Overtime: Brandon Jennings is back!

Marta Kiszko Felietony Overtime Strona Główna 0

Syn marnotrawny powrócił. Po chińskiej tułaczce, przygodzie w G-League, Brandon Jennings jest oficjalnie ponownie graczem Milwaukee Bucks – tam, gdzie rozpoczęła się jego kariera. A co więcej, dzisiejszej nocy zaliczył elektryzujący debiut, zdobywając z ławki 16 punktów, 8 zbiórek i 12 asyst w 24 minuty. To się nazywa wejście z przytupem!

Spokojnie, nie nastawiajmy się na to, że takie imponujące cyferki Jennings kręcić będzie co noc. Nie wiem co dokładnie dało mu taką parę, ale chyba po prostu chciał udowodnić, że jego miejsce jest w NBA. Bucks podpisali z nim 10-dniowy kontrakt, zwolnili przy okazji Mirzę Teletovica, a Brandon zaskoczył już od pierwszego meczu. Zobaczymy, jaką formę zaprezentuje w najbliższych spotkaniach, bo trzeba też mieć na uwadze, że cyfry bliskie triple-double, jakkolwiek imponujące by nie były, to i tak Jennings zrobił je w wygranym  121-103 meczu z Memphis, a Grizzlies to aktualnie najgorsza drużyna w lidze.

Bucks powinni zdecydować się na zatrzymanie 28-letniego rozgrywającego, ponieważ nadal w rotacji nie ma Malcolma Brogdona, który zmaga się z zerwanym ścięgnem, a jego planowana data powrotu to prawdopodobnie dopiero Playoffy. Bucks są w takiej sytuacji, że każdy mecz powinni grać na sto procent, bowiem nie mają jeszcze gwarantowanego miejsca w fazie postsezonowej. Aktualnie dzięki wygranej nad Grizzlies przesunęli się na siódme miejsce w tabeli konferencji Wschodniej i wydaje się, że tylko Detroit Pistons mogą im potencjalnie zagrozić, ale i tak nie powinni odpuszczać.

Fani Bucks chyba w ciągu tej jednej nocy zdążyli się już ponownie orzekonać do Brandona Jenningsa. Nowy-stary nabytek Bucks był naprawdę fun-to-watch!

Penetrował kosz, umiał znaleźć kolegów, wyglądał na pewnego siebie i swoich umiejętności. Liczę, że jego obecność długoterminowo poprawi spacing Milwaukee, z którym borykają się od momentu kontuzji Brogdona i Dellavedovy. Jeżeli nie widzieliście wczorajszego meczu, to polecam spojrzeć chociaż na jego występ i zwrócić uwagę na to z jaką lekkością prowadził grę swojego unitu.

Na plus oceniam też samo podejście gracza do swoich parkietowych obowiązków i nastawienie.

„Gdy założyłem strój Bucks, znów poczułem się jakbym został ponownie wybrany w drafcie.[…] Cała ta ciężka praca tego lata, nawet wtedy, gdy byłem w Chinach, gdzie nic mnie nie dekoncentrowało, opłaciła się. Muszę teraz iść tylko cały czas do przodu.”

The hype is real! Kibice chcą już sadzać na ławce Tony’ego Snella, oddawać cały drugi unit pod batutę Jenningsa, a w internecie roi się od komentarzy w stylu: „BRANDON JENNINGS ERA”. Ja, szczerze powiedziawszy, ostudziłabym ten zapał, ale dobrze jest widzieć Brandona z powrotem w NBA.

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *