Labs Raport: Doncić sprawcą zwycięskiego comebacku Mavs, Sixers pokonali Lakers, rollercoaster w Oracle

Mateusz Połuszańczyk Strona Główna Wyniki 1

Dzisiaj liga zaserwowała nam pięć spotkań. Luka Doncić ponownie włączył szósty bieg podczas finałowej ćwiartki, uskuteczniając powrót z dalekiej podróży i zwycięstwo Dallas Mavericks nad Portland Trail Blazers. Philadelphia 76ers pokonali Los Angeles Lakers, zaś Ben Simmons zdecydował się na oddanie rzutu zza łuku. Where amazing happens – spudłowanego. Zapraszamy na krótkie podsumowanie minionej nocy w NBA.

Portland Trail Blazers 101@102 Dallas Mavericks

Dallas Mavericks pokonali Portland Trail Blazers, wygrywając trzecie z ostatnich czterech starć. Na przełomie pierwszej oraz drugiej kwarty goście zaliczyli run 22-4, wypracowując nawet trzynastopunktową przewagę, by schodzić na przerwę przy korzystnym dla siebie rezultacie 57-47. W trzeciej partii byliśmy świadkami gry kosz za kosz, ze wskazaniem na ekipę z Oregonu, a na ich czele stanął Damian Lillard, rzucając 21 ze swoich 30 oczek w tym fragmencie rywalizacji. Zryw 21-5 w wykonaniu miejscowych w ostatniej odsłonie widowiska umożliwił im objęcie prowadzenia 99-97. Ponownie ze znakomitej strony pokazał się Luka Doncić, który zdobył 13 z 24 punktów drużyny w tej części meczu, walnie przyczyniając się do końcowego sukcesu Dallas.

Tim Hardaway Jr. zgromadził 24 oczka, natomiast Doncić uzyskał łącznie 28 punktów, miał 9 zbiórek i zanotował 6 asyst. Mavericks wymusili na przeciwnikach 19 strat piłki, po których osiągnęli 33 punkty. Ponadto Mavs częściej meldowali się na linii rzutów wolnych (18/23 FT). Dla porównania Trail Blazers wykorzystali 8 na 14 prób osobistych.

Los Angeles Lakers 120@143 Philadelphia 76ers

Philadelphia 76ers wygrali z Los Angeles Lakers, doświadczając ich trzecią porażką w ostatnich czterech meczach. Obie drużyny rozegrały ultra ofensywną premierową odsłonę spotkania (40-39 na rzecz Jeziorowców), podczas której szalał Kyle Kuzma, autor 23 punktów w tym fragmencie rywalizacji (39 oczek w całym pojedynku). W drugiej kwarcie gospodarze popisali się ucieczką 13-2 i na półmetku zawodów wynik brzmiał 76-67 dla Szóstek. W trzeciej oraz czwartej partii podopieczni Bretta Browna sukcesywnie powiększali przewagę, która w pewnym momencie wyniosła aż 26 oczek. Pomijając słabszy występ Bena Simmonsa, rewelacyjnie zaprezentowali się koszykarze wyjściowej piątki: Joel Embiid (37pkt, 14zb), Tobias Harris (22pkt, 6zb, 6ast), JJ Redick (21pkt) i Jimmy Butler (15pkt). Wracając do Simmonsa – wreszcie odważył się na rzut zza łuku (niecelny). Redick zapytany na pomeczowej konferencji prasowej, czy był zszokowany taką decyzją australijskiego kolegi odparł, że to go nie zaskoczyło. Słowa Redicka skutecznie zripostował Embiid: „Jesteś tego pewien?”. Widać, że humory w filadelfijskim zespole dopisują.

Sixers wymusili na rywalach 16 strat piłki, co zaowocowało 26 uzyskanymi punktami.

Phoenix Suns 104@117 Sacramento Kings

Sacramento Kings okazali się lepsi od Phoenix Suns, dla których było to już czternaste kolejne niepowodzenie. Potyczka bez większej historii. Pierwsza połowa zdecydowanie należała do miejscowych, co najlepiej dokumentuje zbudowana przez nich różnica 21 oczek na nieco ponad minutę przed przerwą. Świetnie z powierzonych zadań wywiązywali się rezerwowi Sacramento, którzy w tym czasie zdobyli aż 25 punktów (11 oczek graczy odwodowych Słońc). W drugiej połowie gospodarze przypieczętowali nieuchronny sukces. Marvin Bagley III, kończąc mecz z dorobkiem 32 oczek, wykręcił nowy rekord kariery pod względem punktów zdobytych w jednym meczu. Kings uzyskali więcej oczek po szybkich kontratakach (30-17).

Orlando Magic 124@108 Atlanta Hawks

Orlando Magic ograli Atlantę Hawks, odnosząc trzeci triumf z rzędu. O losach finałowego wyniku zaważyła właściwie druga partia, zwyciężona przez Orlando 37-23. Goście rozpoczęli trzecią odsłonę spotkania runem 12-2 i nie pozostawili Jastrzębiom złudzeń. Nikola Vucević zdobył 19 punktów i zebrał z tablic 12 piłek, wtórował mu D.J. Augustin, który osiągnął 14 oczek oraz zanotował 10 asyst (0 TO). Podobać mógł się również Jonathan Isaac (17pkt, 5blk). Magic wygrali walkę o zbiórki (49-33), a także mieli 29 asyst na 43 celne rzuty z gry, przy zaledwie 8 stratach.

Miami Heat 118@120 Golden State Warriors

Golden State Warriors pokonali Miami Heat, zwyciężając czwartą kolejną potyczkę. Zespół z Florydy znakomicie wszedł w mecz, zaliczając zryw 21-4, dzięki czemu osiągnął dziewiętnastopunktowe prowadzenie i wygrał pierwszą kwartę 34-24. Wprawdzie miejscowi doprowadzili do remisu po 51, ale ostatnie słowo należało do Diona Waitersa, który trafił zza łuku na zakończenie drugiej odsłony. Goście śmiało sobie poczynali z dystansu (11/21 3PT) i na półmetku rywalizacji byli na czele 59-54. Trzecią odsłonę widowiska lepiej zainaugurowali Wojownicy, uskuteczniając ucieczkę 12-2, co dało im prowadzenie 66-61. Tuż przed ostatnią częścią starcia rezultat brzmiał 90-82 na korzyść gospodarzy. W finałowej ćwiartce obserwowaliśmy istny rollercoaster, a finisz przeszedł wszelkie oczekiwania. Blok Dwyane’a Wade’a i wykończenie akcji wsadem. Chwilę później przechwyt Josha Richardsona – kolejne łatwe punkty. Następnie wyrównanie przez Kevina Duranta celną próbą za trzy. Pudło Justise’a Winslowa, cegła Durantuli i zbiórka ofensywna DeMarcusa Cousinsa, który był faulowany podczas dobitki. To właśnie ten ostatni ustalił rezultat meczu z linii rzutów osobistych, bowiem Waiters przestrzelił potencjalnego game-winnera. Kapitalnie show dali kibicom: Kevin Durant (39pkt), Klay Thompson (29pkt), Stephen Curry (25pkt), Josh Richardson (37pkt – career-high), Dion Waiters (24pkt) oraz Justise Winslow (22pkt). Warriors częściej meldowali się na linii rzutów wolnych (19/26 FT), dla porównania Heat wykorzystali tylko 4/8 FT.

Komentarze

  1. Wiem, że to za wcześnie, ale czy Luka ma szansę zostać najlepszym Europejczykiem w NBA?

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *