Podsumowanie sezonu 2017/2018: Toronto Raptors

Grzegorz Kowalczyk Podsumowanie sezonu Strona Główna 0

Kibice zawiedzeni laniem, jakie dostali Toronto Raptors w poprzednich playoffach od Cleveland Cavaliers mogli podchodzić z obawami do sezonu 2017/2018. Zespół stracił 4 ważnych zawodników, a wzmocnili się tylko C.J.’em Milesem oraz graczami wybranymi w drafcie. Zapowiadał się trudny sezon dla jedynaka z Kanady.

Oczekiwania przedsezonowe

Na papierze zespół osłabił się i można było spodziewać się, że Toronto spadnie w dół w tabeli Wschodu. Przed sezonem typowaliśmy, że zajmą 4-5 miejsce, bo mieli ich wyprzedzić wzmocnieni Cavaliers, Celtics, Bucks i 76ers. Poprzedni sezon obnażył słabości Raptors: zbyt mocne poleganie na dwóch liderach, słabe dzielenie się piłką (30. miejsce w lidze), przeciętna ławka rezerwowych. Kibice zadawali sobie ważne pytanie, czy zespół stać na progres pod okiem tego samego trenera.

Podsumowanie sezonu

Od początku sezonu było widać, że trener Dwane Casey wraz ze sztabem szkoleniowym solidnie przepracowali lato. To, co cechowało Toronto w poprzednim sezonie, zniknęło jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. DeMar DeRozan i Kyle Lowry podzielili się odpowiedzialnością za wynik z resztą zespołu. DeMar częściej asystował kolegom przy zdobywaniu punktów (5,2 as na mecz), dodał pewniejszy rzut za trzy i w kolejnym sezonie z rzędu zrobił progres, stając się prawdziwym liderem drużyny.

Ilość minut podstawowych zawodników spadła i większą rolę zaczęli odgrywać zawodnicy rezerwowi. Te zmiany spowodowały ogromną różnicę w płynności gry i liczbie asyst. Raptors z najgorszej drużyny w asystach, wskoczyli na szóste miejsce ze średnią 24,2 asysty na mecz. Zmniejszenie minut graczy pierwszej piątki i lepsze rozłożenie ciężaru gry na większą ilość zawodników pozwoliło na zwiększenie intensywności. Raptors często zajeżdżali przeciwników po obu stronach parkietu, a w średniej bloków byli drudzy w lidze (6,2). Bardzo często gracze rezerwowi grali dłużej, niż pierwsza piątka. Widać też było bardzo dobrą atmosferę w zespole. Warto było zarywać noce dla tej nowej, odświeżonej ławki rezerwowych Raptors.

Świetny atak (2 w lidze) w połączeniu z dużo lepszą niż rok wcześniej obroną (5 w lidze) spowodowały, że Toronto dość pewnie zajęło pierwsze miejsce w sezonie zasadniczym na Wschodzie. W całej lidze lepszy bilans mieli tylko Houston Rockets. Nauczeni doświadczeniami z poprzednich lat, Raptors wchodzili w playoffy jednak z tylko umiarkowanym optymizmem.

Playoffy

Rywalem w pierwszej rundzie fazy posezonowej byli dobrze im znani Washington Wizards. W dwóch dość pewnych wygranych w meczach domowych wszystko wyglądało jak w sezonie zasadniczym. Później przyszły dwie porażki, po których kibice mogli obawiać się, że wróciły demony przeszłości. Na szczęście Raptors odrobili lekcje i wygrali dwa kolejne mecze. W kluczowych momentach zaważyła siła ofensywna całej dziesiątki występujących na parkiecie graczy Dwane’a Caseya.

W drugiej rundzie Raptors czekała przeprawa z Cleveland Cavaliers. Toronto i wielu kibiców (również ja) liczyło na to, że odmieniona drużyna pokona w końcu grające słabą koszykówkę Cleveland. No i srodze się rozczarowaliśmy. Serię ustawiła przegrana u siebie w dogrywce meczu numer jeden, w którym mieli mnóstwo okazji do ucieczki ze zwycięstwem. Podłamani Raptors oddali bez walki drugi mecz, by spróbować jeszcze raz w trzeciej potyczce. Dwupunktowa porażka po game-winnerze LeBrona Jamesa zupełnie ich podłamała i w ostatnim meczu serii wyglądali jak dzieciaki czekające na klapsa. Przegrana 128-93 zakończyła przygodę z playoffami i w Toronto zaczęły się wakacje. Mimo dobrego sezonu regularnego i odmienionego zespołu ten sezon można uznać za porażkę. Niedługo potem zwolniony został Casey.

Niespodzianki/rozczarowania

+ Ławka rezerwowych. Z przyjemnością oglądało się grę rezerwowych Raptors. Oprócz doświadczonego C.J.’a Milesa pozostali zawodnicy młodzi gracze bez dużego doświadczenia. Jednak Fred VanVleet, Pascal Siakam, Delon Wright, Norman Powell czy Jakob Poetl byli najjaśniejszym punktem tego sezonu w Toronto. Grali skutecznie nie tylko przeciwko drugim piątkom przeciwników, ale też przeciwko podstawowym zawodnikom rywali. Jak się rozkręcili, nie można było ich zatrzymać.

+ Dwane Casey. Oceniam go pozytywnie sezon regularny i za zupełną odmianę sposobu gry zespołu. Nie jest łatwo wyjść ze schematów i ułożyć drużynę na nowo. Za to należą się trenerowi brawa.

Psychika. Trudno inaczej wyjaśnić tak gładką porażkę z Cavs niż problemami z psychiką całego zespołu. Mieli kompleks LeBrona i nie byli sobie w stanie poradzić z nim, jak w przeszłości Byki z Pistons. Zawiódł trener i liderzy, którzy nie pociągnęli za sobą reszty drużyny.

Zawodnik, na którego warto zwrócić uwagę w przyszłym sezonie

Fred VanVleet. Jeżeli ominą go kontuzję to w przyszłym sezonie będziemy mogli obserwować powolne i sukcesywne wypychanie Kyle Lowry’ego z pierwszej piątki. Nie zdziwię się, jeżeli Raptors dokonają jakiejś wymiany z udziałem podstawowego rozgrywającego.

PS. Zespołowi potrzebna jest porządna sesja terapeutyczna i zastanawiam się, czy przez przypadek następcą Caseya został Nick Nurse 🙂

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *