Zapowiedź I rundy: Houston Rockets vs. Minnesota Timberwolves

Paweł Mocek Strona Główna Zapowiedzi playoffów 0

Chyba niewielu przed sezonem spodziewało się, że to właśnie Houston Rockets będą w najbardziej uprzywilejowanej sytuacji przed playoffami. 65 zwycięstw to ich najlepszy wynik w historii, ale nie będą zadowoleni z rozgrywek 2017/18, jeśli nie zakończą ich dopiero w czerwcu. Pierwsze starcie może być dla nich trudniejsze niż oczekiwali. Po pierwsze, nie będą mogli w nim skorzystać z Luka Mbah a Moute, a po drugie mierzą się z ekipą, która jest lepsza niż wskazywałaby na to ich pozycja w tabeli. Minnesota Timberwolves przez kontuzję Jimmy’ego Butlera do ostatniego dnia walczyli o awans do playoffów po 14 latach przerwy, ale osiągnęli swój cel i są gotowi na bitwę.

Bitwę niełatwą, bowiem Rockets byli dla niektórych nie do zatrzymania nawet wówczas, gdy mieli już zapewnioną pierwszą pozycję na Zachodzie. Chociaż wiadomo, jakie akcje będą grali, to i tak bardzo trudno ich chociażby spowolnić. Chris Paul wbrew wątpliwościom bardzo dobrze wpasował się do ofensywy Mike’a D’Antoniego, a wraz z Mbah a Moute i P.J.’em Tuckerem odmienił też oblicze gry obronnej Rakiet. To wszystko będzie im bardzo potrzebne w starciu z Timberwolves, którzy pod względem talentu wcale nie ustępują graczom z Houston. Gorzej jest nieraz z pomysłem na grę, ale jak wiadomo, w playoffach często najważniejsze są indywidualności.

Spotkania w tym sezonie:

18. stycznia: Minnesota @ Houston, 98-116
13. lutego: Houston @ Minnesota, 126-108
23. lutego: Minnesota @ Houston, 102-120
18. marca: Houston @ Minnesota, 129-120

Co ciekawe, Timberwolves byli najbliżej zwycięstwa w ostatnim meczu, w którym nie grał już przecież Jimmy Butler. W każdym z tych spotkań w czwartej kwarcie ostatecznie decydowały chłodne głowy Jamesa Hardena i Chrisa Paula, które w tym sezonie bardzo rzadko podejmują pochopne, ale złe decyzje. Historią tych meczów był także pojedynek Karl-Anthony’ego Townsa oraz Clinta Capeli, którzy próbowali wykorzystywać słabości tego drugiego po bronionej stronie parkietu – Towns w grze tyłem do kosza, a Capela w grze pick-and-roll. Właśnie pick-and-rolle Hardena i Paula oraz ich obrona będzie kluczowa dla przebiegu serii – jak i dla każdego spotkania Rockets w tym sezonie.

W części takich akcji, Timberwolves po prostu nie kwapili się do pomocy, zostawiając krycie w takich sytuacjach dwóm zawodnikom. W ten sposób Capela dostawał trochę łatwych punktów spod kosza i zmuszał Toma Thibodeau do zmiany strategii. Na ich nieszczęście, strzelcy Rockets – Eric Gordon i Ryan Anderson – trafiali w tych spotkaniach nawet z niemożliwych pozycji, co znacznie utrudniło stosowanie konsekwentnie tej samej filozofii w obronie przez 48 minut. To zresztą było problemem Wolves w trakcie rozgrywek – momenty dużej dekoncentracji po tej stronie parkietu, szczególnie w ważnych momentach meczów. Liczą jednak, że powrót Jimmy’ego Butlera pozwoli w efektywny sposób postawić się Rakietom.

Rotacja Rockets na I rundę:

PG: Chris Paul
SG: James Harden, Eric Gordon
SF: Trevor Ariza, Gerald Green
PF: P.J. Tucker, Joe Johnson
C: Clint Capela, Ryan Anderson/Nene

Rotacja Rakiet może zostać skrócona do 8 graczy, tak jak wyglądało to momentami w poprzednim sezonie. Tym bardziej, że zabraknie Luka Mbah a Moute, który dawał tej drużynie bardzo wiele – defensywną wszechstronność, a także szybką decyzyjność i skuteczność zza łuku. Bez niego gra w ataku będzie jednak praktycznie niezmieniona. W dalszym ciągu grę prowadzić będą Paul i Harden, próbując albo używać Clinta Capeli w akcjach pick-and-roll, bądź zasłon innych graczy, by wymusić na Wolves zmianę krycia. Także w takich sytuacjach, gdy na „wyspie” przeciwko nim pozostawiony będzie Towns, Gorgui Dieng, czy Nemanja Bjelica, to trudno będzie utrzymać się tym graczom na nogach przy umiejętnościach gry w izolacjach Hardena i Paula.

Jeśli jednak Wolves wysyłaliby do pick-and-rolli trzeciego gracza, wówczas zwiększy się rola Capeli, będącego wówczas odpowiedzialnym za rozprowadzenie piłki na obwód. Pokazał już w tym roku, że potrafi to robić. Nieobecność Mbah a Moute powinna mieć największy wpływ na defensywę. Na ławce Rockets nie ma już bowiem gracza, którego wstawienie za Capelę pozwoliłoby na granie ultra-small-ballem. Tak czy inaczej, Rockets będą zmieniali krycie na zasłonach Timberwolves, narażając się oczywiście na mismatche, jednak w momentach gry największych gwiazd rywali i tak będą mieli na boisku swój najlepszy defensywny lineup. W czasie, gdy będzie grała ławka Wolves (a nie będą to duże minuty), problemem może być jednak zatrzymanie Jamala Crawforda.

Rotacja Wolves na I rundę:

PG: Jeff Teague, Tyus Jones
SG: Jimmy Butler, Derrick Rose
SF: Andrew Wiggins, Jamal Crawford
PF: Taj Gibson, Nemanja Bjelica
C: Karl-Anthony Towns, Gorgui Dieng

Tak naprawdę trudno mówić o tym, kto będzie grał, bo równie dobrze Tom Thibodeau może skrócić rotację do 7-8 zawodników. W momentach, gdy nie będą grali podstawowi gracze, trudno bowiem będzie Tyusowi Jonesowi, czy nawet Jamalowi Crawfordowi pociągnąć ofensywę zespołu, podczas gdy Rockets będą mieli na parkiecie bardzo dużo siły ognia (Paul, Gordon, Anderson, Joe Johnson). Gra izolacjami swoich największych gwiazd jest wpisana w DNA zespołu z Minneapolis i akurat przeciwko Rakietom, może im to dać największą szansę na sukces w którymś ze spotkań. Rockets będą chętnie zmieniali krycie i w takich sytuacjach odpowiedzialność za zdobywanie punktów będą na siebie musieli wziąć nie tylko Towns i Butler, ale także Andrew Wiggins.

Wiggins dysponuje warunkami fizycznymi, dzięki którym może efektywnie radzić sobie w post-up przeciwko Chrisowi Paulowi, czy Erikowi Gordonowi. Podobnie Butler, jak i Towns, który w ataku Wolves ma podwójne znaczenie. Po pierwsze, jako zagrożenie w grze tyłem do kosza i po drugie jako gracz rozciągający grę, który może wyciągać spod kosza najlepszego obrońcę obręczy Rockets – Clinta Capelę. Ten sam Towns zostanie jednak poważnie przetestowany w obronie, gdzie pewnie Rockets będą starali się w jak największej liczbie sytuacji obnażyć jego słabszą pracę nóg. Najważniejsza będzie jednak nie defensywa KAT’a, ale całego zespołu, bo Hardena nie da zatrzymać się w pojedynkę.

Rockets mogą nie mieć łatwego zadania, ale jeśli chcą być poważnie traktowani w roli kandydatów do tytułu, to muszą po prostu powtórzyć to, co grali w sezonie regularnym. Wolves na pewno nie będą wygodnym rywalem, ze względu na skalę indywidualnego talentu, a w dodatku mają świadomość miasto jest głodne playoffowych wygranych, których ostatnio doznało, gdy MVP ligi był Kevin Garnett. Nawet w przypadku dwóch przegranych w Houston, Wolves nie mogą być więc skazywani na szybką porażkę, choć o zagrożenie Rakietom będzie niebywale trudno.

Typ: 4-1 Rockets

Typ Marty: 4-0 Rockets

Typ Dawida: 4-0 Rockets

Typ Marcina: 4-0 Rockets

Typ Allana: 4-1 Rockets

Typ Rafała Polkowskiego: 4-0 Rockets

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też...
Labs Raport: Pacers rozjechali Cavaliers, thriller w Bostonie, 44 punkty Hardena
Kolejne 4 spotkania rozegrano ubiegłej nocy i już na samym początku mieliśmy zarówno ogromne emocje, ...