Podsumowanie sezonu 2017/18: Phoenix Suns

Marta Kiszko Podsumowanie sezonu Strona Główna 9

Nikt przy zdrowych zmysłach nie dawał drużynie ze stanu Arizona szans na pierwszą ósemkę Konferencji Zachodniej, ba nikt nie dawał szans na pierwszą dziesiątkę. Mało kto spodziewał się jednak takiego początku w wykonaniu Słońc. Szybko zmienili trenera, a potem już spokojnie dryfowali w kierunku pozycji lidera loterii draftu, którą wreszcie wygrali. Zapraszamy na podsumowanie sezonu Suns w wykonaniu naszego czytelnika Martino, któremu bardzo dziękujemy!

Oczekiwania przedsezonowe

Offseason w wykonaniu zespołu z Phoenix był raczej spokojny. Przedłużono umowę Alana Williamsa, Alex Len podpisał ofertę kwalifikacyjną w oczekiwaniu na wolną agenturę kolejnego lata, P.J. Tucker został oddany do Toronto Raptors już w lutym, a kryształowo-szklany Brandon Knight z powodu kontuzji kolana zmuszony był spędzić sezon w charakterze kibica. Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na kolejny sezon przebudowy, tankowania i rozwijania młodzieży. Bardzo wiele osób zadawało sobie jednak pytanie, czy Earl Watson to odpowiedni człowiek na właściwym miejscu?

Podsumowanie sezonu

Już po pierwszych kilku meczach sezonu mieliśmy odpowiedź na powyższe pytanie. Trzy przegrane z rzędu na starcie sezonu, do tego w fatalnym stylu spowodowały natychmiastowe zwolnienie Earla Watsona. Jego sukcesorem został dotychczasowy asystent, ex-trener Toronto Raptors – Jay Triano. Ale to nie był koniec trzęsienia ziemi w Arizonie – tej samej nocy rozgrywający Eric Bledsoe, pokusił się o zmieszczenie sławnego już tweeta na swoim profilu o niezwykle wymownej treści „I Dont wanna be here”, co wywołało lawinę spekulacji odnośnie potencjalnej wymiany gwiazdy. Bledsoe został odsunięty od drużyny a management Słońc rozpoczął poszukiwania możliwie najkorzystniejszej wymiany z udziałem swojego rozgrywającego. Finalnie do skutku doszedł zapowiadany trade, w wyniku którego Bledsoe znalazł się w Milwaukee Bucks w zamian za Grega Monroe, przyszły pierwszorundowy pick oraz zastrzeżony drugorundowy pick 2018 należący do Bucks.

Nowy trener początki miał obiecujące. Już pierwsze mecze pod wodzą Triano wyglądały inaczej niż poprzednie, u zawodników widać było większe starania, zaangażowanie i mniejszą presję co zaowocowało bilansem 12-22 pod koniec grudnia. Później było już jednak tylko gorzej i efekt „nowej miotły” przestał działać. Od 23 grudnia wygrali zaledwie 9 spotkań, przegrywając aż 39 i zajęli niechlubne pierwsze miejsce w odwróconej tabeli ligi. Z cyklu ciekawostek: 2972 dni – tyle czasu Kibice Phoenix Suns czekają na występ swoich ulubieńców w fazie posezonowej. Niestety kolejny rok prawdopodobnie również trzeba będzie spisać na straty, w rozumieniu powrotu do elity. Jedyną drużyną w najlepszej lidze świata która smaku PO nie zaznała dłużej są … Sacramento Kings, więc Kibice Suns mogą póki co, raczej spać spokojnie.

Wracając do poprzedniego sezonu warto wspomnieć, że w trakcie całego sezonu w Suns przewinęło się aż siedmiu rozgrywających: Eric Bledsoe, Elfrid Payton (pozyskany przed trade deadline w zamian za 2rd pick od Magic), Tyler Ullis, Josh Gray, Mike James, Isaiah Canaan oraz Shaquille Harrison … w zespole utrzymał się jedynie ten ostatni.

Niespodzianki/rozczarowania

+ Devin Booker. Młody lider Suns stale notuje rozwój. Jak sam twierdzi, jest gotów aby wziąć na siebie odpowiedzialność jako typowy franchise player. Póki co spełnia pokładane w nim nadzieje i jest najjaśniejszym „światełkiem” dla kibiców Słońc.

+ Pierwszy w historii organizacji wybór nr 1 draftu

Marquese Chriss. 21-letni silny skrzydłowy nie może zapisać poprzedniego sezonu do udanych. Przebywając na boisku tyle samo minut co w poprzedniej kampanii, zalicza regres w punktach (z 9.2 do 7,7 punktu na mecz), skuteczności zza łuku oraz efektywności na boisku (z 12.4 do 11,1 PER).

Zarząd. Ryan McDonough, jeden z najmłodszych generalnych menagerów ligi, rzadko kiedy pomaga swoim zawodnikom. Jego domeną są nieprzemyślane ruchy i niekorzystne wymiany. Niekiedy w dość łatwy sposób daje się ograć innym GM’om ligi, co pokazał również i w tym sezonie. Wymiana Erica Bledsoe, pozyskanie i „odpuszczenie” Elfida Paytona, zwolnienie Tylera Ulisa -ciężko któryś z tych ruchów opisać na korzyść decydenta Suns. Drużyna nie posiada klasowego rozgrywającego na zbliżający się sezon, co może zwiastować kolejną wymianę, a te rzadko kiedy kończą się happy endem dla Phoenix Suns.

Zawodnik, na którego warto zwrócić uwagę w przyszłym sezonie

Deandre Ayton. Wybór nr 1 tegorocznego draftu, który nie mógł być inny. Od połowy ostatniego sezonu cała liga zastanawiała się na kogo postawią Słońca – Ayton czy Doncić? Im bliżej było do dnia rozwiązania, tym szanse Aytona rosły. Wybór stał się w pewnym momencie formalnością. Przez wielu obserwatorów były zawodnik Arizona Wildcats, porównywany jest do Davida Robinsona, czy Anthonego Davisa, a sam zainteresowany widzi swoją współpracę z Paco Bookerem jako „Kobe and Shaq 2.0” – kibice Suns nie mają chyba nic przeciwko temu…

9 Komentarze

  1. Dzięki. Różu w tym sezonie niestety nie widać ….

    1. Następny z pewnością będzie lepszy , gdyż zwyczajnie gorzej być nie może 😉

      1. Gratulacje dla Martino.

        1. Wielkie dzięki 😉 to było fajne doświadczenie

          1. Martino, wiesz gdzie nas szukać 🙂

  2. Martino, wielkie dzięki za podsumowanie. Oglądaliście już Aytona w Summer League? Jakieś wnioski?

    1. Dostał się do Second Team Summer League, generalnie w porządku ale miałem wrażenie że grał trochę na pół gwizdka, tak jakby się bawił – inna kwestia że nie specjalnie miał mu kto tam pomogać.
      Po obejrzeniu jego kilku meczy z Arizona Wildcats i teraz w SL jestem właściwie pewny że bez dobrego rozgrywającego w drużynie , chłopak wiele straci , aby odpowiednio się rozwijał od początku sezonu potrzebuje doświadczonego PG z dobrym przeglądem pola

  3. Ogólnie niezłe wrażenie acz bez rewelacji. Głównie wykańczał akcje przy obrenczy plus sporo zbierał.Mało gry na pół dystansie i wogóle na dystansie.Martwi postawa bardziej doświadczonych tj.Bendera i szczególnie Jacksona, który nie sprawdził się w roli lidera.Dołował bardzo skutecznością.Pozytyw to gra Reeda i Harrisona z 6,6 asysty na mecz (czyli miał kto dogrywać Aytonowi).Ponoć mają być podpisani na gwarantowanych umowach.

    1. Super, ale tercet Harrison, Knight, Okobo to raczej z nóg nie zwala patrząc na standardy NBA 🙁

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *