Overtime: To nic, że Lakers nie zagrają w Playoffs!

Marta Kiszko Felietony Overtime 2

Lakers nie mają szans na Playoffs, ale i tak ogląda ich się świetnie. W najbliższych kilkunastu dniach mogą jeszcze poprawić swój bilans o kilka wygranych spotkań – mierzyć się będą m.in. z Heat, Kings, Mavericks, Grizzlies, czy Pistons – ale w obliczu bardzo dobrej gry Utah Jazz, czy New Orleans Pelicans lub nieprzewidywalności, lecz sporej przewagi Denver Nuggets i Los Angeles Clippers, zakończą piąty sezon z rzędu brakiem awansu, ale to nic! Jeziorowcy udowodnili, że potrafią wygrywać i choć daleko im do defensywnego topu ligi, w ataku potrafią wyglądać naprawdę rewelacyjnie.

Przyznajcie, że sami spodziewaliście się Jeziorowców gdzieś w ogonie ligi, a tymczasem niektóre portale zagraniczne na poważnie piszą teksty o tym, że los się może odmienić i jakimś cudem (tylko jeszcze nie wiem jakim?) Lakers staną do walki w pierwszej rundzie Playoffs. To trochę daleko idące wnioski, bowiem dla wielu ekip Zachodu ostatni miesiąc to boiskową grą na śmierć i życie. Nie wyobrażam sobie, żeby Denver Nuggets, czy nawet San Antonio Spurs nie podeszli poważnie do przeciwnika. Lakers będą niewygodni i dla ekip walczących o awans do postseason, a z takimi w większości pozostało się mierzyć Jeziorowcom w ostatnich przedbiegach playoffowych, będą to mecze z cyklu must-win, jeśli powinie im się noga w starciach z mocniejszymi od siebie.

Sytuacja na Zachodzie jest ultra-dynamiczna i tutaj nawet Spurs nie mogą spać spokojnie, choć dla Lakers już przesądzona. Nie ukrywam, że trochę to boli, bowiem ekipa z LA od przerwy na All-Star Weekend prezentuje się bardzo dobrze. Są szóstą drużyną z największym +/- w lidze. Wyprzedzają ich jedynie Trail Blazers, Raptors, Rockets, Celtics i Heat. Świetnie rzucają za trzy – ich skuteczność jest w tym elemencie na poziomie 40.8%, a oddają jako czwarty team w lidze najwięcej prób zza łuku. Walton nie miał ostatnio wszystkich zawodników z rotacji dostępnych – wypadał Ball, teraz Ingram, Hart. Szkoleniowiec zrobił kawał dobrej roboty rzeźbiąc ze składem, który od początku sezonu co chwilę zmieniał swój kształt. Mówię to z perspektywy kibica, ale nie oczekiwałam, że Lakers będą w stanie narobić trochę zamieszania w lidze, a to optymistycznie wróży na tegoroczny offseason. Wolni agenci są na wyciągnięcie ręki i nie wierzę w to, że nie nikt nie zechce dołączyć do snajpera Lonzo i spółki.

To, co nadal mnie jednak martwi, to czwarte kwarty i brak koncentracji w obronie. Historia ciągnie się od początku sezonu i oczywiście można byłoby złożyć to na karb początku rozgrywek, wzajemnego docierania i budowania odpowiedniej komunikacji, ale ten problem nadal występuje. Widać to było chociażby w meczu przeciwko Denver Nuggets, gdy jeszcze na koniec trzeciej odsłony Jeziorowcy prowadzili dwoma punktami. Walton powinien nadal pracować nad tym jak ustawiać swoich zawodników, żeby przeciwnik w crunch time nie był w stanie w ciągu dwóch czy trzech minut odjechać na tyle punktów, żeby się tego już nie dało odrobić.

Mimo, że Lakers już o nic nie grają, nie mogą odpuścić. Na horyzoncie pojawia się nowy proces #LABron, dlatego do samego końca powinni udowadniać, że ich drużyna będzie w stanie rywalizować z najlepszymi w przyszłym sezonie, a brakuje im do tego tylko jego jednego składnika – star power. Media zza Oceanu donoszą, że LeBron nie wyklucza spotkania z Johnsonem i Pelinką mimo, że dziś w nocy ich ekipa spuściła Jamesowi solidny łomot. Jest dobrze!


Dzięki!

2 Komentarze

  1. Musze troche popsuc Twoj optymizm. Nawet jesli dostana Jamesa czy Georgea to Lakers w przyszlym roku beda zupelnie inna druzyna, bo polowa skladu i tak sie pozegna. I puzzle trzeba bedzie od nowa ukladac

  2. Pingback:Zapowiedź. Toronto po 10 wygraną, Utah po 7 zwycięstwo. - NBA Labs – strona o koszykówce NBA. Wyniki, aktualności, relacje i analizy.

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *