Najgorsze kontrakty obecnego sezonu

Pan Wojti Strona Główna 16

Myśląc o NBA najczęściej mamy przed oczami rywalizację sportową. Rzuty, dunki, bloki, co bardziej wkręceni analizują schematy taktyczne i zaawansowane statystyki. NBA to jednak także biznes, o czym najczęściej przypominamy sobie gdy jeden z zawodników oznajmia, że oczekuje maksymalnego kontraktu. Każdy kontrakt to dla klubu inwestycja, a od upadku Amber Gold każdy Polak wie, że nie ma inwestycji bez ryzyka. Niektóre inwestycje okazują się strzałem w dziesiątkę i zmieniają układ sił w lidze, inne natomiast sprawiają, że generalni managerowie tracą stanowiska. Część decyzji podejmowana jest w ciemno, w oparciu o przewidywany rozwój zawodnika ale są też kontrakty przejmowane w wymianach, kiedy potencjał zawodnika (bądź jego brak) jest klubowym decydentom dobrze znany. W obecnym sezonie jest w lidze kilku zawodników, których gra nie przystaje do poziomu ich zarobków i o nich przeczytacie w dzisiejszym wpisie.

Dla porządku dodam, że nie brałem pod uwagę zawodników kontuzjowanych oraz takich, których kontrakty zostały wykupione i którzy podpisali kontrakt z nowym klubem. Zdaję sobie też sprawę, że nie zawsze gorsze statystyki są zależne wyłącznie od samego zawodnika – zdarza się, że po prostu otrzymuje mniej minut niż w poprzednich sezonach. I tak, wiem, że dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach. Tak, czy inaczej, zawodników z poniższej listy zdecydowanie określić można jako „bad value for money”.

  1. Paul Millsap (Denver Nuggets) – 29.7 miliona $

W 2017 roku Millsap podpisał z Nuggets kontrakt na trzy lata z opcja klubu na trzeci rok. Obecnie jest w drugim roku owego kontraktu, dzięki któremu jest 12 najlepiej zarabiającym koszykarzem w lidze. Decyzja o zaoferowaniu Millsapowi tak wysokiego wynagrodzenia była do pewnego stopnia zrozumiała, sezon 2016-2017 w barwach Hawks był jednym z lepszych w jego karierze. 18.1 PPG, 7.7 REB i 3.7 AST czyniło go jednym z bardziej wszechstronnych zawodników ligi. Co więcej przez poprzednie 3 sezony w Atlancie również prezentował podobny wysoki poziom. Niestety w Denver nie było już tak różowo. Połowę poprzedniego sezonu stracił przez kontuzję nadgarstka, co odbiło się na jego produktywności. W obecnym sezonie również nie zachwyca, notując 12.7 PPG, 7.4 REB oraz 1.3 AST. Płacąc prawie 30 baniek za sezon oczekuje się nieco więcej. Millsap ma już 33 lata i jeśli obecny sezon nie zakończy się dla Nuggets sukcesem to będę zdziwiony jeśli latem wykorzystają opcję na przyszły sezon.

  1. Otto Porter (Washington Wizards) – 26 milionów $

Porter podobnie jak Millsap swój kontrakt podpisywał latem 2017 roku. Biorąc pod uwagę, że miał wtedy 23 lata, władze Wizards zaryzykowały oferując mu 4 lata i 106 milionów dolarów. Jak do tej pory nie spełnia pokładanych w nim nadziei, a niedzielny fan NBA kojarzy głównie jego legendarną obronę 1-na-1 Tony’ego Snella.

Porter w ciągu 28 minut spędzanych na parkiecie zdobywa 10.4 PPG, 5.0 REB, 1.3 AST, rzucając za 3 ze skutecznością 28.1%, znacznie słabszą niż w poprzednich latach. Biorąc pod uwagę fatalną dyspozycję całego zespołu Wizards, wydaje mi się, że zmiana szkoleniowca i wprowadzenie jakiegokolwiek playbook’u (oglądając Wizards mam wrażenie, że nie mają żadnych zagrywek) bardzo by Porterowi pomogło. Na chwilę obecną w lidze za 26 milionów można dostać lepszych zawodników. Co nie oznacza, ze lepsi zawodnicy zechcą przeprowadzić się do Waszyngtonu.

 

  1. George Hill (Cleveland Cavaliers) – 19 milionów $

Wiem, że pastwienie się nad Cavaliers jest niesmaczne i nudne ale kontrakt Hilla naprawdę nie należy do najlepszych. Georgie w 2017 roku dostał 3-letnią umowę wartą 57 milionów dolarów. Znając ówczesną sytuację w Cleveland, z perspektywy czasu widać jak kosztowne były próby usatysfakcjonowania LeBrona Jamesa i jak niewiele przyniosły. Kontrakt Hilla oceniam właśnie w takich kategoriach. Paradoksalnie obecny sezon w jego wykonaniu pod wieloma względami jest najlepszy w karierze – notuje najlepsze FG%, 3P%, eFG% oraz FT%, grając najkrócej od debiutanckiego sezonu. Mimo to 12.6 PPG oraz jedynie 3 AST to w mojej ocenie za mało, żeby usprawiedliwić tak hojne wypłaty. Podobnie jak w przypadku Millsapa, po upływie obecnego kontraktu Hill powinien się spodziewać raczej propozycji w okolicach ligowego minimum.

  1. Allen Crabbe (Brooklyn Nets) – 18.5 miliona $

Allen Crabbe w odróżnieniu od wymienionych dotychczas zawodników swój kontrakt podpisał z poprzednim pracodawcą czyli Portland Trail Blazers. W 2017 roku Blazers mając już wysokie kontrakty McColluma, Lillarda oraz Turnera postanowili opchnąć komuś Crabbe’a, który wówczas był nieźle zapowiadającym się 23-latkiem rzucającym 10 PPG, w tym trójki ze skutecznością 40%. Napatoczyli się Nets, którzy w drugą stronę wysłali Andrew Nicholsona. Pierwszy rok na Brooklynie był dla Crabbe’a obiecujący, większość sezonu zaczynał w pierwszej piątce,  poprawił średnie punktów, zbiórek oraz asyst. Niestety w obecnym sezonie Nets rozszerzyli rotację, co oznacza mniej minut dla pochodzącego z Kalifornii zawodnika. Efekt? 6.8 PPG, 3.7 REB i 28.3 3P% w niecałe 23 minuty gry. Crabbe ma opcję w kontrakcie na przyszły sezon (za tą samą kwotę) i trudno się spodziewać, żeby jej nie wykorzystał, gdyż przy jego obecnej produktywności nikt podobnych piniendzy mu nie da.

  1. Marcin Gortat (Los Angeles Clippers) – 13.5 miliona $

Jeszcze dwa lata temu Gortat kończył sezon ze średnimi na poziomie double-double. Czas jednak leci nieubłaganie i Marcin w Clippers musi dzielić się minutami z Bobanem Marjanoviciem oraz Montrezlem Harrellem, ostatnio pojawiły się też pogłoski o odsunięciu od rotacji. Nie oszukujmy się, nikt w NBA nie inwestuje dzisiaj w 34-letnich centrów. W efekcie w niecałe 17 minut notuje 3.6 PPG i 5.5 REB przy najniższym w karierze 40% FG%. To ostatni rok kontraktu Gortata i wszystko wskazuje na to, że ostatni w ogóle w NBA. 14 lat łodzianina w lidze to niesamowita historia tego jak ciężką pracą można osiągnąć (umiarkowany) sukces w tak wymagającym środowisku, mało kto wybrany pod koniec drugiej rundy draftu spędza w lidze ponad 10 sezonów. Wiele można pisać na ten temat (i pewnie wiele zostanie jeszcze w tym sezonie napisane), jednak zapominając o narodowym sentymencie, obecna pensja Marcina jest raczej nagrodą za lata ciężkiej pracy niż odzwierciedleniem jego obecnej wartości.

  1. Ian Mahinmi (Washington Wizards) – 15.9 miliona $

Mahinmi to drugi gracz z Waszyngtonu w tym zestawieniu (kogoś to dziwi?). Gdy myślę o Mahinmim to przypomina mi się inny center z początku XXI wieku – Jamaal Magloire. Sezon 2003-2004 był tak naprawdę jedynym względnie udanym w jego karierze, grał nawet w All-Star game (sic!) ale to wystarczyło, żeby Hornets zaoferowali mu tłuste przedłużenie umowy. Jak łatwo się domyślić, w dalszych latach było tylko gorzej. Podobnie jest z Francuzem – jedyny względnie udany sezon w jego wykonaniu to 2015-2016 w barwach Pacers – 9.3 PPG, 7.1 REB. Agentem Mahinmiego musiał być w owym czasie Jordan Belfort, tylko w taki sposób jestem w stanie wyobrazić sobie jak ktokolwiek w Wizards mógł zaoferować wtedy 29-latkowi 64 miliony w 4 lata. W obecnym sezonie notuje on 4.1 PPG oraz 3.9 REB w 15 minut gry. Na domiar złego ma ważny kontrakt do końca 2020 – ciekawe czy w Waszyngtonie uda się wyczarować jakiś trade z jego udziałem.

  1. Kenneth Faried (Brooklyn Nets) – 13.7 miliona $

Manimal jest typowym przykładem zawodnika, który przespał zmiany jakie zaszły w lidze w ostatnich latach. Albo po prostu jedyne co zawsze miał do zaoferowania to atletyzm. Jego „złoty” okres w Nuggets zbiegł się w czasie z największą nijakością dużyny z Kolorado. Faried nigdy nie dysponował rozbudowanym wachlarzem zagrań ofensywnych, nie wspominając o rzucie z dystansu. Nie jest typem zawodnika, który dobrze orientuje się w niuansach taktycznych, jego domeną było raczej transition offense. Owszem, momentami jego zwierzęca siła i waleczność imponowały ale w najlepszym wypadku nadawał się na role playera z ławki. Dzisiaj gra jest bardziej wyrafinowana i zawodnicy w typie Farieda nie są najgorętszym towarem. A skoro jesteśmy przy towarze, w sierpniu tego roku Faried został aresztowany za posiadanie marihuany. Jak się domyślacie obecny sezon nie należy do najlepszych w jego wykonaniu. Albo nie gra wcale albo pojawia się na kilka minut w ostatniej kwarcie, przy rozstrzygniętym wyniku, notując 2.5 PPG oraz 2 REB. Po tym sezonie będzie wolnym agentem i spodziewam się w przyszłym roku zobaczyć go w lidze chińskiej.

  1. Bismack Biyombo (Charlotte Hornets) – 17 milionów $

Niekwestionowanym królem tego zestawienia jest pochodzący z Demokratycznej Republiki Konga center. Po sezonie 2015-2016 w Raptors, gdzie zdobywał 5.5 PPG oraz 8 REB ktoś w Orlando Magic postanowił zaoferować mu 72 miliony dolarów w ciągu 4 lat. I właściwie na tym moglibyśmy zakończyć.

W lipcu tego roku Orlando chciało podrzucić zgniłe jajo do Charlotte ale nie docenili przeciwnika. Hornets w zamian wysłali na Florydę Timofeya Mozgova z równie kuriozalnym kontraktem  (16 milionów $) – nie znalazł się w tym zestawieniu z powodu problemów zdrowotnych. Nie przypominam sobie drugiej wymiany z tak fatalnymi kontraktami w ostatnich latach. Wracając do Bismacka – w tym sezonie wyraźnie przegrywa rywalizację z Cody’m Zellerem i grając 10 minut na mecz zdobywa 2.8 PPG oraz 2.8 REB. W przyszłym roku ma opcję zawodnika i nic nie wskazuje na to, żeby z niej zrezygnował. Tak się robi biznesy Panie i Panowie!

16 Komentarze

  1. George Hill nie podpisywał przypadkiem kontraktu na 57 mln z Kings? Przecież do Cleveland trafił dopiero w wyniku wymiany pomiędzy Cavaliers, Sacramento a Jazz.

  2. Prawda! Zapomnialem o tym fakcie, zrobie edit. Dzieki za czujnosc 🙂

  3. a gdzie Chandler Parsons?? a gdzie Mike Conley, gdzie Harrison Barnes?? To był dopiero majstersztyk zatrudnić Duranta za te same pieniądze co Dallas dało Barnsowi!!

    1. Barnes i Parsons mieli kontuzje na poczatku sezonu, dlatego wykluczylem ich z tego zestawienia. O ile na temat Barnesa i Conleya mozna dyskutowac to kontrakt Parsonsa faktycznie od kilku lat jest jednym z najgorszych…
      A co do Duranta i Barnes’a to szkopul w tym, ze Durant jakos nie chcial isc do Dallas za te same pieniadze 🙂

  4. Wiekszosc złych kontraktów, to te podpisane z wysokimi graczami po gwałtownym wzroście cap space w 2016. Plumlee, Mozgov i Noah, to chyba najgorsze. A ich kontuzje są raczej wymyslone, zeby nie musieli nawet trenowac z zespolem. Podobnie Mahinmi, WIZ nie podpisali Duranta, ani Horforda i chcieli podpisac kogokolwiek, wiec wzieli ‚perspektywicznego’ centra. No, ale jak wiemy, gra wysokich sie zmienila, wiec teraz te kontrakty budzą politowanie.
    Porter to dobry gracz w złym miejscu. Maxa dostał, bo Brooklin mu tyle dał złośliwie, a WIZ nie mieli wyjscia i musieli wyrównać (inaczej zostaliby z niczym). Hill nie wiedziec czemu trafia do zespołów, które tankują i ogrywają młodzież. Gortat miał przez 3 lata ok kontrakt, wiec ten ostatni rok jakos nie razi.
    Niewytłumaczalnie złe kontrakty to np. Deng, czy Chandler Parsons – podpisali go już po 2 sezonach zakończonych usunięciem kolana, więc ciężko tłumaczyć, że zaskoczyła ich kontuzja.

  5. Durant nie chciał iść do Dallas ale to Warriors zrobili majstersztyk podpisując go za tą samą kasę jaką chciał Barnes, przecież ten Barnes nie jest wart więcej niż 10-15mln. Typowy drugi garnitur w NBA i nigdy gwiazdą nie będzie

  6. Ja bym dorzucil Ryana Andersona

  7. no dzięki bo o nim też zapomniałem, gracz pierwszej 5 a czasami kończy bez punktów no ale w końcu to pierwsza 5 Phoenix Suns. (aż przykro patrzeć co słońca grają już kolejny sezon z rzędu) a i Suns mają też Arizę za 15 baniek co ma kilka pkt na mecz

  8. jak dla mnie Ian Mahinmi, Bismack Biyombo, niektóre kontrakty nie były tak tragiczne jak wyglądają, to sposób gry wszystko zmienił, nie tyczy to tylko tych wymienionych w artykule

    teraz każdy chciałby Jokica a nikt by nie chciał Gortata, miejmy nadzieję że jednak to wszystko w jakimś stopniu wróci do normalności

  9. A gdzie Whiteside i Johnson, Jabari Parker, Evan Turner, Ibaka i przede wszystkim mój „ulubieniec” Wiggins

    1. 12.4 PPG, 14.6 REB i 2.8 BLK w niecale 28 minut Whiteside’a nie uwazam za skandaliczne w porownaniu do jego kontraktu. Sama obecnoscia pod obrecza w znaczacy sposob zmienia selekcje rzutowa przeciwnika. Ok, pewnie jego kontrakt gdzie indziej wygladalby gorzej ale wedlug mnie Miami nie jest specjalnie poszkodowane przez ta umowe. Turner ma 10 PPG, 5.5 REB, 4.1 AST i najwyzszy w karierze eFG% grajac z lawki 25 minut na mecz. Osobiscie nie jestem jego fanem ale musze przyznac, ze w Blazers jest calkiem wydajny. Poza tym inaczej podchodze do (zbyt) wysokich kontraktow w druzynach, ktore regularnie graja w PO a inaczej w druzynach z dolu tabeli. Playoffy usprawiedliwiaja nieco wyzsze pensje w moim odczuciu. Wiggins obnizyl loty ale spadly mu tez minuty. Ja bym go za tyle nie podpisal ale nie uwazam, ze jest to jeden z najgorszych kontraktow w lidze. Co do Parkera – jego cyferki (14.8 PPG, 6.8 REB) nie powalaja ale w jego kontrakcie kluczowa jest jego dlugosc – 1 sezon. Gosc ma dopiero 23 lata, wiec takiego dealu nie uzalbym za najgorszy w lidze. Ibaka gra najmniej minut od debiutanckiego sezonu a rzuca najwiecej punktow 🙂 Wiele kontraktow kluby mogly negocjowac troche lepiej ale intencja artykulu bylo wybranie najgorszych pod wzgledem value for money na chwile obecna. Slabych i srednich kontraktow jest w lidze wiele 🙂

    2. Spojrzałem na dzisiejsze mecze i aż się uśmiałem na głos. Jakby się chłopaki umówili, żeby ci zrobić na złość 🙂

  10. Miles Plumlee!!! Co oni w tym Milwaukee wciągali żeby centrowi na 3.8 zbiórki i 5 punktów na mecz dać kontrakt na 52 mln w cztery lata. Czasami ciężko zrozumieć za co Ci, niektórzy GM-owie zarabiają tak duże pieniądze.

  11. Gif z Porterem świetny, pamiętam to z shaqtin a fool, nadal z tego leje 😀

    1. o ile dobrze pamiętam, to kometarz był „from James Harden Defense Academy” 😛

  12. A gdzie super maksy Walla czy CP3?

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *