Zapowiedź sezonu 2018/19: Chicago Bulls

Paweł Mocek Strona Główna Zapowiedzi sezonu Zapowiedzi sezonu 2018/19 2

Poprzedni sezon Bulls rozpoczął się od bójki Bobby’ego Portisa i Nikoli Miroticia, co było niestety chyba najciekawszym elementem ostatnich rozgrywek w wykonaniu podopiecznych Freda Hoiberga. Można na pewno wyróżnić grę kilku młodych zawodników, na których Byki chcą oprzeć swoją przyszłość, w szczególności Lauriego Markkanena oraz Krisa Dunna, natomiast na przestrzeni rozgrywek widać było, że to ekipa mająca swoje najlepsze lata dopiero przed sobą. Po dołączeniu Jabariego Parkera oraz Wendella Cartera Jr. ich poziom nie powinien specjalnie się poprawić, natomiast chcą zbudować solidne fundamenty na przyszłość.

Offseason

Przybyli: Wendell Carter Jr. (7. pick w drafcie), Chandler Hutchison (22. pick w drafcie), Jabari Parker ($40 mln/2 lata, Bucks), Antonio Blakeney (wcześniej two-way player), Antonius Cleveland (Hawks)

Odeszli: Jerian Grant (wymiana z Magic), Sean Kilpatrick (bez klubu), David Nwaba (Cavaliers), Noah Vonleh (Knicks), Paul Zipser (zwolniony)

Zostali: Omer Asik, Kris Dunn, Cristiano Felicio, Justin Holiday, Zach LaVine ($78 mln/4 lata)Robin Lopez, Lauri Markkanen, Cameron Payne, Bobby Portis, Denzel Valentine

W drafcie Bulls zdecydowali się na wybór Wendella Cartera Jr. oraz Chandlera Hutchinsona, którzy od początku mogą otrzymać minuty w rotacji Freda Hoiberga. Dwoma najważniejszymi ruchami w trakcie wolnej agentury było wyrównanie oferty Sacramento Kings dla Zacha LaVine’a, która wynosiła prawie 80 milionów za 4 lata gry oraz zatrudnienie Jabariego Parkera na dwuletni kontrakt (drugi rok jest niegwarantowany). W międzyczasie z zespołu odeszli między innymi David Nwaba oraz Noah Vonleh, a zwolniony został Paul Zipser.

Rotacja

PG: Kris Dunn, Cameron Payne, Antonio Blakeney
SG: Zach LaVine, Denzel Valentine, Antonius Cleveland
SF: Jabari Parker, Justin Holiday, Chandler Hutchinson
PF: Lauri Markkanen, Bobby Portis
C: Robin Lopez, Wendell Carter Jr., Cristiano Felicio, Omer Asik

Paweł Mocek:

Kontuzja Lauriego Markkanena na początku sezonu może nieco wywrócić w rotacji zespołu, natomiast nie należy spodziewać się wielkiej rewolucji w systemie gry Freda Hoiberga. Na pozycji rozgrywającego w pierwszej piątce ponownie będzie grał Kris Dunn. Sprowadzony z Minnesoty rok temu zawodnik w poprzednim sezonie grał zdecydowanie lepiej niż w swoim debiutanckim sezonie i jego dalszy rozwój będzie jednym z warunków progresu w grze całej drużyny. Tym bardziej, że jego zastępcą będzie Cameron Payne, mający do tej pory w karierze dużo więcej gorszych momentów, niż lepszych.

Zarabiający od tego sezonu już bardzo solidne pieniądze Zach LaVine był niezadowolony z powodu zwlekających z zaproponowaniem mu wysokiego kontraktu Bulls. Teraz będzie jednak musiał udowodnić im na boisku, że jest w stanie zbliżyć się do swojego poziomu prezentowanego przed zerwaniem więzadeł krzyżowych jeszcze w barwach Timberwolves. Tym razem w roli go-to-guya będzie jednak do dyspozycji trenera Hoiberga także Jabari Parker, który raczej bez żalu został pożegnany z Milwaukee Bucks. Podpisał dwuletnią umowę, natomiast za rok Bulls mogą go zwolnić, więc ponownie gra o swoje wynagrodzenie. Po kontuzjach do tej pory nie wrócił do swojej dyspozycji z pierwszej połowy sezonu 2016/17 i Bulls mają nadzieję na obrót tej sprawy. Back-upami LaVine’a oraz Parkera będą całkiem solidni Justin Holiday oraz Denzel Valentine, który chciałby przyspieszyć rozwój swojej kariery.

Kontuzjowany Markkanen będzie po powrocie pewnie centralną częścią ofensywy pace-and-space, jaką chce stosować trener Hoiberg. Na razie więcej minut otrzyma pewnie Bobby Portis, który po początkowym zamieszaniu na początku poprzedniego sezonu dobrze sprawdził się w roli gracza wchodzącego z ławki. Wszyscy gracze grający na „czwórce” w ofensywie Bulls powinni trafiać za 3 punkty i zarówno Portis – poprawił rzut zza łuku – oraz Markkanen wpisują się w ten system. Walka o minuty będzie najbardziej zacięta na pozycji środkowego, gdzie na pewno swój czas dostaną Robin Lopez oraz Wendell Carter Jr. – jeden z nich będzie wychodził w pierwszej piątce – a w kolejce stoi przecież jeszcze Cristiano Felicio. Niewykluczone, że Lopeza Bulls będą chcieli gdzieś wytransferować.

Trener: Fred Hoiberg – W pewnym momencie, gdy Chicago Bulls byli jeszcze drużyną playoffową, wydawało się, że Fred Hoiberg nie będzie zbyt długo trenerem Bulls. Tymczasem były szkoleniowiec Iowa State University już czwarty kolejny sezon rozpoczyna jako trener Byków i nie zapowiada się, by ktoś miałby go zmienić na tym stanowisku. Nie ciąży na nim wielka presja, bo ma za zadanie zbudować w zawodnikach właściwe nastawienie i wypracować własny styl, co przyda im się w przyszłości.

Plusy

Marta Kiszko:

Głębia składu pozwoli Fredowi Hoibergowi na szukanie nowych rozwiązań. Bulls mają solidną, atletyczną i gwarantującą spacing wyjściową piątkę i wartościowych zmienników, więc trener będzie mógł kombinować z różnymi lineupami w zależności od tego, z kim aktualnie będą mierzyć się Byki. Szczególnie interesująco wygląda frontcourt Chicago w osobie Lauriego Markkanena i debiutującego Wendella Cartera Jr., którzy wydają się dla siebie bardzo fajnym, uzupełniającym siebie nawzajem fitem.

Minusy

Marta Kiszko:

Wciąż trudno jest odpowiedzieć na pytanie, czy organizacji z Windy City zależy na tym, żeby wygrywać. A jeśli tak, to jak sztab trenerski będzie próbować pogodzić to z jednoczesnym rozwojem graczy? Te dwie rzeczy wydają się nie do końca iść ze sobą w parze i być może okaże się, że w pewnym momencie sezonu będzie trzeba zdecydować się na jedną z nich. Wszystko jednak zależeć będzie od dyspozycji głównych graczy. Bulls potrzebują lidera. W nie tak dawnej historii tej organizacji był Derrick Rose, później Jimmy Butler. Teraz jeszcze trudno upatrywać lidera w Laurim, Zachu, czy Krisie. Być może już ten sezon odpowie na to pytanie.

Cel na sezon

Marta Kiszko:

Zdrowie graczy Bulls to najwyższy priorytet na liście organizacji z Windy City. Mając w rotacji takich szklanych graczy, jak Zach LaVine, czy Jabari Parker oraz fakt, że żadnemu z graczy w poprzednim sezonie nie udało się rozegrać 82 spotkań, obawy te nie biorą się z nikąd. Jeśli jednak Bykom uda się uniknąć większych urazów, wykluczających główne postacie z gry, a Lauri Markkanen wróci na parkiety NBA w okolicach drugiej połowy listopada, Chicago Bulls mogą potencjalnie walczyć o ostatnie miejsca premiowane playoffami.

W prawdzie jest to ekipa młoda, która będzie polegać na mało-doświadczonych zawodnikach, to jest cień szansy, że będą w stanie namieszać w nadchodzącym sezonie. Wiele zależy od tego, w jakiej formie będą Lauri, Zach i Jabari. Jeżeli natomiast w pierwszej połowie rozgrywek okaże się, że Bulls potrzebują jeszcze czasu na zgranie i konkurencja odjedzie zbyt daleko, Forman może znów pokusić się o wysoki pick.

Typy

Dawid: 30-52, 12. miejsce w konferencji
Maciej: 35-47, 9. miejsce w konferencji
Marcin: 26-56, 13. miejsce w konferencji
Paweł: 22-60, 14. miejsce w konferencji

2 Komentarze

  1. Ja liczę, że nie będą się kompromitowali, jak w ostatnim sezonie. Przecież w zeszłym sezonie mieli passę chyba 10 wygranych z rzędu i później zaczęli tankować. Obstawiam tak jak Maciek, chociaż po cichu bardzo optymistycznie liczę na 42 wygranych.

    1. Martwi mnie tylko to, że już zaczęły się plotki, że Parker obraził się za to, że Hoiberg nie wstawił go do wyjściowej piątku w czwartym meczu preseason. Coraz mniej w niego wierzę.

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *