Overtime: Raptors to nie tylko DeRozan

Marta Kiszko Felietony Overtime Strona Główna 3

Toronto Raptors po cichu robią swoje. Dinozaury w tej chwili mają bilans 23-10 i zajmują drugie miejsce w konferencji wschodniej. To nie tylko zasługa duetu, na który zwykliśmy zwracać największą uwagę. Nie staram się oczywiście deprecjonować wkładu jaki wnoszą Lowry i DeRozan, ale Casey ma jeszcze dodatkową, ukrytą broń – ławkę rezerwowych.

[Stan statystyk na 27.12.2017]

Pewnie na początku sezonu też Wam się wydawało, że Raptors zostali dość srogo osłabieni zwłaszcza w drugim unicie. Stracili PJ Tuckera, DeMarre’a Carrolla, Patricka Pattersona i Cory Josepha. Nie są to oczywiście wielkie nazwiska, ale mimo to ci zawodnicy wyrobili już sobie markę w NBA i dla Casey’ego byli cennymi graczami mającymi realny wpływ na grę Raptors. Nie mówcie, że też nie obawialiście się o głębie składu tej drużyny. Potencjał ławki bez weteranów był zagadką, bo poza nowym nabytkiem CJ Milesem, który rozgrywa właśnie już 13 sezon w czwartym klubie NBA, reszta drugiego unitu to młodzi gracze, którzy w poprzednich latach, gdy rozpoczynali kariery, nie mieli jeszcze szansy w stu procentach pokazać swoich umiejętności (doświadczenie graczy: max. 3 sezony).

Raptors mają obecnie drugi najlepszy bilans w swojej konferencji, u siebie przegrali tylko jeden mecz z Washington Wizards (5 listopada) i jeszcze zanim nie zaliczyli wpadki z Dallas Mavericks mieli steak 6ciu zwycięstw. Architektem sukcesu drużyny jest niewątpliwie DeMar DeRozan, który rozgrywa póki co swój drugi najlepszy sezon w karierze, ale trzeba oddać Ujiriemu i Casey’emu, że mają nosa też do innych zawodników. Widać po ławce, że Toronto potrafiło wybierać w ostatnich draftach. Od 2012 roku (Terrence Ross, 8 pick pierwszej rundy) Raptors mieli tylko jeden pick plasujący się w top20. Obecna, regularnie grająca ławka rezerwowych składa się właśnie z młodych graczy, o czym pisałam wyżej. Delon Wright i Paskal Siakam to wybory z późniejszej pierwszej rundy (odpowiednio 20, 27), Norman Powell to 46ty pick (znalazł się w wyniku przeniesienia praw z Milwaukee na Toronto, gdy Bucks pozyskali Greivisa Vasqueza), Fred VanVleet nie został wybrany w drafcie, po tym jak odrzucił dwie oferty angażu do drużyn G-League’owych. Jedynym wysokim wyborem jest Jakob Poeltl, który w zeszłym roku poszedł jako 9 pick. OG Anunoby (23ci wybór z tego roku) gra w pierwszym składzie.

To wszystko hula aż miło. Nigdy przesadnie nie oglądałam Raptors. To nie jest „moja” drużyna, mam sentyment do czasów Carterowych, bo Vince był jednym z moich ulubionych grajków, ale niespecjalnie koncentrowałam się na epoce DeRozana i Lowry’ego. Tymczasem Dinozaury ogląda się naprawdę świetnie i to nie tylko zasługa DeMara, który wyrasta na lidera z prawdziwego zdarzenia, ale i ze względu właśnie na współpracę ławki.

Na ten moment drugi unit jest trzeci w lidze biorąc pod uwagę statystykę plus/minus. Zajmują piąte miejsce w kategorii spędzanych minut na parkiecie, przed nimi plasują się tylko i wyłącznie Kings, Nets, Suns i Spurs. Dla porównania: spędzają ok. 7 minut więcej niż najmniej wykorzystywana ławka NBA – Wolves pod wodzą Thibsa. Ich Defensive Rating jest najlepszy w lidze (tylko 99.5 punktów), Offensive Rating daje im z kolei 7 miejsce w tabeli (106.2 punktów). Mają także czwarty najwyższy NetRating w lidze (6.7) – ustępują jedynie ławce Cavaliers (7.4), Rockets (8.4) i Warriors (9.5). Siła lineupu Raptors złożonego z Siakama, Poeltla, VanFleeta, Powella i Milesa tkwi w ofensywie. Rewelacyjnie grają w transition, zdobywając najwięcej w całej lidze – 9.7 punktu po stratach przeciwnika. Tylko Golden State Warriors lepiej punktują w kontratakach. Toronto rzuca 6.1 punktów na mecz w fastbreakach, podczas gdy GSW zdobywają ich 8.

Dinozaury dominują także w pomalowanym (20.1 pkt/mecz). Swoje robi tutaj Poeltl, który często otrzymuje podania od drive’ującego VanFleeta, aby ostatecznie pod koszem zdobywać łatwe punkty. W Restricted Area zawodnik ma skuteczność 73.3%.

Bardzo dobrze wygląda także ruch piłki. Sprawdźcie poniżej na filmiku co robi drugi unit z obrońcami Nets. Siakam fake’uje rzut, podaje do Poeltla, a ten odgrywa na łuk i piłka krąży na obwodzie, aby ostatecznie znaleźć się w rękach Powella, który ma czystą pozycję do rzutu za trzy:

Raptors mają bardzo uniwersalny i skuteczny schemat gry. Zauważcie, że rozgrywający dobiega z piłką do mniej więcej linii rzutów za trzy, trzech graczy Toronto ustawia się na obwodzie i jeden – zazwyczaj najwyższy (Nogueira lub Poeltl) – w okolicy pomalowanego. Zawodnicy są świetni w spacingu, który umożliwia Raptors ukończenie akcji na kilka różnych sposobów, np. trafiając ze skrzydła albo po penetracji. Zwróćcie jeszcze uwagę na to, co dzieje się tu z obroną Wizards:

To, co najbardziej mi się podoba, gdy ich oglądam (a robię to coraz częściej!), to chemia między tymi zawodnikami. Tu nie ma gwiazdy i nie będzie – to nie są gracze formatu All Star, którzy będą przyćmiewać innych indywidualnymi osiągnięciami. Zauważcie, że nawet ciężko jest wytypować lidera drugiego unitu. Oni najlepiej działają jako zespół i w ich grze dobrze widać to zaufanie. Na parkiecie piłka cały czas krąży, zawodnicy rzadko grają izolacje. Standardowe ustawienie graczy po atakowanej stronie parkietu, o którym pisałam wyżej, sprawia, że nie mają go-to-guya, jeśli DeRozan jest poza boiskiem i tak naprawdę każdy może zdobywać punkty i asystować. Ławka, czyli Siakam, Powell, Miles i Wright oddaje zbliżoną ilość rzutów na mecz. Wyłamuje się nieco Jakob Poeltl, z którym Raptors nie grają akcji w których wysoki rzucałby zza łuku. Jego próby rzutu są zatem ograniczone, bo wykorzystują go tylko w akcjach pod koszem.

Zasadnicze pytanie – jak będzie to wyglądało w Playoffach? Sezon regularny sezonem regularnym, ale gdy w grę wchodzi najwyższa stawka, obawiam się, że może dać się tu we znaki brak doświadczenia. Casey na pewno nie pozwoli sobie na swobodną grę całego drugiego unitu. DeRozan-VanVleet-Miles-Poeltl-Siakam do tej pory spędzili ze sobą na boisku tylko 27 minut, podczas których ich defensywny rating wynosił 95.5, a ofensywny 138.6 (Net Rtg na poziomie 43.1 i jeden z najwyższych True Shooting Percentage wsród lineupów Toronto – 65%). 27 minut to mała próba, więc realnie rzecz biorąc, te wyniki na większą skalę z pewnością byłyby mniej efektowne, ale daje to obraz, że to może się udać!


Dzięki!

Dogrywka: Udało mi się napisać od początku istnienia strony 18 Overtime’ów, co daje 15 215 słów łącznie! Dziękuję, że jesteście tutaj i mogę dzielić się z Wami swoimi spostrzeżeniami odnośnie do najlepszej koszykówki świata! Do następnego 🙂

3 Komentarze

  1. Marta, super się czyta 🙂 oby więcej takich dzieł !!! 🙂

    1. Dziękuję 🙂 obiecałam Porzingisa. Po nowym roku siadam!

  2. Pingback:Labs Raport: Niesamowity come back w Londynie, Toronto funduje blowout Cavs - NBA Labs – strona o koszykówce NBA. Wyniki, aktualności, relacje i analizy.

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też...
Lillard powinien wrócić już tej nocy
Damian Lillard opuścił ostatnie dwa mecze z powodu nadwyrężenia prawego ścięgna stawu skokowego, jednak powinien ...