Labs Raport: Rockets pokonali Nuggets, zwycięstwo Warriors, taniec z centrami i przedsiębiorczy Kemba

Mateusz Połuszańczyk Strona Główna Wyniki 2

Dzisiaj liga uraczyła nas trzema spotkaniami, w których byliśmy świadkami: trwającej niemocy Denver Nuggets, wygranej Golden State Warriors wpisanej w przedsezonowy grafik ze zwycięstwami oraz dopiero drugiego triumfu Cleveland Cavaliers w kampanii. Ponadto Draymond Green został zawieszony przez drużynę, wyemitowano następny odcinek programu rozrywkowego pt. „Taniec z centrami”, natomiast Kemba Walker rozpoczął poszukiwania zajęć zastępczych… na wszelki wypadek. Zapraszamy na krótkie podsumowanie minionej nocy w NBA.

Charlotte Hornets 89@113 Cleveland Cavaliers

Cleveland Cavaliers pokonali przed własną publicznością Charlotte Hornets, przerywając serię pięciu porażek z rzędu. Run 19-6 w premierowej odsłonie widowiska umożliwił gospodarzom spokojne kontrolowanie przebiegu wydarzeń na parkiecie. Gdy Szerszenie zniwelowały różnicę do jedenastu oczek w drugiej kwarcie, Cavaliers odpowiedzieli kolejnym zrywem 11-2, zaś na nieco ponad dwie minuty przed przerwą osiągnęli 21-punktową przewagę. W pierwszej połowie przyjezdni zostali ograniczeni do skuteczności 35.8% rzutów z gry (19/53 FG, 1/19 3PT), natomiast zespół z Ohio trafiał 57.1% prób z pola (28/49 FG, 8/13 3PT).

Trzecią partię odrobinę lepiej rozpoczęli goście, ale podopieczni Larry’ego Drew zachowali właściwy rytm i nie dali szans na powrót ekipie Charlotte. Finałowa ćwiartka (mój Boże, jak to apokaliptycznie brzmi!) podobna do poprzedniej, czyli rychłe siedem oczek Hornets oraz stabilizacja gry miejscowych.

Sześciu zawodników Cavaliers osiągnęło dwucyfrową zdobycz punktową. Pięknie zaprezentował się Tristan Thompson (11pkt, 21zb, 5ast), wspierany z ławki przez Jordana Clarksona (24pkt) i Davida Nwabę (18pkt). Po stronie gości jedynym przyzwoitym akcentem był występ Jeremy’ego Lamba (22pkt), bo Kemba Walker – widząc dynamiczny spadek notowań Carmelo Anthony’ego w oczach ekspertów oraz kibiców – postanowił nauczyć się fachu murarza (7pkt, 2/16 FG, 1/7 3PT, 2/5 FT). Istnieją również podejrzenia, że może chcieć wejść z przytupem w przemysł cegielniany. Tak czy inaczej, doceniamy zainteresowania, przedsiębiorczość i pragnienie rozwijania zdolności na różnych życiowych płaszczyznach.

Drużyna Cleveland zdominowała walkę pod tablicami (60-37), choć martwić ich musi liczba 20 strat, po których Szerszenie uzyskały aż 24 oczka. Odnośnie pozycji Kawalerii na Wschodzie – odwróć tabelę, Cavs wciąż na czele, aczkolwiek z drugim sukcesem na koncie w bieżących rozgrywkach. Na pocieszenie.

Houston Rockets 109@99 Denver Nuggets

Houston Rockets uporali się z Denver Nuggets, doświadczając ich czwartym kolejnym niepowodzeniem. Kwartę otwierającą zmagania w Kolorado bez wątpienia zapamięta Nikola Jokić, którego na ciężką próbę wystawił Chris Paul. Co tu dużo gadać? CP3 nadal potrafi zabawić się z oponentami…

…żeby nie było – do programu rozrywkowego „Taniec z centrami” zaproszono także osobę Clinta Capeli, a partnerował mu Jamal Murray:

W pierwszej połowie obserwowaliśmy 13 zmian prowadzenia oraz 7 remisów, a do przerwy na tablicy świetlnej w hali Pepsi Center widniał rezultat 55-54 na korzyść gospodarzy. W trzeciej odsłonie Rakiety przejęły inicjatywę, wygrywając ten fragment spotkania 32-21. Kiedy w ostatniej partii wydawało się, że koszykarze Denver coś jeszcze zwojują, przyjezdni zaliczyli ucieczkę 13-2, nie pozostawiając złudzeń drużynie Nuggets. Przestój zespołu dyrygowanego przez Mike’a Malone’a, po świetnym starcie rozgrywek, trwa zatem w najgorsze. Najbliższa okazja do zastopowania złej passy już pojutrze w potyczce przeciwko Atlancie Hawks.

Atlanta Hawks 103@110 Golden State Warriors

Zanim pojedynek ruszył z kopyta, dotarła do nas irytująca informacja. Draymond Green został zawieszony przez drużynę Golden State Warriors za sprzeczkę z kolegą – Kevinem Durantem. Do wymiany zdań obu panów doszło jeszcze podczas meczu przeciwko Los Angeles Clippers, w którym Wojownicy ulegli po dogrywce podopiecznym Doca Riversa. Rzekomo kłótnia trwała nawet w szatni, po zakończeniu rywalizacji. Kogo najlepiej przykładnie ukarać? Ano, Draymonda. To ten najbardziej szukający zwady, najpaskudniejszy z ogrów, więc zróbmy z niego kozła ofiarnego. Nie żebyśmy bronili Greena, tyle że skoro Durant też brał udział w procederze, to dlaczego mógł dziś uczestniczyć w zawodach? Proste. Finanse i liczba zwycięstw mają się zgadzać.

Zostawiamy temat, przechodzimy do starcia czysto koszykarskiego. Golden State Warriors odnieśli dwunasty triumf w tej kampanii zasadniczej, odprawiając z kwitkiem Atlantę Hawks. W pierwszych dwóch kwartach mnóstwo krwi miejscowym napsuła ławka rezerwowych Jastrzębi, zwłaszcza DeAndre Bembry oraz Vince Carter, który zdobył do przerwy 11 oczek, zebrał 6 piłek i zanotował 3 asysty.

Zabawna sytuacja miała miejsce, gdy Jordan Bell został sfaulowany w powietrzu przez Alexa Lena… Nie, nie przewinienie było zabawne, ponieważ tego typu akcje zawsze niosą za sobą ryzyko i nikomu nie jest wtedy do śmiechu. Kiedy Bell wstał, Carter droczył się z kibicami zgromadzonymi w Oracle Arena, że po tym faulu nie powinno być rzutów osobistych, aż wreszcie z szerokim bananem na twarzy skwitował:

Pewnie macie rację. Co ja tam wiem? Przecież gram w NBA od zaledwie dwudziestu lat.

O wygranej ekipy Golden State zadecydowała trzecia część rywalizacji, zwyciężona przez nich 33-24. Wprawdzie, nie była to totalna dominacja, ale na Atlantę w zupełności wystarczyło i drużyna prowadzona przez Steve’a Kerra dowiozła korzystny wynik do syreny obwieszczającej koniec pojedynku. Tercet Cook-Thompson-Durant rzucił łącznie 71 punktów. Jeśli dodać do tego dobry występ Jonasa Jerebko (14pkt, 13zb), masę energii wspomnianego Bella i wszędobylskiego Andre Iguodali, to mamy prawie cały obraz dzisiejszego sukcesu Warriors. Wojownicy wymusili na rywalach 17 strat piłki, po których osiągnęli 23 oczka.

 

2 Komentarze

  1. Taki drobiazg z mojej strony.

    Ogr został zawieszony za wyzywanie Duranta po meczu z Clippers od „bitch” i wypominania, że to jego ostatni sezon.
    A całe zamieszanie wzięło się od ostatniej akcji 4Q – zbiórka Greena – ma 4 sekundy i ciągnie na kosz, traci piłkę.
    Po zbiórce Durant baaardzo chciał piłkę, by zakończyć mecz.
    Nie jestem kibicem Wojowników, ale wydaje mi się, że Durant ma większy talent do zamykania meczów aniżeli Drey.

    Wydaje mi się, że Panowie powinni sobie na spokojnie wszystko wyjasnić i będzie git. Pozdro dla Redakcji 🙂

    1. Mateusz Połuszańczyk

      Oczywiście, że Draymnond jest winny, ale – nie ma co się oszukiwać – KD również swoje trzy grosze dołożył. 😉 W każdym razie masz słuszność, że pod nieobecność Stepha, Kevin powinien zamykać mecz (albo przynajmniej Thompson), i że powinni wyjaśnić sprawę polubownie, bez tworzenia zupełnie niepotrzebnych wewnętrznych konfliktów. My też pozdrawiamy! 🙂

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *