Subiektywny przegląd pierwszego tygodnia sezonu

Pan Wojti Felietony Strona Główna 8

Pierwszy tydzień tak długo wyczekiwanego sezonu za nami. W tym czasie udało mi się obejrzeć 8 spotkań, zatem nadal połowa zespołów stanowi dla mnie znak zapytania. Zastanawiając się nad tematem tego felietonu doszedłem do wniosku, że jakiekolwiek statystyczne analizy pozbawione są sensu przy próbie liczącej 3-4 spotkania. Zapraszam wobec tego na subiektywny przegląd wybranych drużyn po pierwszym tygodniu sezonu.

  1. Cleveland Cavaliers

Jeśli kiedyś będę miał dzieci, to w ramach kary za złe zachowanie będę kazał im oglądać mecze Cavs z tego sezonu. Wygląda to tak słabo, że ciężko napisać na ten temat cokolwiek konstruktywnego. Kevin Love jest jedynym zawodnikiem, który stanowi regularne zagrożenie mając przed sobą obrońcę. Reszta jest w stanie trafiać pojedyncze rzuty na zasadzie ‘raz do roku to i kura pierdnie’, bądź względnie regularnie z czystych pozycji (z których większość i tak jest w tzw. garbage time). Collin Sexton na razie wypada blado, Rodney Hood standardowo chimeryczny, Cedi Osman się stara ale niewiele z tego wynika. Im dłużej się nad tym zastanawiam tym bardziej jestem przekonany, że Kevin Love miał wokół siebie lepszych zawodników odchodząc z Minnesoty  po sezonie 2013/14 niż obecnie. Trudno się dziwić jeśli najlepszym transferem Cavs przed tym sezonem są przenosiny Cayleigh Griffin z FOX Sports Southwest (transmitują mecze Spurs) do FOX Sports Ohio (pokazują Cavs).

  1. New Orleans Pelicans

W meczu z Houston, pod nieobecność Marquese’a Chrissa oraz Nene Pelicans zgwałcili Rockets w pomalowanym, zdobywając stamtąd 76 punktów. Taka sytuacja raczej nie będzie mieć miejsca regularnie ale nie powinno to być zmartwieniem w Nowym Orleanie. Wygląda na to, że w swoim piątym sezonie na parkietach NBA Julius Randle dodał do swojego arsenału rzut za 3. Zawsze podziwiałem energię jaką wnosił na boisko i agresję w walce o zbiórki, ale bez trójki zdawał się być zbyt jednowymiarowy. Jeśli ten trend się utrzyma to Lakers mogą pluć sobie w brodę, że pozwolili mu odejść. Ciekaw jestem, czy na przestrzeni całego sezonu wyjdą na wierzch niedostatki na ławce rezerwowych Pelicans, ale póki co są w ogniu.

  1. Toronto Raptors

W dwóch ostatnich sezonach Raptors miękli w playoffach i ściągnięcie Kawhi’a oraz Danny’ego Greena było doskonałym krokiem, żeby to zmienić. Jest dopiero październik ale już teraz śmiało można obstawiać, że Toronto będzie DUŻO lepsze w defensywie na przestrzeni całego sezonu (włączając PO). To właśnie Leonard oraz Green stali za świetnie funkcjonującą obroną na obwodzie Spurs. Trener Nick Nurse wprowadził sporą rotację wysokich zawodników i na razie skutkuje to bardzo agresywną grą na atakowanej tablicy. Jeśli ominą ich kontuzje to mogą już nie oddać prowadzenia na wschodzie.

  1. Phoenix Suns

W Phoenix widać światełko w tunelu. Maja pomysł na drużynę, potrzebują tylko czasu żeby wszystko funkcjonowało regularnie, a nie tylko od święta. To normalne przy nowym trenerze i kilku nowych zawodnikach w rotacji. A skoro już jesteśmy przy tym temacie – z obozu Suns słychać jakoby Deandre Ayton miał bardzo dobry rzut z półdystansu. Cóż, jeśli tak jest to jeszcze tego nie pokazał. Irytuje mnie w nim to, że po oddanym rzucie automatycznie robi krok w tył, zamiast atakować tablicę. Ciężko przewidzieć jak łatwo zmienić takie przyzwyczajenia. Victor Oladipo na początku kariery też był statyczny, a obecnie aż miło popatrzeć jak walczy o zbiórki po własnych rzutach. Z drugiej strony ligowy weteran Jared Dudley po 11 latach nadal jakby się wstydził wjechać na tablicę (choć może po prostu ciążą mu zbędne kilogramy). Z innych problemów – w meczu z Denver (choć obstawiam, że dzieje się tak częściej) regularnie posyłali piłkę do rogu, zawodnik ball fejkiem zawieszał obrońcę w powietrzu, mijał go, rozpędzał się… i rezygnował z wjazdu widząc pod koszem takiego Masona Plumlee. Czy naprawdę w dobie trójek zawodnicy zapomnieli jak się bierze na plakat białe drewno (przepraszam Mason)? Z pozytywnych informacji – rookie Mikal Bridges ma spory potencjał, oby Suns znaleźli dla niego wystarczającą ilość minut.

  1. Boston Celtics

Boston ma tyle opcji w ofensywie, że chyba sami jeszcze nie wiedza jak to uporządkować. Pracę Brada Stevensa będzie można tak naprawdę ocenić dopiero na podstawie tego jak sobie poradzi z tym zadaniem. Zasoby sa na miejscu, także jeśli chodzi o ławkę rezerwowych. Marcus Smart to nadal najlepszy plaster defensywny na pozycjach 1-3, czasem aż miło popatrzeć jak przeciwnicy rezygnują z podań do zawodnika krytego przez Smarta. Terry Rozier ma nieprawdopodobny swagger, widać, że gra o kontrakt. No i Aron Baynes – jeśli Big Banger trafia trójki na wyższej skuteczności niż średnia drużyny to wiadomo, że gra Celtics w dalszej części sezonu musi wyglądać lepiej. Kyrie nadal jest lekko zardzewiały, co widać szczególnie w skuteczności rzutów. Przeciwko Sixers był tak zimny, że przez moment wydawało mi się, że z moją trójka nie jest tak źle. Nie przejmowałbym się dwoma porażkami na początku sezonu, nadal uważam, że w finałach wschodu czeka nas pojedynek Boston-Toronto.

  1. Los Angeles Clippers

Jeśli zastanawiacie się jak wyglądacie oglądając mecze Clippers to spójrzcie na zdjęcie poniżej. Ławka Clips wygląda właśnie tak. Zespół jest bez wyrazu, Jokicie i Embiidy tej ligi będą jechać z wysokimi Clippers noc w noc (sorry Marcin). Harris, Gallo i Lou Williams od czasu do czasu wygrają im mecz ale to nie jest sposób na osiągnięcie czegokolwiek w NBA. Nie chcę już więcej o nich pisać.

Miało nie być statystyk, ale nie mogłem się powstrzymać. Zrozumienie kolejnego zdania będzie od was wymagało odrobiny skupienia. Spośród wszystkich zawodników, którzy w pierwszym tygodniu sezonu oddawali przynajmniej 3 rzuty za 3 z wolnych pozycji na mecz (tzn. z obrońca znajdującym się przynajmniej 6 stóp od rzucającego zawodnika), najgorszą skutecznością popisał się Jeff Green – 9%. Powtarzam – nie za 3 ogólnie, wyłącznie otwarte pozycje. Cóż, magia pierwszego tygodnia!

8 Komentarze

  1. Kevin Love w czterech meczach tego sezonu trafia 32% FG . Przebywając na boisku najdłużej od czasów gry w Minnesocie, notuje najwiecej fauli, strat, najmniej bloków i przechwytów w całej dotychczasowej karierze. Wpada mu więcej zbiórek, bo został „centralną” postacią zespołu. Dopóki zarząd Cleveland i fani NBA będą ustawiać go w tak uprzywilejowanej roli, w klubie nikt nie będzie mógł marzyć o zmianach na lepsze. Podzieliłeś Cavs na Kevina i resztę, lecz żaden z tych niewidocznych drugoplanowców nie ma tak dużego wpływu na kompromitujące wyniki jak on. Punkt pierwszy felietonu do poprawki. Kto nie rozumiał jak wielkim problemem dla Jamesa był Kev, będzie musiał ogarnąć się po tym sezonie.

  2. Dzięki, ciekawa opinia. Niemniej dałbym mu więcej niż 4 mecze zanim wydam na niego wyrok. Swoja droga, praktycznie w każdym zespole sa, jak to nazwałeś „uprzywilejowani” zawodnicy. Kogo ze składu Cavs jeśli nie Love’a obsadziłbyś w tej roli?

    1. Nie sprowadziłbym Love’a. A gdybym go zastał w zespole, szukałbym transferu aż do skutku. Za pieniądze z jego kontraktu możnaby zatrudnić kogoś mniej szkodliwego 😀 nie posunąłbym się do oceniania, ale ten artykuł ocenia po czterech meczach. Natomiast Love, podobnie jak OKC ze Shroederem, jak Rockets z Anthonym, są od początku w tarapatach, jak można było przewidzieć.

  3. Eh chciałbym żeby to światełko w tunelu dla PHX nie było tylnym światłem uciekających Lakers, Clippers i Kings… Pierwszy tydzień i już dno Pacific Division…

    1. No niestety wróciliśmy do gry z preseason, a dodatkowo DBook kontuzjowany

  4. „Z drugiej strony ligowy weteran Jared Dudley po 11 latach nadal jakby się wstydził wjechać na tablicę (choć może po prostu ciążą mu zbędne kilogramy).” – z którego sezonu mecz PHX oglądałeś ?
    Bo piszesz o Dudleyu w barwach PHX kiedy on gra w Brooklyn Nets w tym sezonie… 😛

    1. Ja aluzję Wojtiego załapałem 😜 Nawet mnie rozbawiła, jak sobie przypomniałam ile to lat męczyli się kibice Suns z Donut Dudleyem (8-sic!), dużo uboższą wersją Donut Carmelo 😉

    2. Napisałem, że Dudley gra w PHX, czy tylko wspomniałem o nim w akapicie o Suns? Równie dobrze mógłbyś mnie posadzić o twierdzenie, że Victor Oladipo gra w Suns 🙂 Czuwaj!

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *