Fast Break Extra: Kto będzie #1 na Zachodzie?

Paweł Mocek Fast Break Felietony Strona Główna 4

Wczoraj po jednym z najlepszych spotkań sezonu, Houston Rockets przedłużyli swoją serię wygranych do 15 z rzędu i co najważniejsze utrzymali się przed Golden State Warriors w wyścigu po rozstawienie z „jedynką” na Zachodzie. To, czy przewaga parkietu będzie miała jakiekolwiek znaczenie, to sprawa wątpliwa (z 3 rozegranych pomiędzy tymi ekipami spotkań, 2 razy wygrywali goście), natomiast sam fakt, że Warriors mogą nie być numerem jeden, jeszcze przed sezonem wydawał się praktycznie niemożliwy.

Sytuacja jest dość prosta: Rockets 49-13, Warriors 49-14. Podopieczni Mike’a D’Antoniego zwyciężyli w dwóch z 3 spotkań pomiędzy oboma drużynami, przez co mają tie-breakera. Oznacza to, że aby Warriors ich wyprzedzili, Rakiety muszą do końca sezonu regularnego przegrać 2 spotkania więcej niż Golden State. By ocenić, która z drużyn ma w tym momencie większe szanse, trzeba przejść przez cały pozostały dla obu drużyn terminarz, a więc 20 meczów Rockets oraz 19 meczów Warriors.

4 z kolejnych 6 spotkań Warriors rozegrają u siebie (Brooklyn, San Antonio, LA Lakers, Sacramento), ale te na wyjeździe mogą być dla nich niebezpieczne. Z coraz gorszymi Wolves powinni sobie poradzić, natomiast jadą także do Portland, gdzie historycznie gra im się nie najlepiej, a dodatkowo, Blazers są ostatnio w dobrej formie. Będzie to także dla nich trzeci mecz w ciągu 4 dni.

Po kolejnych 2 meczach na wyjeździe (Phoenix, San Antonio), gdzie powinni wygrać, wracają do domu na 4-meczową serię, którą teoretycznie mogą – i powinni – przejść z bilansem 4-0, bowiem nie będą grali z żadną z drużyn z top4 obu konferencji. W końcówce sezonu mają kilka spotkań z dołującymi zespołami (Sacramento i 2 razy Phoenix), ale reszta może im sprawić nieco problemów. Po pierwsze mecz na wyjeździe w Oklahomie, gdzie ostatnio zostali zmieceni z parkietu. Do tego dwa inne spotkania na trudnym terenie – w Indianapolis i w Salt Lake City oraz domowy mecz przeciwko Pelicans.

Gdybym miał typować, Warriors przegrają do końca sezonu 3 spotkania – w Portland, któreś w trakcie serii domowej oraz jedno trudnych wyjazdowych pod koniec rozgrywek. Czy to wystarczy, by wyprzedzić Rockets?

Zwycięska seria Rakiet zostanie w kolejnych meczach poddana sporej próbie. Podczas serii 3 meczów na wyjeździe w 4 dni prawdopodobnie się ona skończy – albo w Milwaukee (prawdopodobnie nie), albo w Oklahomie, albo w Toronto (na to bym stawiał). Czwarte spotkanie na nadchodzącej serii wyjazdowej jest dla nich must-win (wyjazd do Dallas). Kolejne 5 meczów to po kolei San Antonio, L.A. Clippers (oba u siebie) i Nowy Orlean, Minnesota i Portland (na wyjeździe). Szczególnie ta druga część może być dość tricky. Pelicans chcą zrewanżować się na wcześniejszą porażkę u siebie, a z Blazers jest sytuacja taka sama, jak w przypadku Warriors – będzie to dla Houston 3. mecz w ciągu 4 dni.

Potem dla Houston chwila wytchnienia i seria 5 spotkań u siebie. Trudno w jej trakcie szukać szansy na ich pokonanie (Detroit, New Orleans, Atlanta, Chicago i Phoenix). Następnie wyjazd do San Antonio i trzy kolejne mecze u siebie, już z trudniejszymi rywalami – Wizards, Blazers i Thunder. Sezon Rakiety kończą dwoma łatwymi zwycięstwami nad Lakers i Kings na wyjeździe.

Pod względem terminarza, Rockets i Warriors mają bardzo zbliżony poziom rywali i wydaje mi się, że mogą przegrać dokładnie taką samą liczbę meczów. Oznaczałoby to, że Houston miałoby jeszcze jeden mecz zapasu. Rakiety mają jednak trochę więcej spotkań, w których rywale są w stanie sprawić niespodziankę i ich pokonać.

Prawdziwe Finały NBA odbędą się w tym roku w Finałach Konferencji Zachodniej i większe szanse na bycie gospodarzem w Game 1 mają obecnie Rockets. Może to być drugi sezon Warriors w ostatnim czasie, kiedy będą walczyć do końca o każdą wygraną. Kiedy robili to po raz pierwszy osiągnęli swój cel, wygrywając 73 spotkania sezonu regularnego, ale pamiętamy co działo się potem w Finałach.

4 Komentarze

  1. Prawdziwe finały nie odbywają się w konferencji.
    W 2004 też finał miał być tylko formalnoßcią, a jednak Lakers przegrali gładko z Pistons.
    A kto wygra zachód? Ja stawiam na GSW. Mają 3 świetnych snajperów, 3 bardzo dobrych obrońców i w razie potrzeby 2 brudnych graczy, którzy mogą w razie problemów być tajną bronią.
    Oby Thunder i Blazers postawili się trochę.
    Bo czy Rockets mają plan b, gdy 3 nie będą wchodzić. Chyba nie.

    1. Czy Rockets maja plan B? W czasie pierwszego streaku grali najpowolniejsza koszykowke w lidze teraz w czasie drugiego graja najszybsza. W tej chwili jedyna sprawa ktora nie pozwala mi powiedziec ze sa faworytami w PO jest to ze zarowno CP3 jak i Harden nigdy nie pokazali ze sa w stanie grac swoj basket przez cala serie.
      Przepraszam za brak polskich znakow.

  2. Portland będzie pierwsze licząc od ASG

  3. Zmiennych jest dużo. Np dawanie odpoczynku zawodnikom przed PO. Zobaczymy czy Kerr wyciągnął coś z lekcji.
    Przewinienia techniczne Duranta i Greena. Z tego co pamiętam mają ich trochę. Może któregoś zabraknąć w ważnym meczu.

    Nie zmienia to faktu że będzie ciekawie.
    Houston będzie 1 w RS. Lecz to Gsw wygra serię w PO

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *