Podsumowanie tygodnia – Week 3

Paweł Mocek Podsumowania tygodnia Strona Główna 4
Najlepsze drużyny – Week 3

1. Portland Trail Blazers

Blazers byli na pewno rozczarowani, że nie udało im się wygrać z Los Angeles Lakers, ale w pozostałych meczach spisywali się wręcz znakomicie. Wygrali na dwóch trudnych terenach – w Indianapolis i w Houston – dopełniając tydzień wygranymi nad Pelicans i Timberwolves. Nie tylko pokonali czterech playoffowych przeciwników, ale mieli przy tym najlepszą defensywę w lidze, tracąc zaledwie 97.2 punktu na 100 posiadań. Net Rating w wysokości +13.4 był w ostatnich 7 dniach czwarty w lidze.

2. Oklahoma City Thunder

From zero to hero. Po czterech porażkach na starcie sezonu, Thunder pokazali, że potrafią być też ekipą dominującą. Pomógł w tym przede wszystkim Russell Westbrook. Gdy podejmuje właściwe boiskowe decyzje, może być najbardziej dominującym rozgrywającym w lidze. Poprowadził Thunder do trzech wygranych, powiększając serię zwycięstw do 4 z rzędu. Znalazły się wśród nich wyjazdowe wygrane w Minneapolis i w Charlotte. Prowadzona przez Westbrooka ofensywa zdobywała 117.7 punktu na 100 posiadań, a prowadzona przez George’a i Adamsa obrona była 4. w lidze.

3. Golden State Warriors

Kolejne spotkania wydają się zabawą dla Golden State Warriors. Jeden All-Star dla rozrywki bije w 3 kwarty rekord NBA w liczbie trafionych trójek, drugi i trzeci wymieniają się rolą samca alfa. A gdzieś tam jest jeszcze grający najlepiej od dawna Draymond Green i wracający do treningów DeMarcus Cousins. 126.5 punktu zdobywanego na 100 posiadań to wynik niebotyczny. Statystycznie mieli dopiero 18. defensywę w ostatnim tygodniu, ale była to w dużej mierze wina liczby garbage-time w kolejnych meczach.

 

Drużynowe rozczarowania – Week 3

Miami Heat

Po raz kolejny, początek sezonu nie jest zbyt dobry w wykonaniu podopiecznych Erika Spoelstry. Przegrywają mecze, które teoretycznie powinni wygrywać, takie jak te z Sacramento oraz z Atlantą na wyjeździe. W ostatnim tygodniu mieli najgorszą defensywę w lidze, co patrząc na ich poprzednie sezony było nie do pomyślenia.

Utah Jazz

Nie można wszystkiego zrzucić na różne urazy, w tym niedawny Donovana Mitchella. Jazz nie wyglądają jak lepsza drużyna niż w poprzednim sezonie i kosztowało ich to w ostatnim tygodniu 3 mecze. Po raz drugi w obecnych rozgrywkach przegrali u siebie z Memphis Grizzlies, a kolejne tygodnie nie będą łatwiejsze niż ostatnie.

Dallas Mavericks

Możemy zachwycać się dojrzałością Luki Doncicia, ale na razie bardziej na uwagę zasługuje fakt, że Mavericks mają na swoim koncie 2 zwycięstwa. Ostatni tydzień to kolejne 3 porażki – ze Spurs, Lakers i chyba najbardziej bolesne z Knicks na własnym parkiecie. Takie spotkania Mavs mają po prostu obowiązek wygrywać.

 

Najciekawsze momenty tygodnia – Week 3

Klay the Slayer

Te once-a-season występy Klaya Thompsona są moją ulubioną częścią zmierzających po three-peat Golden State Warriors. W jednym sezonie 37 punktów w jednej kwarcie, w drugim 60 punktów w 31 minut, a teraz 14 trójek w 27 minut i rekord NBA. Klay to Splash Brother Stephena Curry’ego, więc nic dziwnego, że też jest kosmitą.

Westbrook vs. Beverley

Oh boy, here we go again. Russell Westbrook jest na pewno dodatkowo zmotywowany starciami ze swoim starym „kumplem”, który – według niego – celowo uszkodził go w playoffach 2013. Teraz Beverley znowu wykonał rzut „po piłkę”, który zakończył się na nogach rozgrywającego Thunder i wróciły dawne wspomnienia. Na boisku dominował jednak nieuszkodzony ostatecznie Westbrook i demonstrował swoją cieszynkę usypiania dziecka.

Nieruchomości w głowie Andre Drummonda

Po raz kolejny Joel Embiid wziął bardzo personalnie starcie z Andre Drummondem i po raz kolejny, wyszedł na tym bardzo dobrze. Upokorzył Drummonda, wymuszając jego kolejne faule – choć niektórzy być może słusznie mieli wątpliwości co do niektórych gwizdków. Mam wątpliwości, czy Andre wystarczy pewności siebie, by na kolejny pojedynek Pistons z Sixers wyjść z większą wolą walki.

Magic, weź snickersa

Jeśli Magic Johnson faktycznie na spotkaniu z Luke’iem Waltonem miał do  powiedzenia już jakieś zdania krytyki, to musi zaparzyć melisę i zjeść snickersa. Nie wchodząc już w temat, czy dał mu do dyspozycji odpowiednie części do budowy zespołu wokół LeBrona, to olaboga, mamy za sobą 10 meczów sezonu. Lakers w większości meczów nie byli nawet faworytami i to doskonale oddaje ich bilans 4-6. Nie ma co bić na alarm, mimo że to Hollywood.

The Kings of the World

Kto by się spodziewał, że Kings wrócą w tym sezonie z jakiejkolwiek serii wyjazdowej z bilansem 3-1. Na Króli wreszcie można się patrzeć. Ba, na nich aż chce się patrzeć. Na dynamicznego De’Aarona Foxa, na zabójczo skutecznego Buddy’ego Hielda, na biegającego od kosza do kosza Willy’ego Cauleya-Steina. Wiadomo, że prawdopodobnie skończy się to podobnie do historii Orlando Magic z poprzedniego sezonu, natomiast na razie Sacramento jest największą niespodzianką in plus pierwszych tygodni.

 

Wyróżnienia indywidualne

Zawodnicy tygodnia (przewidywania NBA Labs):

Wschód: Giannis Antetokounmpo (MIL) – 29.5 PKT, 13.0 REB, 6.5 AST, 2.0 STL, 63.6% FG

Byłby to drugi raz w ciągu dwóch tygodni, natomiast na Wschodzie nie widać w tym tygodniu lepszych kandydatów. Mógłby nim być Joel Embiid, ale Sixers przegrali 2 z 5 meczów w ostatnich 7 dniach. Bucks odnieśli natomiast jedną porażkę – pierwszą w sezonie, z Celtics. Nawet w niej wyglądali w tym momencie, jak top2 zespół Konferencji Wschodniej, a Grek jest w tym momencie prawdopodobnie liderem wyścigu po nagrodę MVP.

Zachód: Russell Westbrook (OKC) – 28.0 PKT, 10.0 AST, 5.0 REB, 3.3 STL, 53.8% FG

Tak jak pisałem wcześniej, podejmujący właściwe decyzje na boisku Westbrook jest praktycznie nie do zatrzymania. Tak samo było w tym tygodniu, w którym rozgrywający Thunder zajął się w dużej mierze ułatwianiem zdobywania punktów swoim kolegom. Nie stracił jednak przy tym nic ze swojej agresywności i to jest receptą na sukces Grzmotu.

Pierwsza piątka – Week 3

F Giannis Antetokounmpo (MIL)
F Kevin Durant (GSW)
C Joel Embiid (PHI)
G Russell Westbrook (OKC)
G Stephen Curry (GSW)

Druga piątka – Week 3

F LaMarcus Aldridge (SAS)
F LeBron James (LAL)
C Karl-Anthony Towns (MIN)
G Klay Thompson (GSW)
G DeMar DeRozan (SAS)

4 Komentarze

  1. ciekawe dlaczego Klay nie dokończył żadnego z rekordowych meczów? 60 w 31min czy 52 w 3Q aż prosiło się dobić ten rekord

    1. Myślę że zawodnicy i trenerzy mają w nosie takie rekordy, a zdrowie jest ważniejsze.

      1. nie do końca, fakt GSW nauczyło się, że nie warto było cisnąć w koncówce sezonu 73-9 bez tytułu, jednak Wilt 100, Kobe 81, Robinson itd nie było grane bez powodu, grali dla ego, dumy i gorąca ręka z każdej pozycji, plus zapisanie w historii, no i sponsorzy i sprzedaż koszulek idzie za takimi wyczynami
        coś jak po co wsad z linii osobistych jak można spod kosza czy po co rekordy na 100m w biegu jak można po prostu pokonać resztę…jest coś w tych rekordach
        może Klay faktycznie nie ma takiego parcia ani na szkło ani na rekordy a i tak jest milionerem i nie potrzebuje jeszcze więcej. też zdrowe podejście!!

        1. Swojego czasu Jelena Isinbajewa w skoku o tyczce na każdym meetingu biła rekord o centymetr. I za każdym razem pisano o rekordzie i o niej. I za każdym razem zgarniała kasę za pobicie rekordu świata. Może to nie do końca ma bezpośrednie przełożenie ale coś w tym może być. Po co pobijać rekord o 4 trójki od razu jak można go pobić cztery razy 🙂

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *