Zapowiedź sezonu 2018/19: Sacramento Kings

Paweł Mocek Strona Główna Zapowiedzi sezonu Zapowiedzi sezonu 2018/19 3

Youth power – tak powinien brzmieć nowy slogan Sacramento Kings. W składzie zespołu z Północnej Kalifornii jest tylko trzech zawodników urodzonych przed rokiem 1990, w tym stary zgred, Zach Randolph, który – jak by się uprzeć – mógłby być ojcem Marvina Bagleya III. Poprzeczka dla Kings wcale tak wysoko nie wisi, biorąc pod uwagę zapchany gwiazdami Zachód, ale niewątpliwie kibice i zarząd oczekują czegoś więcej niż bilansu na poziomie tego z poprzedniego sezonu (27-55). Młodzież z Sacramento na pewno za cel postawi sobie udowodnienie niedowiarkom, spychającym ich do G-League, że doświadczenie to nie wszystko, a liczy się tak samo także serce do gry.

Offseason

Przybyli: Marvin Bagley III (2. pick draftu), Deyonta Davis (wymiana z Grizzlies), Ben McLemore (wymiana z Grizzlies)Yogi Ferrell ($6 mln/2 lata, Mavericks)Nemanja Bjelica ($20,5 mln/3 lata)

Odeszli: Bruno Caboclo (Rockets), Vince Carter (Hawks), Nigel Hayes (Galatasaray), Garrett Temple (wymiana z Grizzlies)

Zostali: Bogdan Bogdanović, Willie Cauley-Stein, De’Aaron Fox, Harry Giles, Buddy Hield, Justin Jackson, Kosta Koufos, Skal Labissiere, Frank Mason, Zach Randolph, Iman Shumpert

Z 2. wyborem draftu, Kings – bez niespodzianki – zdecydowali się na wybranie Marvina Bagleya III, który od dłuższego czasu był ich głównym celem. Na rynku wolnych agentów udało im się przejąć dwóch wartościowych graczy – Yogiego Ferrella oraz Nemanję Bjelicę. Ich offseason uzupełniła wymiana, w ramach której pozyskali Deyontę Davisa oraz Bena McLemore’a (powrót do Sacramento) za Garretta Temple’a.

Rotacja

PG: De’Aaron Fox, Yogi Ferrell, Frank Mason
SG: Buddy Hield, Ben McLemore, Iman Shumpert
SF: Bogdan Bogdanović, Justin Jackson
PF: Zach Randolph, Nemanja Bjelica, Skal Labissiere, Deyonta Davis
C: Willie Cauley-Stein, Marvin Bagley III, Harry Giles, Kosta Koufos

Dawid:

Na początek trochę czarnego humoru, w końcu opisujemy Sacramento – przed nami statystyki z zeszłego sezonu. Najgorsza drużyna w liczbie zdobywanych punktów na mecz (98,8 pkt), ostatnia trójka w lidze w zbiórkach, skuteczności rzutów wolnych, skuteczności rzutów za 2 punkty, liczbie oddanych rzutów za 3 punkty, Offensive Rating oraz Defensive Rating. Wniosek jest jeden – gorzej już być nie może, więc nadchodzący sezon zapowiada się świetnie.

Pierwsze co się rzuca w oczy to niewielkie straty w okienku transferowym (poza oddanym do Memphis Garrettem Templem i zbliżającym się do emerytury Vincem Carterem), co więcej do zespołu dołączyło kilka ciekawych nazwisk. W dalszym ciągu jest to jednak ekipa, która będzie szorowała po dnie ligi. Na dzień dzisiejszy do tej drużyny pasuje hasło: „Młodzi gniewni”, a jak tacy kończą, to większość z Was wie. W zespole brakuje przede wszystkim weteranów do ogarnięcia żółtodziobów – tylko 4 graczy z całej kadry spędziło w lidze więcej niż 3 sezony. Mamy więc bandę nieopierzonych kurczaków, jednak z olbrzymią dozą talentu. Możemy się spodziewać częstych zmian w pierwszej piątce, oprócz wymienionych w rozpisce zawodników z pierwszego składu, meczu na ławce mogą nie rozpoczynać chociażby: Marvin Bagley III, Justin Jackson czy Skal Labissiere.  W związku z powyższym możemy się spodziewać dużo indywidualnego grania i jednorazowych wybryków statystycznych różnych graczy, w zależności od dnia oraz dyspozycji przeciwnika.

Trener: Dave Joerger – Wydaje się, że ma ciepłą posadę, ponieważ nikt nie oczekuje od niego wyników, jednak pozory mylą. Po pierwsze – Zach Randolph – tutaj zawsze się może coś wydarzyć, po drugie  – nie każdy potrafi zapanować nad bandą przedszkolaków, gdy na salę wrzucają ciastka piłkę, po trzecie tej młodzieży trzeba umieć rozwinąć skrzydła, bo potencjał jest: szybki i chłodny De’Aaron Fox, świetny strzelec Buddy Hield, doświadczony i wszechstronny Bogdan Bogdanovic, utalentowany Bagley III.

Paweł Mocek:

W oczy rzuca się – nadal – tłok w rotacji podkoszowej zespołu. Ogrywać muszą się Bagley, Cauley-Stein, Labissiere, powracający po kontuzjach Harry Giles, tymczasem w składzie znajdują się także Zach Randolph, Kosta Koufos oraz grający głównie na pozycji silnego skrzydłowego Nemanja Bjelica. Nie ma tu miejsca na grę small-ballem, a dodatkowo kilku powyżej wymienionych graczy będzie zmuszonych w niektórych spotkaniach odpoczywać. Niewykluczone są wymiany w trakcie sezonu, lub nawet wykupienie umowy Randolpha lub Koufosa.

Plusy

Marta Kiszko:

Młodzież, młodzież, młodzież. Labissiere, Fox, Giles, Jackson, Mason i wreszcie Bagley. Nie są to nazwiska z najwyższej półki, ale gwarantujemy spory fun oglądając tych jeszcze nieokrzesanych dzieciaków, którzy będą próbować swoich sił przeciwko starym wyjadaczom tej ligi. Oni jeszcze mają czas, więc ten, jak i kolejne sezony, Kings poświęcą na ogrywanie młodziaków i badanie terenu. Bagley wydaje się mieć największy potencjał, żeby zostać w przyszłości supergwiazdą i to dla niego zwłaszcza warto będzie czasem włączyć jakiś mecz Sacramento.

Minusy

Marta Kiszko:

Trudno na tym etapie zidentyfikować, czy Sacramento Kings mają takiego gracza, na którym definitywnie można polegać w ofensywie. Takiego, który weźmie sprawy w swoje ręce. Phoenix Suns mają Devina Bookera, któremu można zaufać i oddać piłkę, żeby zdobył punkty. Kto będzie pierwszą opcją w Kings? Na ten moment trudno wróżyć z fusów. W Kings brakuje lidera z krwi i kości i nie powinno to dziwić z uwagi na wiek graczy, ale organizacja ma nadzieję, że znajdzie go w osobie Marvina Bagleya. Oby okazało się, że debiutant będzie w stanie wejść na najwyższe obroty od samego początku sezonu i nie zaliczy bolesnego zderzenia ze ścianą.

Kings nie muszą od razu wygrywać i budować dodatniego bilansu. Organizacja i fani na pewno wybaczą młodemu rosterowi brak literek „W” na swoim koncie, póki Sacramento będzie walczyć do ostatnich sekund meczów. Odpowiednie nastawienie będzie kluczowe i tu znów odzywa się potrzeba wykreowania zdecydowanego lidera, który zmotywuje zespół i będzie wsparciem dla Davida Joergera.

Cele na sezon

Marta Kiszko:

Kings konsekwentnie budowali kulturę przegrywania od 2005/06, kiedy to po raz ostatni zakończyli sezon z dodatnim bilansem. Celem będzie w końcu zostawienie przeszłości za sobą i odbudowa wizerunku organizacji, w czym pomóc ma głodna rywalizacji młodzież. Kings całkowicie muszą zerwać z łatką nieudaczników ligi i uda im się to, jeśli odpowiednio nastawią swoich podopiecznych. Aktualnie Kings są zespołem z największą playoffową posuchą, bo w fazie postsezonowej wystąpili ostatnio 12 lat temu. Sukces mierzony będzie jednak w postępach zawodników, a nie w bilansie, choć na pewno należy oczekiwać lepszego rekordu, niż w ubiegłym sezonie. Wydaje się, że Kings wreszcie pójdą w dobrą stronę.

Typy

Dawid: 20-62, 15. miejsce w konferencji
Maciej: 26-56, 14. miejsce w konferencji
Marcin: 18-64, 15. miejsce w konferencji
Paweł: 17-65, 15. miejsce w konferencji

3 Komentarze

  1. Deyonta Davis nie gra na czwórce, a Bagley i Giles to nie są piątki. Baagley bedzie wychodzącym, a Zach jego mentorem.

  2. Mówicie ze gorzej nie będzie….. a wszyscy jak jeden mąż daliscie im bilans duzo gorszy niz w ubieglym sezonie ….

    1. Trafna uwaga 😉 jednak przyglądając się bardziej szczegółowo widać, że to Marta napisała słowa o oczekiwanym lepszymi bilansie, a typy dali inni członkowie redakcji 😉 poza tym można stwierdzić, że oczekiwania i rzeczywistość też mogą się różnić 😉 raczej Kings nie poprawią bilansu, choć możnaby tego oczekiwać po młodej ekipie. Na pewno tankować nie będą, bo nie mają swojego wyboru w drafcie 🙂

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *