Overtime: Kanadyjska droga do finału NBA

Marta Kiszko Felietony Overtime Strona Główna 2

Masai Ujiri postanowił zaufać swoim ludziom. Mógł rozpocząć totalną przebudowę, zacząć od zera, a tymczasem latem 2016 roku zdecydował się dać pięcioletnią umowę DeMarowi DeRozanowi, a rok później podpisał jeszcze na trzy lata Kyle’a Lowry’ego i Serge’a Ibakę. Wszyscy trzej gracze oraz Jonas Valanciunas mają pewne kontrakty do 2019/20 (DeRozan jeszcze jeden dodatkowy sezon). Jak widać na załączonym obrazku, chyba odpłacało się zainwestować w swoich podopiecznych i dać im kolejną szansę. Raptors mają najlepszy bilans w historii klubu i są pewniakiem w Playoffach. Pytanie tylko, jak daleko będą w stanie zajść i czy powrócą problemy z poprzednich rozgrywek.

To piąty rok z rzędu dla drużyny z Kanady, kiedy walczyć będzie w fazie postsezonowej. W ciągu tych pięciu lat najdalej doszli do finałów Konferencji Wschodniej, ale musieli wówczas uznać wyższość Kawalerii LeBrona Jamesa bilansem 4-2. Raptors ani razu nie wygrali meczu numeru 1 w ostatnich latach. Tym razem będzie to dla nich sprawdzian, a zwłaszcza dla Lowry’ego i DeRozana. Od 2013/14 do 2016/17 Lowry w pierwszym meczu pierwszej rundy grał na łącznej skuteczności 14/52 z gry, co daje nam w niecałe 27%. DeRozan natomiast miał 21/73 – niecałe 29%. Mam lekkie obawy, czy nie skończy się to tak, jak przyzwyczaili nas do tego liderzy, choć trzeba przyznać, że w tym roku nadzieje są znacznie większe.

Jednym z kluczy będzie psychika wyżej wymienionych panów i to, czy po prostu nie podpalą się w trakcie gry. Jeżeli będą potrafili zachować zimną krew, dobra dyspozycja sama przyjdzie. Jeżeli oglądaliście ostatni mecz między Raptors i Thunder (swoją drogą, jedno z lepszych spotkań w tym sezonie), to na pewno zauważyliście, że w ostatnich paru minutach Dinozaurom siadły trochę nerwy, co wpłynęło ostatecznie na wynik. Toronto muszą liczyć na stałą formę DeRozana (po Lowrym spodziewam się, że nie będą to jego rozgrywki życia), który jako lider będzie w stanie udźwignąć presję i walczyć do ostatniego gwizdka sędziego, nie podejmując przy tym głupich i lekkomyślnych decyzji rzutowych. Wydaje się, że tutaj też w tym roku może być lepiej – DeRozan notuje career-high asyst w tym sezonie (5.2/mecz) i dodatkowo oddawaniu piłki sprzyja też system ofensywny Dwane’a Casey. Pisałam o tym szerzej w innym odcinku Overtime. DeRozan asystuje głównie Valanciunasowi, Ibace i Lowry’emu i aż 44% prób rzutowych tej trójki graczy po podaniach od DeMara odbywa się zza łuku.

Powodzenie jednak nie będzie tylko zależne od jednego gracza – DeRozan nie ma takiego god-mode niczym LeBron James i potrzebuje swoich kolegów. Jonas Valanciunas będzie ważnym zawodnikiem tych rozgrywek patrząc po tym, jak bardzo zmienił swoją grę w stosunku do poprzednich lat. Przez pięć pierwszych lat w NBA oddał zaledwie tylko cztery trójki. W swoim obecnym szóstym sezonie oddał zza łuku 67 prób, z czego wpadło 29. Valanciunas rzuca za trzy na skuteczności 43.3%.

Zagadką pozostaje podejście Dwane’a Casey do zawężenia rotacji na Playoffy, co jest powszechną praktyką wśród trenerów NBA. Ławka Raptors to numer jeden wśród drugich unitów zespołów tej ligi. Casey’owi udało się stworzyć rewelacyjny drugoplanowy zespół, w którym wszyscy gracze poza C.J.-em Milesem to przecież zawodnicy, którzy mają maksymalnie trzy-letnie doświadczenie. Kosmos! Młoda gwardia Raptors to zlepek utalentowanych grajków, którzy tworzą świetnie naoliwioną maszynę, działającą nie na zasadzie indywidualnych popisów, a współpracy (i to jest dla mnie też case, który trzeba rozważyć w kontekście Casey’a i jego kandydatury do statuetki Coach of the Year).

Na ten moment nie wiadomo, kto będzie przeciwnikiem Raptors w pierwszej rundzie, ale wszystko wskazuje na to, że pojedynek o siódme miejsce rozegra się między Heat, a Bucks. Miami Heat będą trudnym rywalem ze względu na swoje przygotowanie i wydolność. W tym względzie mają przewagę nad Raptors, ale i nad pozostałymi drużynami tej ligi. Mają fenomenalną kondycję i potrafią „zabiegać” swoich oponentów. Milwaukee Bucks to Giannis Antetokounmpo, którego najpewniej kryć wówczas będzie pierwszoroczniak OG Anunoby (to będzie ultra ciekawe!), ale z drugiej strony mają też problem ze spacingiem. Może wystarczy dać się wyszaleć Grekowi, a i tak robić swoje i być w dobrej dyspozycji? Czas pokaże. Grunt to dobrze wypaść w pierwszym meczu, a historia pokazuje, że nie będzie to łatwe zadanie.

2 Komentarze

  1. Raptorsi ostatnio kwasza, oby dzisiaj wygrali z celtic, bo inaczej z wielkich play-off nici.

  2. Dla mnie to ciągle drużyna bezjajeczna w PO, która nie wyeliminowała nikogo poważnego, której liderzy dają ciała w najważniejszych meczach czy seriach. Fajna ławka, DeRożen w prime, ale Lowry i Ibaka już chyba po nim, moim zdaniem max finał konfy i jakieś 2-4, a i wtopy w półfinale bym nie wykluczał. Chociaż tym razem pierwszy mecz w serii powinni w końcu wygrać.

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też...
Labs Raport: Kolejne zwycięstwo 76ers, Raptors pewnie pokonują Celtics
Sześć spotkań mieliśmy okazję oglądać minionej nocy na parkietach najlepszej koszykarskiej ligi świata. Wśród nich ...