Pytanie dnia. Który zawodnik rozczarował najbardziej w sezonie 2018/19.

Dawid 5-na-5 Strona Główna 1

Słabe występy zawodników formatu All-Star (lub też aspirujących do tego miana) często niweczą starania całego zespołu. Poniżej wybraliśmy zawodników, którzy nie spełnili oczekiwań przedsezonowych. Wybralibyście inaczej?

Marcin Polaczek: John Wall. Zawodnik, który jest niekwestionowaną gwiazdą ligi kolejny raz nie potrafił unieść ciężaru lidera i nie poprowadził swojej drużyny nawet do playoffs. Pomijając fakt jego kontuzji, to do czasu kiedy grał, zespół był ciągle pod kreską a Jasiu miał być wytransferowany. Tyle że chętnych na „następce” Chrisa Paula brak. Stay tuned. Kolejna próba pozbycia się Walla i jego 40mln za sezon już latem.

Dawid: Koszykarsko – Gordon Hayward. Zdaję sobie sprawę z jego zeszłosezonowej kontuzji, która mogła zaburzyć jego pewność siebie, jednak od byłego All-Stara powinniśmy oczekiwać więcej. Tym bardziej, że motorycznie dawał radę i to między innymi brak jego ofensywnego wsparcia przez większość sezonu Celtics spisali się poniżej oczekiwań. Jeszcze wyróżnienie za mentalną stronę koszykówki – Anthony Davis oraz LeBron James, po krótkim zastanowieniu wygląda na to, że te 2 Śnieżki pasują do siebie w Lakersach.
Na koniec nagroda za całokształt – Carmelo Anthony.

Pan Wojti:  Tu znowu waham się między Brandonem Ingramem a Benem Simmonsem. Patrząc wyłącznie na statystyki, nie można powiedzieć żeby zagrali fatalny sezon, jednak oczekiwania wobec nich były tak wysokie, że odczuwam spory niedosyt. W przypadku Simmonsa jest to o tyle frustrujące, że już teraz ma drużynę, która może walczyć o występ w finałach NBA, dlatego chyba to on rozczarował bardziej. Jeśli nie nauczy się rzucać za 3 to za kilka lat najlepsze co go czeka to kilka minut z ławki w drużynie z aspiracjami na playoffy.

Grzegorz Kowalczyk: Ben Simmons. Liczyłem że mocno przepracuje lato i poprawi rzut. Tymczasem spoczął na laurach, uwierzył że jest gwiazdą ligi i nie musi się rozwijać. Gdyby się rozwinął, to 76ers było w finale konferencji w tym roku.

MajloszG: To bardzo subiektywna opinia będzie – na podium mam trzech graczy. Brązowy medal otrzymuje John Wall – „lider” zespołu, który miał grać w playoffs, a od kilku tygodni jest na wakacjach i zapewne łowi ryby gdzieś na Bahamach. Wall to świetny przykład gracza z ogromnym talentem i warunkami fizycznymi, ale zepsutą głową. W kategorii zepsutych głów nie może być jednak w mojej ocenie innego zwycięzcy, a jednocześnie srebrnego medalisty mojego zestawienia, niż Russell Westbrick.. tfu! Westbrook. Przez lata gry na najwyższym poziomie facet nadal nie zrozumiał, jaka jest różnica między śrubowaniem statystyk indywidualnych, a zespołowym wygrywaniem meczów. A skoro nie zrozumiał do tej pory, to pewnie z tą niewiedzą umrze, pomimo tego, że każdy dobry dziennikarz sportowy w USA powtarza to w podcastach/felietonach/videoblogach/talk-show od wielu miesięcy. Prawie mi żal PG13… prawie, bo sam sobie zgotował ten los. Złotym medalistą mojego zestawienia jest jednak koszykarz z dużo mniejszym doświadczeniem niż wyżej wymienieni – Ben Simmons. Jest dla mnie kompletnie niezrozumiałym że facet, który jest zawodowcem, dostaje za swoją pracę całkiem przyzwoite pieniądze i ma niebywałe wręcz warunki fizyczne do gry, nie potrafił do tej pory wyćwiczyć rzutu, choćby z półdystansu. Nie potrafię i nie chcę tego zrozumieć, a przecież jestem kibicem wyrozumiałym, wiem że Australijczyk jest młody, niedoświadczony, ma przed sobą wiele pięknych lat w NBA. Ale że choćby z półdystansu – nie proszę przecież o wiele! Na marginesie, śmiem twierdzić, że to właśnie Simmons jest obecnie sufitem 76ers i z tego też powodu w finale konferencji grają Raptors. Jeśli Ben się nie poprawi, nie nauczy rzucać, proces będzie skazany na przedwczesne odpadanie z PO i krokodyle łzy Embiida.

Komentarze

  1. 1. Wall (szczególnie kiedy weźmie się pod uwagę jego mega wysoki kontrakt)
    2. Hayward (to ze zamiast byc jedna z gwiazd Celtów został w zasadzie rezerwowym rollsem – mega rozczarowanie, chociaż jemu zmiana otoczenia napewno by pomogła).
    3. Irving (ten sezon pokazał, ze sam drużyny nie pociągnie po prostu się do tego nie nadaje. Dopoki nie zrozumie ze on w silnej drużynie musi mieć kogoś ” ważniejszego ” dopoty bedzie nadal rozczarowaniem. Tak samo kazdy manager, trener ktory odda mu palme pierwszeństwa również popelni błąd).

    Co do Simmonsa. Ja nie słyszałem żeby przed rozpoczęciem sezonu ćwiczył trójki, więc jego postawa zbytnio mnie nie rozczarowała. Natomiast kierunek w którym zmierza Ben (i brak refleksji z jego strony) napewno rozczarowujace.

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *