Fast Break Extra: Kontuzje niszczą Bucks, Teague vs. Rubio, latające talerze w Cleveland

Paweł Mocek Fast Break Felietony 3

W drugiej połowie stycznia Milwaukee Bucks zdecydowali się na zwolnienie Jasona Kidda i choć początkowo szło im całkiem nieźle, to niedługo mogą spaść nawet na 8. pozycję w tabeli Wschodu. Ich 4 kolejne porażki to efekt kilku czynników, choć najważniejszym z nich są chyba kontuzje trzech obwodowych graczy.

Matthew Dellavedova, a przede wszystkim Malcolm Brogdon i Tony Snell wciąż leczą swoje urazy i nic dziwnego, że Joe Prunty ma problem ze skonstruowaniem rotacji, skoro brakuje 3/4 optymalnego backcourtu Kozłów. Podpisany niedawno Shabazz Muhammad nie rozwiąże tych problemów, bo nie łapał się nawet do przeciętnej ławki Minnesoty Timberwolves, poza tym jest graczem na pozycję numer trzy. Kontuzje wyłączyły trzech graczy, którzy byli podstawą spacingu Bucks wokół Giannisa Antetokounmpo oraz Erika Bledsoe’a. Ten pierwszy zdecydowanie spuścił z tonu i obniżka jego formy pokrywa się mniej więcej z czasem zwolnienia Kidda, z którym bardzo dobrze się dogadywał. Przypadek?

Giannis do zwolnienia Kidda: 28.2 PPG, 10.1 RPG, 4.6 APG, 1.5 SPG, 2.7 TO, 54.6% FG
Giannis po zwolnieniu Kidda: 24.6 PPG, 10.5 RPG, 5.5 APG, 1.1 SPG, 3.2 TO, 48.8% FG

Wracając do spacingu. Ten jest w ostatnich spotkaniach niezwykle słaby, przez co trudniej mają praktycznie wszyscy zawodnicy Bucks. Brakuje graczy, którzy poruszaliby się po obwodzie i do których można by było oddać piłkę. Nawet jak Sterling Brown czy Jason Terry ją otrzymają, to nie mają do kogo wykonać extra passa. Akcje Kozłów często kończą się ostatnio izolacją, po której Antetokounmpo/Middleton/Bledsoe znajdują się pod koszem w asyście trzech, czterech obrońców i nie mogą przez to ani oddać rzutu, ani oddać piłki do strzelca.

W ostatnich 6 spotkaniach zaledwie 52.2% trafionych rzutów Bucks było asystowanych, co jest trzecim najgorszym wynikiem w lidze (po drużynach, o których pisałem wczoraj – Blazers i Timberwolves) i 5.2-procentową obniżką w porównaniu do ich wyniku z całego sezonu. Ratio asyst do strat wynosi w tym czasie 1.26 i jest lepsze tylko od Atlanty (w całym sezonie mieli 1.6). Kontuzje zabrały im także trzech dobrych obrońców i również w tym elemencie ostatnio się pogorszyli. Ostatnie 6 spotkań to 111.4 traconego punktu na 100 posiadań, a więc o 5.2 punktu więcej niż w całym sezonie. Jeśli Bucks nie bronią, to tracą też swoją główną broń – bieganie do kontrataków. Zdobywali ostatnio tylko 10.7 punktu z szybkich ataków, co przy fakcie, że mają już do dyspozycji Jabariego Parkera, jest bardzo niskim wynikiem.

Kolejne trzy spotkania Bucks to spotkania z Sixers i Rockets u siebie, przedzielone meczem w Indianapolis. Jeśli nikt do tego czasu nie wróci do ich rotacji, to mogą mieć problem z utrzymaniem 7. pozycji przed Miami Heat. Dla nich najważniejszy będzie jednak czas tuż przed playoffami, gdy będzie można poskładać rotację już ze wszystkich graczy. Bucks mają skład, który potencjałem nie odbiega od zespołów z top3 na Wschodzie, tylko czy uda się zgrać wszystkie elementy tak, aby pokusić się o niespodziankę w pierwszej rundzie? Mimo wszystko, dla Kozłów najważniejsze będzie prawdopodobnie budowanie fundamentów pod kolejny sezon i ciekawe, czy w ich długoterminowych planach znajdzie się Parker, wchodzący na razie z ławki rezerwowych.


Dla zwolenników „twardej i lepszej” koszykówki z lat 90., zachowanie Jeffa Teague’a wczoraj było czymś na co czekali, ale dla mnie było to po prostu przejawem debilizmu.

Przy 9-punktowej stracie, bez swoich dwóch najlepszych zawodników (Karl-Anthony Towns został wyrzucony za dyskusje z sędzią po tym jak myślał, że był faulowany; spoiler – nie był faulowany), w idiotyczny sposób pozbawiasz swój zespół siły ofensywnej (Teague miał 25 punktów) i pobudzasz kibiców w Salt Lake City. Momentum przechodzi na stronę Jazz, game over.

Nie zdziwię się, jeśli Teague dostanie jeszcze zawieszenie na jeden mecz. Komentarze na Twitterze Jimmy’ego Butlera również poniżej krytyki. Jazz mogą wejść do playoffów kosztem Timberwolves.


Speaking of Twitter. W Cleveland mieliśmy w czwartek atak latających talerzy. Nie zaatakowało UFO, ale inny kosmita – J.R. Smith. Nie wiadomo, co go zdenerwowało w osobie Damona Jonesa, ale pierwsze o czym pomyślałem, to o kultowym przed kilkoma laty koncie na Twitterze pod dużo mówiącym @DidJRSmithMiss.

Niektórzy z Was pamiętają na pewno Smitha w barwach New York Knicks, który rzucał po 10-15 razy za trzy punkty, nie trafiając czasem nawet ani razu. Autor powyższego konta po każdym rzucie Smitha wysyłał krótkiego tweeta i niektóre z nich zapadły w pamięci.

Wciąż czekamy na informację, czy Smith trafił rzut w Damona Jonesa. W ostatnich 3 meczach trafiał łącznie 7% swoich rzutów zza łuku, więc jeśli jego stolik w stołówce był daleko od stolika asystenta trenera, to mógł mieć z tym problem.

3 Komentarze

  1. Pawle trochę przesadziłeś z informacją o ataku Jeffa Teague’a. My, wychowani na „twardej i lepszej” koszykówce z lat 90-tych też uważamy to zagranie za przejaw debilizmu 😉

    1. Ja juz nawet nie pamiętam co to twarda gra. Tak kiedyś grano? 20 lat wstecz trudno zapamiętać.

  2. a ja użwa(łe)m programu od kilku lat i mogę stwierdzić, ze interfejs jest fajny, funkcjonalność i prostota też. Programik jest fantastyczny, prosty i funkcjonalny. Lubie go. Problemem jest jednak niewygoda w obsłudze ulubionych i nieczytelna lista (a właściwie jej brak) stacji. Stosunkowo niewielka liczba strumieni tez nie jest atutem tego programu. customer essay

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *