu Hayesie, który wystąpił tylko w dwóch meczach Jeziorowców). Thomas jest także na przedostatnim, 98. miejscu wśród guardów w kategorii DRPM (statystyka ta mierzy wpływ gracza na defensywę zespołu), ale to nadal nie jest argument, żeby odpuścić go, kiedy możesz zatrudnić takiego zawodnika za minimum. Przecież i tak nie może być dużo gorzej.

* * *

Dla obu stron sytuacja wydaje się być wygrana. Nuggets właściwie nie ryzykują, przyjmując IT do siebie. Pomijając zdrowie rozgrywającego, jedyną wątpliwość można mieć co do chemii z pozostałymi zawodnikami. Warto zwrócić uwagę w przyszłym sezonie na to, jaka atmosfera będzie w szatni Nuggets. W ubiegłych rozgrywkach co i rusz mogliśmy przeczytać o jego konfliktach z kolegami z zespołu. Tylko, czy Thomas nie będzie w tym sezonie mądrzejszy? Znów walczy. O kontrakt, o miejsce w składzie, o szacunek. W nadchodzącym sezonie będzie chciał pokazać się z jak najlepszej strony, inaczej może powoli żegnać się z karierą w NBA. Doskonale widać to po obecnym offseason, w którym przyjął takie warunki od Nuggets i jednocześnie ponoć żaden inny klub nie zaoferował mu umowy, a był łączony m.in. z Orlando Magic, którzy potrzebowali zorientowanego na ofensywę rozgrywającego.

Nie wierzę, że w tym sezonie Thomas pęknie. Zbyt wiele ma do stracenia. Na jego korzyść przemawia też to, że znalazł się w środowisku, które kładzie nacisk na to, co jest atutem zawodnika oraz fakt, że Mike Malone już trenował IT w Sacramento Kings, zatem zna jego ograniczenia i mocne strony. To będą fascynujące rozgrywki dla zespołu z Colorado. Należy trzymać kciuki za zdrowie i to nie tylko Isaiah Thomasa, ale i choćby Paula Millsapa. Być może w końcu zobaczymy ekipę, która szturmem zamelduje się w Playoffach, nie będąc w końcu zaledwie o włos od walki o najwyższe cele w NBA.


Dzięki!

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *