Labs Raport: Thunder pokonali Clippers, 57 punktów Splash Brothers

Marta Kiszko Strona Główna Wyniki 2

Tylko dwa mecze NBA zaserwowała nam poprzedniej nocy. Rockets gościli u siebie Mistrzów z Bay Area, a Clippers powoli rozkręcających się Thunder. W każdej z drużyn mniejszy bądź większy szpital, ale najbardziej brakowało Jamesa Hardena, który potencjalnie mógłby odmienić losy spotkania z Golden State Warriors. Zapraszamy na skrót z minionej nocy!

No Durant? No problem! Kibice zjeżdżający na mecze GSW z całego świata mają niefart, bo u Wojowników ciągle ktoś ma lekki uraz (odpoczywa?). Tym razem wypadł ze składu KD, ale dla Stepha Curry’ego i Klaya Thompsona nie miało to w ostateczności dużego znaczenia. Warriors ten mecz wygrali, choć spotkanie było wyrównane. Do przerwy Rockets byli o jedno oczko do przodu. W trzeciej kwarcie musieli „gonić” (zabawnie to brzmi w kontekście GSW), bo Houston odjechało im na sześć punktów, które zostały zniwelowane dzięki Nickowi Youngowi trafiającemu trójkę. Na tablicy pojawił się wynik 90-90, a na dwie sekundy przed końcem trzeciej odsłony kolejną trójkę trafił Steph Curry. W czwartej kwarcie to Golden State Warriors odjechali gospodarzom, a ci nie potrafili już wrócić do meczu. Splash Brothers rzucili razem 57 punktów (Curry 29 pkt, Thompson 28 pkt), Draymond Green zaliczył swoje 21. triple-double (17/14/10). W Houston z kolei swoje zrobił nowy nabytek, Gerald Green, który na konto Rockets zapisał 29 punktów w 33 minuty. Duet Gordon-Paul byli o jedno oczko lepsi od Splash Brothers i rzucili 58 punktów.

Golden State Warriors 124 @ 114 Houston Rockets

Na emocje w kolejnym meczu też nie mogliśmy narzekać. Obie drużyny zaczęły spotkanie na wysokich obrotach konsekwentnie odpierając wzajemne ataki. W drugiej kwarcie to Clippers byli bardziej agresywni i w pewnym momencie prowadzili aż trzynastoma punktami, ale Thunder zrobili run 8-0 i zaczęli coraz bardziej zbliżać się do gospodarzy, aby ostatecznie na koniec pierwszej połowy doprowadzić do remisu 64-64 dzięki trójce Westbrooka. Trzecią odsłonę Clippers wygrali trzema oczkami i znów odskoczyli przyjezdnym. Tę przewagę udało im się utrzymać jedynie przez 1 minutę ostatniej kwarty. Layupy najpierw Granta, a potem Feltona dały im prowadzenie, a później swoje zrobił Paul George, którego trzy trójki dały wynik 113-105. Clippers nie potrafili się już podnieść, a OKC dzięki dobrej dyspozycji PG13 i Westbrooka wygrali ten mecz. Big Three zakończyło spotkanie ze wspólną linijką 82 pkt, 22 zb i 16 ast. DeAndre Jordan zapisał na swoim koncie 26 pkt i 17 zb, Blake Griffin – 24 pkt, 9 zb i 7 ast, a Lou Williams – 26 pkt i 10 ast.

Oklahoma City Thunder 127 @ 117 Los Angeles Clippers

2 Komentarze

  1. Echh, czy to bez Curry, Greena czy innego Duranta forma nie słabnie. Chyba nie znajdzie się jednak inny chętny na tytuł w tym sezonie.

  2. A Ostrogi?
    Wiem, że to mocno życzeniowe, ale pamiętając poprzednie play-offy do momentu kontuzji Kałaja jechali z nimi ostro.
    Przy odpowiednich wiatrach Rakiety też mogą powalczyć…

    Weryfikacja jak zawsze przyjdzie za kilka miesięcy. Wystarczy 1 kontuzja i wszystko się sypie. Jednak w pełni zdrowia GS są prawie nie do zatrzymania. Przejście KD zabiło rywalizację w NBA? Na potwierdzenie lub zaprzeczenie tej tezy poczekamy do ostatniego meczu play off.
    Nie miałbym nic przeciwko niespodziankom w postaci Toronto – Spurs 😉

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *